Umowa niezgody

Wciąż nie ma ostatecznego porozumienia między sadownikami a przetwórniami

Sadownicy i przedstawiciele przetwórni ustalili, że cena kilograma jabłek przemysłowych wyniesie 30 groszy, a jednak wciąż trwają blokady zakładów. Obecnie przedmiotem sporu jest to, czy porozumienie dotyczące ceny zostanie zapisane w postaci umowy, czego chce Związek Sadowników Polskich Rzeczypospolitej Polskiej, którego prezesem jest poseł PSL Mirosław Maliszewski, na co z kolei nie zgadzają się przetwórcy.

Trwająca już prawe trzy tygodnie blokada niektórych zakładów przetwórczych przez przedstawicieli sadowników, związana z niską ceną skupu jabłek przemysłowych, utknęła w martwym punkcie. – Już nieraz okazywało się, że były deklaracje ustne o wysokości ceny skupu, a po kilku dniach przetwórcy, mówiąc, że jest wolny rynek, obniżali ceny, płacąc mniej, niż było umówione – mówi Grzegorz Olczak, sadownik i szef Związku Sadowników RP w Tarczynie. – Stoję przed zakładem w Tarczynie, koledzy stoją pod innymi zakładami i żaden zakład jak na razie się z nami nie dogadał – dodaje.

– Na dzień dzisiejszy są wstrzymane dostawy do punktów skupu. Nikt nie zbiera owoców przemysłowych, żaden przewoźnik nie dostarcza ich do zakładów, a przetwórnie stoją – stwierdza Sławomir Łuczek, sadownik i prezes związku z Góry Kalwarii. Pytany o możliwe wyjście z tej sytuacji, mówi, że liczył na rozwiązanie już kilka dni temu, co miało zapewnić podpisanie z przetwórcami umowy gwarantującej cenę na wysokości 30 gr za kilogram jabłek. – My walczymy w tej chwili o życie. To, co mamy, nie wystarcza na zebranie owoców, nie mówiąc o tym, żeby wyżywić rodzinę czy zainwestować w produkcję. Przetwórcy walczą o to, czy kupią sobie nowy jacht, czy samolot – ocenia. – Byliśmy już oszukani dwukrotnie, przed sześciu i czterema laty. Była zalecana cena, która później, po kilku dniach, była zmniejszana. Byliśmy oszukani, znamy przetwórców, więc chcemy, żeby było to zagwarantowane na piśmie – podkreśla Łuczek.

Z danych uzyskanych od sadowników z Grójca wynika, że 90 procent punktów skupów jabłek przemysłowych stoi. Normalnie odbywa się tylko dostarczanie i skup jabłek konsumpcyjnych. W tej chwili cena na jabłko eksportowe wynosi 60-80 gr, a na rynku krajowym w hurcie obowiązująca cena to 0,80-1,20 złotych.

Inne spojrzenie na ten spór ma prezes Krajowej Unii Producentów Soków Romuald Ozimek. Jego zdaniem, nie chodzi już o cenę, bo ta została umówiona. – Jest akcent polityczny i gospodarczy. My jako Krajowa Unia Producentów Soków w żadną politykę się nie bawimy. Nas interesuje, aby było ustalone porozumienie polegające na rekomendacji ceny między przetwórcami a producentami, a to zostało ustalone – mówi. – Nie możemy udowodnić producentom, ile będziemy płacić za jabłka, jeśli zakład jest zablokowany. Będzie odblokowany zakład, to cena zostanie wprowadzona. Ruch teraz jest po stronie związku – ocenia Ozimek. Prezes, pytany o obawy sadowników w sprawie obniżenia ceny po kilku dniach od rozpoczęcia skupu, odpowiada, że praw rynku się nie oszuka i nie zablokuje. Zakłady zapowiedziały, że zaryzykują taką cenę, ale jeśli się dłużej ona nie utrzyma i nikt nie będzie chciał po tej cenie kupić jabłek, to zakłady przestaną ją akceptować. W przypadku odejścia od ustalonej ceny związek może powrócić do blokowania danego zakładu. – Jeśli mała garstka ludzi – organizatorów ze Związku Sadowników RP – nie odblokuje zakładów, to zrobi to reszta producentów, która się nie zgodzi na to, aby nie sprzedawać jabłek – uważa Ozimek. – Jeden związek zawodowy nie reprezentuje całej branży. Żaden inny związek nie chciał blokować zakładów, bo nie chciał zadzierać z prawem – dodaje prezes Krajowej Unii Producentów Soków. I zaznacza: – Posłowie powinni wyciągnąć wnioski z historii i jeśli ktoś myśli, że jeśli ma immunitet, to on go chroni przed prawem, to się grubo myli. W naszej historii pomyliło się w ten sposób paru posłów. Tutaj pana posła Maliszewskiego czeka to samo. Ozimek zapowiada też, że zakłady będą dochodzić swoich praw wobec osób blokujących bramy wjazdowe.


W grupie łatwiej


O działaniach rządu w sprawie sytuacji sadowników dyskutowano także w Sejmie. Z informacji przedstawionych przez Artura Ławniczaka, wiceministra rolnictwa, wynika, że resort bierze udział w rozmowach dotyczących porozumienia i na dzisiaj planowane jest kolejne spotkanie.

Ministerstwo zleciło też badanie jakości importowanego koncentratu jabłkowego (głównie z Chin) pod względem tego, czy odpowiada on polskim normom. Sadownicy twierdzą, że jest złej jakości, za to tani, co powoduje spadek cen koncentratu na rynku i uderza w skup jabłek. Obecnie jest kontrolowanych pod tym kątem 38 zakładów. Poza tym resort sugerował przetwórcom, aby cena kilograma jabłek przemysłowych wynosiła równowartość 0,12 euro – tak jak w innych krajach europejskich.

Minister Ławniczak dodał, że z funduszy unijnych można uzyskać pieniądze nawet na odpadowe jabłka, które są wycofywane z rynku, ale dotacje przysługują tylko producentom zrzeszonym w grupy. Do takich grup należy jednak mniejszość sadowników.


Grzegorz Lipka
drukuj

Drogi Czytelniku naszego portalu,
każdego dnia – specjalnie dla Ciebie – publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła i naszej Ojczyzny. Odważnie stajemy w obronie naszej wiary i nauki Kościoła. Jednak bez Twojej pomocy kontynuacja naszej misji będzie coraz trudniejsza. Dlatego prosimy Cię o pomoc.
Od pewnego czasu istnieje możliwość przekazywania online darów serca na Radio Maryja i Tv Trwam – za pomocą kart kredytowych, debetowych i innych elektronicznych form płatniczych. Prosimy o Twoje wsparcie
Redakcja portalu radiomaryja.pl