– Tygodniowy przegląd mediów – Bezdzietny – to brzmi dumnie!

Życie w chaosie – poza dobrem i złem – sprawia, iż propagowany pluralizm zachęcający do dowolnego wyboru własnej prawdy i opartego na niej sposobu postępowania wprowadza człowieka w świat iluzji, ale i pozbawia go nadziei na odkrycie sensu życia. W ten sposób tworzy się z ludzi pozbawione kręgosłupa bezwolne marionetki, którymi niezwykle łatwo się steruje. Podsycana przez przekazy medialne koncentracja na przeżyciach sprawia, że ich odbiorca doświadcza nieustannej frustracji, gdyż stale jest kuszony perspektywą nowych doznań. Stanowi to pożywkę dla egoizmu, w konsekwencji czego drugi człowiek, a zwłaszcza wymagające opieki dziecko, jawi się jako zagrożenie.

– Tygodnik „Przekrój” w numerze z 24 listopada sugeruje, iż bycie rodzicem to nie jest wcale dobry wybór, a bezdzietni są wręcz panaceum na wszelkie kłopoty współczesnego świata. Obszerny pięciostronicowy tekst zawiera mnóstwo absurdalnych argumentów mających wykazać potrzebę rezygnacji z dzieci. Jak czytamy: „Ważnym argumentem wysuwanym przez wielu bezdzietnych jest dbałość o środowisko.(…)Nie potrzeba nam więcej dzieci. Na ziemi i tak jest już za dużo ludzi.(…)Państwo powinno udzielać wsparcia tym, którzy rezygnują z potomstwa – w ten sposób ogranicza się bezrobocie i przeludnienie”.

– Jak donosi „Rzeczpospolita” z 26 listopada, „Dania proponuje, by zahamować przyrost naturalny na świecie, zwłaszcza w krajach biednych i rozwijających się. Zdaniem ekspertów ONZ, przyczynia się on bowiem w istotny sposób do zmian klimatycznych. Im więcej ludzi na świecie, tym więcej emisji dwutlenku węgla – argumentują eksperci”. Co zatem od dawna proponuje ONZ? – powszechnie dostępną antykoncepcję i usankcjonowane prawnie mordowanie dzieci poczętych.

– We wspomnianym numerze tygodnika „Przekrój” neguje się fakt, iż wielodzietna rodzina jest jednym z głównych źródeł dobrobytu, rozpowszechniając fałszywe stwierdzenie, iż bezdzietne pary pomagają budżetowi państwa, gdyż „mocno przyczyniają się do nakręcania koniunktury gospodarczej”. Nie przeszkadza to, że w tym samym numerze „Przekroju” kilka stron wcześniej inny tekst zawiera tezę przeciwną, a mianowicie, iż niska dzietność tak naprawdę rujnuje państwo. Jak czytamy: „Naszą sytuację pogarsza jeden z najniższych w Europie wskaźników poziomu urodzeń. Zatem wpływy do systemu emerytalnego będą w najbliższych dziesięcioleciach maleć, a wydatki rosnąć.(…)Co wtedy? Krach, plajta, bankructwo, upadłość”. Statystyki pokazują, iż Polska wśród krajów UE zajmuje przedostatnie miejsce pod względem liczby dzieci przypadających na jedną kobietę. Ten katastrofalny stan trudno jednakże będzie zmienić jedynie za pomocą zapowiadanej przez ministerstwo pracy reformy becikowego. Istnieje pilna potrzeba wychowywania młodego pokolenia w poszanowaniu dla świętości życia.

– Tymczasem za pośrednictwem wydawanych w milionach egzemplarzy czasopism młodzieżowych, np. „Bravo”, odbywa się nieustanna demoralizacja młodzieży. W numerze z 24 listopada 15-letni Adam otrzymuje informację, gdzie kupować prezerwatywy, a 18-letnia Iwona uzyskuje poradę, jak współżyć, by uniknąć ciąży. Świadome kierowanie własną seksualnością przez wybór czystości spotyka się chociażby w tygodniku „Polityka” z 28 listopada z szyderstwami. Czytelnik znajduje tam ponadto promocję zdrady małżeńskiej i wyraźną zachętę do rozważenia możliwości rozwodu. Wątpliwości moralne czytelników próbuje się szybko zagłuszyć stwierdzeniem „A sumienie? Ten drobiazg? Sumienie jest krojone według norm społecznych – pisze Janusz Czapiński, a normy kruszeją. Sumienie może spać spokojnie. W końcu pisze się i mówi, że małżeństwo jest teraz okresowo zawieraną umową społeczną”.

– Nieustanna promocja homoseksualizmu także uderza w małżeństwo. Tygodnik „Przegląd” datowany na 29 listopada zachęca kobiety do zaprzyjaźnienia się z gejem, gdyż podobno „u gejów kobiety znajdują to, czego wielu heteroseksualnym mężczyznom brakuje”. Gdy skonfrontujemy to stwierdzenie z zaproszonymi do wtorkowego programu „Rozmowy w toku” w TVN transwestytami, czyli mężczyznami przebranymi za kobiety, to naprawdę nonsensowna jest sugestia, iż normalna kobieta może szukać spełnienia w dewiacyjnym związku.
Nie sposób nie zauważyć, iż postępująca negacja rozumu i odrzucenie uniwersalnych wartości prowadzi nieuchronnie do destrukcji zarówno samego człowieka, jak i świata, który go otacza.


Paweł Pasionek
drukuj