Twardy Miedwiediew grozi bojownikom

Twarda linia metodycznego niszczenia bandytów na Kaukazie Północnym powinna być kontynuowana – oznajmił prezydent Federacji Rosyjskiej Dmitrij Miedwiediew podczas spotkania z szefem Federalnej Służby Bezpieczeństwa Aleksandrem Bortnikowem. Według niego, bezwzględne niszczenie bojówkarzy powinno pozostać głównym elementem polityki Kremla w tym regionie. To oznacza, że i druga strona nie złoży broni i może dojść do eskalacji przemocy.

– Należy ich po prostu niszczyć, robić to twardo i systematycznie, ponieważ podziemie bandytów nadal niestety istnieje – stwierdził Dmitrij Miedwiediew.

Podczas spotkania prezydent Rosji wzywał służby specjalne do zwiększenia aktywności w walce z kaukaskimi bojownikami. – Należy działać metodycznie na całej linii; jeżeli gdzieś pojawił się ich ślad, to znaczy, że należy ich odszukać i zniszczyć – podkreślił Miedwiediew.

Prezydent wyraził nadzieję, że FSB wraz z funkcjonariuszami MSW i innych struktur śledczych poprawią system współpracy „w zwalczaniu terrorystów”. W odpowiedzi Aleksander Bortnikow poinformował, że system walki z bojówkarzami na Kaukazie Północnym jest wciąż doskonalony. – Uważam, że będzie działał efektywnie – zapewniał prezydenta szef FSB.

Dmitrij Miedwiediew podkreślił, że moskiewskim władzom zależy nie tylko na zniszczeniu zbrojnych grup kaukaskich. Ich zadaniem jest także stworzenie „normalnego środowiska dla życia na terenie republik południowych Rosji”. – Oznacza to rozwój społeczno-ekonomiczny, stworzenie nowych miejsc pracy, nowych rodzajów produkcji, uruchomienie nowych projektów inwestycyjnych – oznajmił prezydent Rosji.


Wojsko nie zapewnia spokoju


Kaukaz Północny ponosi wciąż ogromne straty z powodu wieloletniej wojny między Rosją a Czeczenami i grupami zbrojnymi z innych republik. Pomimo ogromnej liczby stacjonujących tam wojsk rosyjskich w dalszym ciągu dochodzi do krwawych zamachów na terenie Czeczenii, Dagestanu, Inguszetii i Osetii Północnej, w wyniku których giną przede wszystkim funkcjonariusze oraz wojskowi, ale nie brakuje też ofiar wśród cywilów. W odwecie armia rosyjska i FSB wspierane przez miejscową milicję przeprowadzają coraz to nowe „operacje antyterrorystyczne”, w czasie których „likwiduje się przywódców bojówkarzy kaukaskich”.

Władze Rosji nie są jednak w stanie zapanować nad sytuacją, choć i poprzedni prezydent – Władimir Putin, i obecny – Dmitrij Miedwiediew wielokrotnie składali górnolotne oświadczenia, że Kaukaz „jest pod kontrolą”. Na potrzeby propagandy tworzy się jednak różnego rodzaju statystyki, które mają pokazać społeczeństwu rosyjskiemu skuteczność polityki prowadzonej przez Kreml na Kaukazie oraz udowodnić, że Moskwa realizuje politykę zapewnienia bezpieczeństwa w miastach całej Rosji. Według ostatnich danych rosyjskiego MSW, w 2009 r. podczas pełnienia służby na Kaukazie Północnym zlikwidowano ponad 230 bojówkarzy. Wojska MSW i milicja zajęły także lub zniszczyły ponad 120 schronów z bronią, amunicją i ekwipunkiem. – Biorąc udział w operacjach antyterrorystycznych na terenie Południowego Okręgu Federacyjnego, wojskowi służb wewnętrznych dają przykład sumiennego i bohaterskiego wypełniania obowiązku wojskowego – powiedział wczoraj wiceminister spraw wewnętrznych generał Nikołaj Rogożkin. Wiceminister dodał, że w ubiegłym roku w 49 miastach Rosji zatrzymano ponad 7 tys. osób, którym skonfiskowano ponad 110 kg środków odurzających, 71 jednostek broni palnej oraz 41 ładunków wybuchowych. Generał zapewnia, że dzięki intensywnemu szkoleniu jego podwładni są znakomicie przygotowani do walki z terrorystami. – W 2009 r. ponad 10 tys. żołnierzy wojsk wewnętrznych uczestniczyło w 130 ćwiczeniach antyterrorystycznych, m.in. „Kaukaz 2009”, „Ładoga 2009”- zaznaczył Rogożkin.

Społeczeństwo rosyjskie jest już zmęczone zagrożeniem ze strony zamachowców kaukaskich trwającym od kilkunastu lat. Zresztą zagrożenie to raz po raz podgrzewa propaganda państwowa, ale mimo to w ostatnim roku doszło do zmiany nastrojów społecznych. W sytuacji kryzysu światowego, który dał się we znaki zwykłym Rosjanom, zagrożenie terrorystyczne zeszło na dalszy plan, a oczekiwania wobec władz nie ograniczają się li tylko do zapewnienia bezpieczeństwa przed zamachami i wojną. Centrum Badań Opinii Publicznej opublikowało dane sondażu odnośnie do zagrożeń, które – zdaniem mieszkańców Rosji – są najpoważniejsze. Na pierwszym miejscu figuruje kryzys gospodarczy w Rosji, który osłabił przemysł i produkcję rolną. Następnie Rosjanie wymienili problemy społeczne: alkoholizm, narkomanię, degradację społeczeństwa. Na trzecim miejscu znalazło się zagrożenie ze strony USA i możliwość wybuchu trzeciej wojny światowej, ale i to – w porównaniu z rokiem 2008 – zdaje się nie być już dla Rosjan tak poważne. I tylko blisko 6 proc. respondentów jako zagrożenie wymieniło terroryzm, dalej ubóstwo, niski poziom życia, korupcję, biurokrację i bezrobocie. Po 5 proc. otrzymały niż demograficzny i zagrożenie ze strony Chin. Tylko 4 proc. uważa, że zagrożeniem są konflikty na Kaukazie, a 3 proc. zwróciło uwagę na bezduszność i brak kultury Rosjan.


Wiesław Sarosiek
drukuj