TVN wycofuje część skargi
Pełnomocnik TVN wycofał w sądzie żądania przeprosin ze strony
„Naszego Dziennika” za pojawiające się na łamach gazety twierdzenia publicystów,
że stacja ta dopuszcza się „kłamstw, oszczerstw, manipulacji, ordynarnych
zafałszowań”. Tłumaczył to chęcią nieprzedłużania procesu. Według
reprezentującej nas mecenas Krystyny Kosińskiej, to efekt dowodów, które były
przedstawione w sprawie, a do których adwokat TVN nie chciał się
odnosić.
Na wznowionym po dłuższej przerwie procesie przedstawiciel TVN mecenas Jerzy
Naumann znacznie ograniczył zakres swoich roszczeń. – Nie chcemy, by ten proces
skupiał się na ocenach na temat ocen bądź braku prawa do ocen –
argumentował.
– Powód nie żąda już przeprosin za twierdzenia o posługiwaniu
się m.in. manipulacją, kłamstwem, fałszem, deformacją informacji. Jak również
dotyczących braku obiektywizmu, rzetelności dziennikarskiej itd. – zwraca uwagę
adwokat Kosińska reprezentująca „Nasz Dziennik”.
Dodaje, że przedstawiciele
TVN zmienili swoje stanowisko po „przedstawieniu w tym procesie naszych dowodów
na istnienie podstaw dla formułowania takich zarzutów i ocen”. Zaprzecza temu
Naumann, podkreślając, że chodzi wyłącznie o nieprzedłużanie procesu i
uniknięcie żmudnego odsłuchiwania materiałów stacji. Kosińska ocenia, że
argumenty o ograniczeniu czasu postępowania to tylko pretekst, a chodzi o to, że
przedstawiciele TVN nie chcieli się ustosunkowywać do przedstawionych
dowodów.
TVN jednak nadal domaga się przeprosin i zadośćuczynienia za
stwierdzenia publicystów, że stacja to „telewizja paszkwilancka”, która
dopuszcza się „antypatriotycznych wystąpień” oraz „jest wrogiem polskiego
patriotyzmu”. – A to już nie oceny, ale inwektywy i uderzenie w dobre imię
stacji – mówił Naumann. – Nawet prawdziwe okoliczności nie uprawniają do
używania zwrotów naruszających dobra osobiste – argumentował. – Wchodzenie w
licytację, kto jest lepszym, a kto gorszym patriotą, jest niedopuszczalne i
poniżej poziomu – dodał po rozprawie.
Nie zgadza się z tym mecenas Kosińska,
która stoi na stanowisku iż słowa „Naszego Dziennika” należy oceniać w pełnym
ich kontekście i nie są one bynajmniej obraźliwe, ale pozostają w ścisłym
związku z faktami przytoczonymi w artykułach gazety. Przywołała przykład
„reklamowania” przez TVN strajku pielęgniarek w 2007 r., czy program TVN, w
którym ujawniono „taśmy Beger”. Kosińska podkreśla, że nawet bardzo ostre
sformułowania w świetle orzecznictwa są dopuszczalne. – Przecież toczy się
dyskusja o kształcie polskiego patriotyzmu – powiedziała, dodając, że Radio
Maryja wyznaje „tradycyjny patriotyzm”.
TVN zaskarżyła treści z kilku
artykułów zamieszczanych w „Naszym Dzienniku” w połowie 2007 roku. Stacja
telewizyjna czuje się urażona m.in. tekstami prof. Jerzego Roberta Nowaka, w
których zarzucał on TVN tendencyjny i zmanipulowany przekaz informacji i ataki
na Radio Maryja. Publicysta powołuje się w wielu miejscach na oceny i opinie
innych osób. TVN zażądała od wydawcy dziennika przeprosin w kilku gazetach oraz
wpłaty 200 tys. zł zadośćuczynienia na hospicjum dla dzieci.
Zenon Baranowski
