Trzy polskie groby w Bykowni

Z prof. Andrzejem Kolą z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Mikołaja
Kopernika w Toruniu, kierującym pracami archeologicznymi w Bykowni pod Kijowem
na Ukrainie, gdzie spoczywa m.in. ok. 3,5 tys. polskich ofiar zbrodni
katyńskiej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jaki jest bilans drugiego dnia prac w Bykowni?
– Efektem drugiego dnia prac podjętych w środę są znalezione guziki wojskowe
oraz identyfikator należący do polskiego policjanta wydany w Warszawie. Mogę też
potwierdzić, że trzy groby z ośmiu, na których prowadzimy prace
wykopaliskowo-ekshumacyjne, są to groby polskie.

Na czym polegają rozpoczęte prace w lesie w Bykowni i jaki jest ich zakres?
– Mamy do zbadania ok. 90 grobów, przy czym przypuszczamy, że ok. 12-15 to groby
polskie, m.in. polskich oficerów z ukraińskiej listy katyńskiej. Może to być
nawet do 500 szczątków ofiar. Prace polegają na wejściu w obręb mogił, chodzi o
zlokalizowanie grobów, które są przecież nieczytelne. Odbywa się to metodą
rekonesansu archeologicznego. Potem następuje odtworzenie zasięgu grobu i
dotarcie do jego dna.

Kiedy planowane jest zakończenie prac? Pytam w kontekście budowy i otwarcia
cmentarza.

– Prace zaplanowaliśmy do końca czerwca. Sądzę, że intensyfikacja naszych
działań i praca po 10-12 godzin dziennie sprawią, że zdołamy dokończyć tę
ekshumację. Będzie to nie tylko dokończenie ekshumacji strefy polskiej, ale prac
w całej Bykowni. Jak już wspomniałem, łącznie mamy do zbadania ok. 90 grobów.

Wiem, że w Bykowni pracują nie tylko archeolodzy z Polski. Jak układa się
współpraca?

– Oprócz grupy z Polski są także archeolodzy z Krymu, którzy wykonują prace
m.in. dla Niemiec, Francji, Anglii czy Rumunii. Są to doświadczeni ludzie i
współpraca z nimi układa się bardzo dobrze.

Jak wygląda kontakt z lokalnymi władzami?
– Na razie nie mamy kontaktu z ukraińskimi władzami. Jeżeli zaś chodzi o
współpracę z lokalnymi instytucjami nadzorującymi prace
ekshumacyjno-archeologiczne, które bywają u nas każdego dnia, to współpraca jest
bez zarzutu.

Panie Profesorze, proszę powiedzieć, jak w ogóle doszło do podjęcia badań
archeologicznych w Bykowni?

– Badania archeologiczne w Bykowi rozpoczęły się na początku tego wieku. Po
badaniach w Charkowie przypuszczaliśmy, zresztą słusznie, że kolejnym cmentarzem
katyńskim jest Bykownia. Dlatego Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa czyniła
starania o zgodę na podjęcie tych badań. W 2001 r. na Ukrainie powstała Komisja
ds. Upamiętnienia Ofiar Represji Politycznych i Ofiar Wojny, która zgodziła się
na przyjazd polskich ekspertów. Wstępną zgodę otrzymaliśmy jeszcze w tym samym
roku. Kiedy przyjechaliśmy do Bykowni na rekonesans archeologiczny,
stwierdziliśmy, że rzeczywiście spoczywają tu Polacy. W następnym roku mieliśmy
już w sposób systematyczny podjąć prace. Niestety, przez pięć kolejnych lat nie
otrzymywaliśmy na to zgody. Dopiero w 2006 r. udało się ponownie tutaj
przyjechać. Pobyt był zaplanowany na cztery miesiące, niestety, z powodu
niesnasek na terenie Ukrainy już po upływie dwóch miesięcy byliśmy zmuszeni
przerwać prace i wracać do Polski. Mimo krótkiego czasu w odkrytych zbiorowych
grobach stwierdziliśmy ludzkie czaszki, przestrzelone w sposób charakterystyczny
dla NKWD. Rok później również nie udało się dokończyć prac. Teraz, po
uzgodnieniach na najwyższych szczeblach Polski i Ukrainy, mamy nadzieję
zakończyć te prace.

Co wskazuje, że w tym miejscu spoczywają polskie ofiary zbrodni NKWD?
– Potwierdzeniem tego są polskie przedmioty znalezione w miejscach pochówków,
tzw. polonika. W poprzednich latach w 53 łącznie zbadanych grobach polskich
natrafiliśmy na 4 tys. przedmiotów pochodzenia polskiego i
zachodnioeuropejskiego, przy zupełnym braku przedmiotów ukraińskich czy
sowieckich. Wśród tych rzeczy były m.in. nieśmiertelnik sierż. Józefa Naglika
oraz grzebień z wydrapanymi nazwiskami Polaków zamordowanych przez NKWD. Ponadto
fragmenty umundurowania, polskie buty wojskowe oficerów i szeregowców, guziki z
orzełkiem, medalik, polskie monety czy chociażby szczoteczki do zębów z wyrytymi
polskimi nazwiskami ich właścicieli. W bieżącym roku podobnie powinniśmy
natrafić na kolejne polskie przedmioty. Ekshumacje trwają dopiero drugi dzień, a
my już znaleźliśmy kilka polskich przedmiotów.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj