Trzeba powstrzymać ekspansję GMO

Rząd PO – PSL szeroko otwiera Polskę na GMO. Wyrazem tego jest fatalna
ustawa o nasiennictwie, faktycznie dopuszczająca uprawę w Polsce roślin
genetycznie zmodyfikowanych. Dla dobra Polaków należy ustanowić całkowity zakaz
upraw GMO w naszej Ojczyźnie. Tak jak zrobiły to już Francja, Niemcy i kilka
innych krajów w Europie.

Gdy przedstawiciele organizacji społecznych, przedstawiciele nauki, wielu ludzi
dobrej woli, a także politycy Prawa i Sprawiedliwości wielokrotnie zwracali się
do rządu PO – PSL, by nie dopuszczał w Polsce do upraw GMO – rząd bezradnie
rozkładał ręce, mówiąc, że nie może takich upraw zakazać, bo przeszkadza mu w
tym Unia Europejska, której prawo na taki zakaz nie pozwala. Co prawda kilka
krajów, w tym Francja i Niemcy, nie oglądając się na prawo europejskie i
kierując się dobrem własnych społeczeństw, wprowadziły u siebie zakazy upraw GMO,
ale rząd PO – PSL konsekwentnie zasłaniał się prawem europejskim i taki zakaz
wykluczał.
Tymczasem przed kilkoma tygodniami, 5 lipca br., Parlament Europejski przyjął
rozporządzenie wprowadzające możliwość zakazu uprawy roślin GMO przez każdy kraj
członkowski, który tego zechce. To rozporządzenie bardzo aktywnie popierali
eurodeputowani Prawa i Sprawiedliwości, natomiast – co ciekawe – europosłowie PO
i PSL głosowali przeciw. Najwyraźniej nie chcieli, żeby Polska mogła z własnej
woli stać się krajem wolnym od GMO.
Zmiana prawa europejskiego, osiągnięta po wielu latach walki, usuwa ostatecznie
pretekst, którym rząd się zasłaniał. Teraz prawo europejskie pozwala na
wprowadzenie zakazu upraw GMO przez każdy kraj, który tego zechce. Polski rząd
nie ma żadnych argumentów, żeby się od tego zakazu uchylać. Wystarczy jedna
uchwała zamykająca Polskę przed dostępem do GMO. Tymczasem w Polsce właśnie
wprowadzamy nową ustawę o nasiennictwie, która otworzy nasz kraj na GMO.

Szkodliwa ustawa
Projekt ustawy o nasiennictwie jest projektem rządowym, przygotowanym i
opracowanym przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi ze względu na konieczność
wprowadzenia przepisów mających na celu wykonanie prawa Unii Europejskiej.
Jednakże dotyczy on dostosowania prawa polskiego do dyrektyw i rozporządzeń UE z
lat 2008, 2009 i 2010, czyli już nieaktualnych, istnieje bowiem nowe
rozporządzenie Parlamentu Europejskiego z lipca br., które mówi o możliwości
zakazu uprawy roślin GMO przez każdy kraj członkowski. Zatem de facto nie ma już
potrzeby zmiany obowiązującej ustawy o nasiennictwie z roku 2003, bo w chwili
obecnej jest ona zgodna z prawem Unii Europejskiej.
Rząd PO – PSL w deklaracjach i w słowach jest za Polską wolną od GMO, a w
czynach wręcz przeciwnie – robi wszystko, aby Polskę otworzyć na organizmy
genetycznie modyfikowane. Gdy Unia już wyraziła zgodę na zakazy krajowe GMO,
rząd i koalicja PO – PSL szybko wprowadziły nową ustawę o nasiennictwie, w
której zawarto możliwość prawnej rejestracji nasion GMO sprowadzonych z
zagranicy, a w ślad za tym faktyczną możliwość ich uprawy.
Zgodnie z deklaracją resortu rolnictwa ustawa o nasiennictwie miała zawierać
przepisy dotyczące zgłaszania i rejestracji odmian roślin uprawnych przez
Centralny Ośrodek Badania Odmian Roślin Uprawnych, a także obejmować przepisy
dotyczące wytwarzania i oceny materiału siewnego roślin rolniczych i warzywnych,
materiału szkółkarskiego oraz rozmnożeniowego i nasadzeniowego roślin warzywnych
i ozdobnych. Ponadto ustawa miała określać zasady etykietowania i oznaczania
tego materiału, jak też obrotu tym materiałem i jego kontroli. Zdaniem ministra
rolnictwa, ustawa o nasiennictwie nie dotyczy upraw GMO, z czym trudno się
zgodzić. Z treści obowiązującej ustawy o nasiennictwie z roku 2003 wykreślono
zapisy art. 5 ust. 4 w brzmieniu "Odmian genetycznie zmodyfikowanych nie wpisuje
się do krajowego rejestru". Tym samym nowa ustawa o nasiennictwie zezwala na
rejestrowanie modyfikowanego materiału siewnego, a także na obrót tymi
nasionami. Z ustawy usunięto także zapisy regulujące komisyjne zasady
podejmowania decyzji o wpisie nowych odmian roślin uprawnych do krajowego
rejestru, co także jest niebezpieczne.

Odmiany GMO w rejestrze
Niektórzy mówią, że jest to otwarcie furtki dla uprawy GMO w Polsce, ja uważam,
że jest to otwarcie bramy. Ustawa o nasiennictwie pozwalająca na swobodny obrót
nasionami GMO spowoduje, że uprawy te pojawią się w Polsce na tysiącach hektarów
(bo skoro odmiany GMO zostaną wprowadzone do rejestru, to będzie można je także
uprawiać!). Tym samym jakakolwiek myśl o zachowaniu Polski jako kraju wolnego od
GMO stanie się niemożliwa do realizacji! Zatem zakaz upraw roślin GMO zawarty w
obowiązującej dotychczas ustawie o nasiennictwie z roku 2003 wprowadzeniem nowej
ustawy o nasiennictwie został zniesiony!
W Senacie byłem sprawozdawcą ustawy o nasiennictwie, a jedną z moich pierwszych
propozycji była ta, by przywrócić w ustawie zapis o niemożności wpisywania do
krajowego rejestru odmian GMO. Wykreślenie powyższego artykułu skutkuje prawnym
przyzwoleniem na wpis do Krajowego Rejestru Odmian Roślin Uprawnych tych
zawierających sztuczną modyfikację genetyczną.
Przekazana Senatowi ustawa o nasiennictwie została uchwalona przez Sejm na 95.
posiedzeniu 1 lipca br. Sejmowa Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi wprowadziła do
niej poprawki polegające m.in. na uniemożliwieniu rejestracji odmian roślin
genetycznie zmodyfikowanych i obrotu nimi. Poprawki nie zostały przez Sejm
przyjęte.
Senacka Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi, której jestem członkiem, wnioskowała o
odrzucenie tej ustawy, ale na posiedzeniu plenarnym już na to nie było szans,
gdyż PO ma w Senacie przewagę głosów. Tym samym mój wniosek o odrzucenie ustawy
w całości przepadł, a ustawę o nasiennictwie Senat przyjął 29 lipca br. 45
senatorów głosowało za ustawą, 36 było przeciw, 6 senatorów wstrzymało się od
głosu. Senatorowie PiS głosowali przeciw ustawie o nasiennictwie.

Większość ludzi nie chce GMO – i słusznie!
Większość ludzi w Polsce i w Europie (ok. trzech czwartych społeczeństwa)
stanowczo sprzeciwia się ekspansji GMO, i ma rację, bo ta wciąż niezbadana i
ryzykowna technologia niesie poważne zagrożenie dla naszego zdrowia, zwłaszcza
dla przyszłych pokoleń. Są już znane na świecie badania prowadzone na myszach,
np. prof. Jermakowej z Rosji czy prof. Pusztaia z Węgier, wskazujące, że
konsumpcja GMO może prowadzić do bezpłodności w trzecim lub czwartym pokoleniu.
Uzasadnione są też wielkie obawy o zniszczenia, jakie może powodować
niekontrolowane rozprzestrzenianie się modyfikowanych genów w środowisku.
Naukowcy wskazują na niebezpieczeństwo niszczenia wielu gatunków roślin.

Koniec zdrowej żywności i tradycyjnego rolnictwa
Szczególnie groźne jest GMO dla rolnictwa. Nieuchronne skażenie organizmami
genetycznie modyfikowanymi upraw tradycyjnych i ekologicznych spowoduje
nieodwracalne skutki i zniweczy nasze nadzieje na wizerunek Polski jako kraju
wolnego od GMO i produkującego zdrową żywność. Trzeba też podkreślić, że
technologia GMO jest przewidziana dla wielkich farm, na tysiące hektarów.
Niewielkie gospodarstwa rolne w tym przeszkadzają, nie sposób bowiem zachować
jakichkolwiek stref ochronnych. Uprawy GMO bardzo też uzależniają rolników od
wielkich koncernów biotechnologicznych. Kto raz zdecyduje się na zakup nasion
GMO, będzie je musiał potem zawsze kupować i płacić koncernom tantiemy. Będzie
musiał też nabywać od koncernów wyłącznie ich nawozy i środki ochrony. Między
rolnikami a koncernami wytworzy się na wpół feudalna zależność. Tak już się
dzieje w wielu rejonach świata, gdzie uprawy GMO są rozpowszechnione, zwłaszcza
w Ameryce. Wielu tamtejszych rolników poniewczasie dostrzegło, że uprawiając GMO,
stali się swoistymi zakładnikami koncernów, bezwzględnie zabiegających o zyski.

Trzeba zakazać GMO!
Zmieniona ustawa o nasiennictwie czeka na decyzję prezydenta Bronisława
Komorowskiego. Wielu ludzi dobrej woli, wiele organizacji społecznych, nie tylko
rolniczych i ekologicznych, śle do głowy państwa apele, żeby nie podpisywał tej
niosącej wielkie zagrożenie ustawy. Niezależnie jednak od postawy prezydenta
widać wyraźnie, że PO i PSL ulegają lobbingowi wielkich koncernów i jawnie
sprzyjają ekspansji GMO. Przy takiej polityce za piętnaście, dwadzieścia lat nie
będzie już w Polsce gospodarstw rodzinnych, tylko wielkie farmy z uprawami GMO.

 

Grzegorz Wojciechowski
 


Autor jest rolnikiem, senatorem RP z ramienia PiS. W pracach Senatu aktywnie
występuje przeciw ekspansji GMO.

drukuj