Tracą energię w pracach nad ustawą

Ustawa mająca ułatwić prowadzenie inwestycji w odnawialne źródła energii (oze)
z trudem toruje sobie drogę w sejmowych komisjach. Posłowie pracują nad
projektem poselskim, bo ciągle nie mogą doczekać się rządowego. Tymczasem w
Polsce oze stanowią wciąż zaledwie 2 proc. bilansu energetycznego kraju, choć w
roku 2010 wskaźnik ten powinien osiągnąć 7,5 procent.

Ustawa – jak podkreśla prof. Jan Szyszko, poseł PiS – jest bardzo ważna z punktu
widzenia pakietu klimatyczno-energetycznego, bo rząd zobowiązał się do tego, by
do roku 2020 w ogólnym bilansie energetycznym Polski odnawialne źródła stanowiły
ok. 14 procent. Jednak projektu rządowego ustawy o odnawialnych źródłach energii
brak. – Przez prawie trzy lata można było przygotować taki projekt ustawy – mówi
poseł Adam Gawęda (PiS), przewodniczący podkomisji pracującej nad projektem
ustawy o odnawialnych zasobach energii i racjonalnym ich wykorzystaniu. Posłowie
tej partii opracowali własny projekt i przedłożyli do prac w parlamencie. Jednak
nie spodobał się on stronie rządowej. – Opinia rządu była negatywna. Rząd był
temu przeciwny, ale nam udało się projekt przegłosować i powołano podkomisję –
twierdzi prof. Szyszko. Jak uzasadnia, ustawa jest potrzebna dla wprowadzenia
pakietu klimatycznego w życie i spełnienia jego wymagań. – Ustawa idzie w tym
kierunku, żeby zainteresować się odnawialnymi źródłami energii, a tymczasem w
Polsce ogólne zainteresowanie rządu zmierza w kierunku wiatraków – zaznacza
prof. Szyszko, minister środowiska w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Wyjaśnia
on, że z ustawy powinna skorzystać polska wieś, a korzyść polegałaby na tym, że
rolnicy mogliby m.in. zbywać biomasę do produkcji oze, a także wytwarzać
biopaliwa. Takie zadania byłyby dofinansowywane przez państwo. Poseł Gawęda
dodaje także, że projekt ustawy zawiera proceduralne ułatwienia we wdrażaniu
tego typu inwestycji. – Być może w ustawie są niedociągnięcia, ale po to powstał
projekt, by go dopracować – mówi prof. Szyszko.
Posłowie koalicji zapewniają, że nie są przeciwni tego typu ustawie i rozumieją
potrzebę usprawnienia od strony prawnej zasad wdrażania oze do polskiego systemu
energetycznego. – Projekt nie jest doskonały, ale pracujemy nad nim, a gdybyśmy
mieli go odrzucić, to byśmy to zrobili – broni się przed zarzutami poseł Janusz
Cichoń (PO), członek podkomisji. Jego klubowy kolega Adam Żyliński, dodaje, iż
prace nad obecnym projektem będą trwały, a jak pojawi się rządowy, to będą
kontynuowane prace nad wspólnym projektem, uwzględniającym obie propozycje.
Podobnie wypowiada się przedstawiciel PSL w podkomisji, poseł Jan Kamiński. –
Popieram ideę odnawialnych źródeł energii. Smuci mnie, że idzie to tak powoli u
nas w kraju, i dołożę wszelkich starań, aby to wprowadzić – mówi poseł PSL.
Testem na wiarygodność słów przedstawicieli koalicji będzie przyszłotygodniowe
posiedzenie podkomisji i ich uwagi co do dalszych prac nad projektem. – Ustawa
znajduje się w trakcie pierwszego czytania. W przyszłym tygodniu, 8 lipca,
będzie posiedzenie podkomisji i zajmiemy się projektem; wówczas zgłaszane też
będą uwagi do projektu – informuje przewodniczący podkomisji. "W Traktacie
Akcesyjnym Polska przyjęła zobowiązanie do udziału energii elektrycznej
wytwarzanej ze źródeł odnawialnych w krajowej produkcji energii na rok 2010 w
wys. 7,5 proc., a na rok 2020 w wys. 14 proc., przy obecnych 2 proc. Wskaźniki
te zostały przyjęte przez Sejm RP w 2002 r. w 'Strategii rozwoju energii
odnawialnej’" – napisano w uzasadnieniu do projektu ustawy.

Paweł Tunia

drukuj