Tożsamość w myśleniu, mówieniu i działaniu
Z JE ks. bp. Pawłem Sochą, biskupem pomocniczym diecezji zielonogórsko-gorzowskiej,
rozmawia Katarzyna Cegielska
Księże Biskupie, minęła pielgrzymka Ojca Świętego Benedykta XVI do naszej
Ojczyzny. Zakończyło się świętowanie, nadeszła codzienność. Pozostało pytanie,
które zadajemy sobie po każdej papieskiej pielgrzymce, co zrobić, by nauczanie
papieskie nie minęło, tylko pozostało w nas i byśmy wcielali je w życie, trwając
mocni w wierze, nadziei i miłości?
– Trzeba skoncentrować uwagę na Jezusie Chrystusie. To o Nim uczył nas Papież
jako o skale, na której trzeba budować dom własnej osobowości chrześcijańskiej,
a także wszelkie rodzaje wspólnot, od rodziny począwszy. Wszelkie odchodzenie
od tego centrum, od Chrystusa – Skały, rozprasza i wprowadza zamęt. Jesteśmy
tego świadkami bezpośrednio po pielgrzymce. Kościół nie boi się prawdy, ale
protestuje przeciwko wmawianiu społeczności wierzących, jakoby jedynymi współpracownikami
i niemal budowniczymi komunizmu byli duchowni. Sprawę współpracy trzeba ukazywać,
ale w prawdzie, a nie na podstawie wyrywkowo odczytanych dokumentów. Dlatego
ważne jest wpatrywanie się w oblicze Chrystusa i w Nim dokonywanie oczyszczenia
sumień, oczyszczenia myślenia ludzkiego, a także mówienia i działania.
Ksiądz Biskup wspomniał o zamęcie, jaki powstał po wyjeździe Ojca Świętego.
Czy to nie dziwny zbieg okoliczności, że podobne zamieszanie związane z ujawnianiem
tzw. księży agentów powstało również w zeszłym roku, po śmierci Jana Pawła
II, kiedy cała Polska była zjednoczona na modlitwie?
– Wspomniana zbieżność działania mediów wydaje się nieprzypadkowa. Widać w
tym działaniu "troskę" o to, aby osłabić oddziaływanie Chrystusa
Pana na sumienia ludzkie.
W oczach Ojca Świętego Polska i jej kapłani jawią się jako nadzieja dla zlaicyzowanego
świata, w którym brak księży. Benedykt XVI zaapelował do kapłanów, by nie bali
się opuścić znany i bezpieczny świat, służąc tam, gdzie brak duszpasterzy.
Mówił, by kapłani uwierzyli w moc swego kapłaństwa. Docenił też fakt, że polscy
księża służą w wielu miejscach na świecie…
– Ojciec Święty odrębnym przemówieniem do duchownych podkreślił rolę kapłanów
kształconych w Polsce dla ewangelizacji świata. Jak dotychczas w Polsce jest
dostateczna ilość powołań do kapłaństwa, a seminarzyści otrzymują solidną formację
duchową i intelektualną. Seminaria w Polsce nie uległy likwidacji, jak w niektórych
krajach świata katolickiego, ani nie zostały zreformowane w sposób niewłaściwy.
U nas reformy i zmiany w seminariach szły po linii wskazań Stolicy Apostolskiej.
Oczywiście, są i w naszej formacji seminarzystów mankamenty i niedociągnięcia
personalne i strukturalne, gdyż instytucje kościelne nie są doskonałe. Niemniej
struktura seminariów, jaka jest jeszcze w Polsce, zdaje egzamin, chociaż wymaga
pewnie ciągłej korekty i wewnętrznej dyskusji. Chodzi przecież o to, aby z
seminariów naszych wychodzili gorliwi i święci duszpasterze. Dobrze, że Benedykt
XVI przypomniał nam o odpowiedzialności za Kościół powszechny w dziele ewangelizacji.
Skłania nas to do wielkiej odpowiedzialności za kraje, w których brak jest
powołań, a wierni wołają o świętych kapłanów.
Ojciec Święty pokazał, że Polska i Polacy mają wielkie
zadanie do spełnienia. "Pragnę
zaczerpnąć z obfitego źródła waszej wiary, które bije nieprzerwanie od ponad
tysiąca lat" – mówił po przylocie Benedykt XVI. To wielkie zadanie dla
nas. Nie tylko dla kapłanów, ale dla nas wszystkich – byśmy dzielili się wiarą.
Ale żeby tak było, musimy nią żyć na co dzień i świadczyć o Chrystusie…
– Zgodność wiary wyznawanej z wiarą przeżywaną w praktyce życia, to kluczowy
problem polskiego katolicyzmu. Zachodzi tu bowiem daleko idący rozziew. Chociaż
najnowsze statystyki mówią, że procent katolików, w których sercach dokonało
się nawrócenie wewnętrzne i dla których Chrystus jest jedynym przewodnikiem
ich życia, wzrósł w ostatnich latach, to jednak problem istnieje. Ciągle staje
przed nami wyzwanie autentyzmu wiary, czyli świadectwa wiary, dawanego w życiu,
a nie tylko przez deklaracje słowne lub praktyki religijne. Dotykamy tu delikatnego
problemu tożsamości i autentyzmu wiary Polaków. Wzorem powinien być dla nas
Jan Paweł II. To o nim mówił pisarz, dziennikarz i filozof francuski A. Frossard
na Uniwersytecie Urbanianum w Rzymie, że ludzie idą na spotkanie z Papieżem
i gromadzą się tak wielkie tłumy, aby go widzieć i słuchać, gdyż w nim realizuje
się w stopniu rzadko spotykanym u ludzi tożsamość między myśleć, mówić i działać.
Tego rodzaju prawdziwość, wyzwolenie od zakłamania fascynowało szczególnie
młodych, mimo choroby i starości Jana Pawła II.
Ojciec Święty odczytywany był jako prawdziwy, gdyż myślał jak Chrystus, mówił
jak Chrystus i działał jak Chrystus. Tego rodzaju postawę uzyskuje się przez
osobistą, głęboką więź z Chrystusem, i to nie tylko w czasie modlitwy, ale
także przez działanie w Chrystusie. Kto kontempluje oblicze Chrystusa i uznaje
Go za Skałę swojego istnienia i działania, ten łatwo dochodzi do zidentyfikowania
się i utożsamienia z Tym, którego się ukochało i z którym się ustawicznie rozmawia
myślą, słowem i czynem. Nic dziwnego, że w przemówieniu do kapłanów Benedykt
XVI tak mocno akcentował konieczność oddania się modlitwie i bycia przed Jezusem
Chrystusem. Wzywał nas, duchownych, byśmy nie ulegali pokusie pośpiechu, bo
czas oddany Chrystusowi w cichej, osobistej modlitwie nie jest stracony, ale
przeciwnie, on owocuje w autentycznym świadectwie. Myślę, że także w Papieżu
Benedykcie XVI odczytują wierni identyczność i autentyzm z powodu Jego bliskości
z Chrystusem. Dlatego tak porwał Polaków, szczególnie młodych.
Ksiądz Biskup wspomniał o tym lgnięciu młodych ludzi do Ojca Świętego. Wbrew
przeróżnym spekulacjom pielgrzymka pokazała, że Polacy, a młodzież szczególnie,
zaakceptowali Ojca Świętego Benedykta XVI. Takie spotkania, jak te przy Franciszkańskiej,
dla Papieża to chyba nowe doświadczenie?
– Papież poznawał wiarę Polaków. Nie znał nas od strony spontaniczności słowiańskiej,
entuzjazmu i radości, jaką ujawnili Polacy. Benedykt XVI jest człowiekiem,
który otrzymał głęboką formację duchową, ale także przeszedł szkołę ścisłego,
logicznego myślenia. Znawcy mówią, że jego wywiady można publikować bez żadnej
korekty, gdyż to, co mówi, jest poprawne doktrynalnie i bardzo logiczne. W
czasie pielgrzymki do Polski Papież wszedł w środowisko, które porwało go spontanicznością
i entuzjazmem. Dla Ojca Świętego to pewne wyzwanie. Ważną rzeczą jest ścisła
logika wiary w poznawaniu Pana Boga i głoszeniu Ewangelii w sposób, w jaki
czynił to Benedykt XVI przez wygłaszane homilie. Jednak dużo łatwiej jest przyjmować
nawet trudne prawdy wiary w klimacie radości i szczęścia. Warto podkreślić,
że młodzież polska reagowała bardzo poprawnie na doktrynalne wypowiedzi Papieża.
Ojciec Święty mówił o Chrystusie, Kościele, prymacie Papieża, a młodzież klaskała
i skandowała "dziękujemy", jakby mówiąc tymi znakami: czekaliśmy
na pouczenie o istotnych prawdach wiary i jesteśmy wdzięczni, że nam je przypominasz.
Przez tego rodzaju reagowanie na nauczanie Benedykta XVI młodzież polska pokazała,
że posiada zmysł wiary, czyli wyczucie, co jest prawdziwie Ewangelią.
Nawiązując do młodzieży i kapłanów, powiedzmy jeszcze o tym zadaniu dla kapłanów,
bo z pewnością przed kapłanami stoi teraz wielkie zadanie, wyzwanie, by na
co dzień potrafili porwać młodych ludzi, by młodzież pozostała w Kościele,
tak jak to robił Jan Paweł II, a teraz Benedykt XVI.
– Wydaje się, że nie ma innego sposobu jak tylko autentyzm wiary, czyli świadectwo
wiary odważnej i żywej. Szczególnie my, duchowni, musimy się uczyć metody pracy
z młodzieżą od Jana Pawła II. Polega ona na ciągłym wpatrywaniu się w Chrystusa
i kontemplowaniu Go, by się do Niego coraz bardziej upodabniać. Tylko tą drogą
można dochodzić do prawdziwości, czyli osiągania jedności między myśleniem,
mówieniem i działaniem. Prawdziwość i radość z posiadania w sobie zwycięskiej
mocy Boga porywa młodych ludzi. Kapłan, który głosi Dobrą Nowinę przez dobrze
przygotowaną i przemodloną homilię czy katechezę i potwierdza to życiem ofiarnym,
całkowitym oddaniem siebie w służbie dzieci Bożych, będzie prawdziwy i przekonywający.
Na zakończenie, Księże Biskupie, proszę podzielić się z Czytelnikami swoją
osobistą refleksją z minionej pielgrzymki. Co do Księdza Biskupa szczególnie
przemówiło podczas papieskiej wizyty?
– Najbardziej przemówiła do mnie pełna prostoty i pokory wiara Ojca Świętego.
W nauczaniu przekazanym Polakom ukazał nam Papież wielką miłość do Chrystusa,
Kościoła świętego i Kościoła lokalnego. Benedykt XVI pokazał nam Piotra Naszych
Czasów w takim duchu, w jakim zawsze każdy Następca św. Piotra powinien się
ujawniać. Papież ukazał nam, że jest reprezentantem Chrystusa, czyli uobecniającym
Go na ziemi. I za to jestem Papieżowi szczególnie wdzięczny.
Bardzo dziękuję za rozmowę.
