To próba zastraszenia kapłanów
Z ks. abp. Ignacym Tokarczukiem z Przemyśla rozmawia Małgorzata Bochenek
Jak ocenić sytuację, w której doprowadza się do ukarania księdza za homilię,
która się nie spodobała? Czy przesłanie nie jest następujące: "Uważajcie!
Kazania mają się podobać władzy!"?
– Kazanie, które 11 listopada wygłosił ks. prałat płk Sławomir Żarski,
przekazywało głębokie treści katolickie, zgodne z prawdą według zasadniczej
drogi życiowej: prawdą żyć, prawdę głosić i prawdy wymagać. Była to obiektywna
homilia ukazująca rozmaite choroby, na które cierpi obecnie Polska. Znamy liczne
przykłady z czasów PRL, gdy wielu kapłanów było szykanowanych za głoszone
kazania, wiele razy sam doświadczyłem ataków. Niektórzy głoszenie prawdy okupili
życiem. Tu warto przywołać postać bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Wydaje się, że i
obecnie mamy do czynienia z próbami zastraszenia kapłanów. Księża muszą się im
oprzeć i mówić odważnie o sprawach, które dotyczą naszej Ojczyzny.
Na przestrzeni wieków władze świeckie przejawiały tendencje, by mieć wpływ na
Kościół…
– Taka sytuacja miała miejsce i w starożytności, i w średniowieczu, ma także
miejsce i dzisiaj. Wiele było takich władz w czasach przeszłych, ale i obecnych,
które chciały i chcą mieć wpływ na to, co dzieje się w Kościele, chcą ingerować
w wewnętrzne życie Kościoła. Władza, która ma takie pokusy, zaczyna stawać się
władzą o charakterze totalitarnym.
Czy sytuacja wywierania presji przez władze na nominację ordynariusza
polowego nie świadczy o tym, że niektórzy zupełnie nie mają pojęcia o tym, czym
jest Kościół i jaka jest jego misja?
– Wszyscy, którym się nie podoba głoszona przez Kościół nauka, popełniają
zasadniczy błąd, cechuje ich brak znajomości obiektywnej, czym jest Kościół,
jakie są jego zadania. Nauczanie prawdy, dążenie do tego, by człowiek w życiu
osobistym i społecznym przestrzegał chrześcijańskich zasad i wartości, miał
kontakt z Bogiem i przez to osiągnął pełnię człowieczeństwa, to prawdy, które
Kościół nieustannie głosi. Sytuacja, kiedy próbuje się ingerować w sprawy
Kościoła, ma niestety miejsce nie pierwszy raz.
Dziękuję za rozmowę.
