To był tragiczny wypadek
Odnaleziono ciała dwojga zaginionych policjantów. Opozycja domaga się odpowiedzialności politycznej szefostwa MSWiA
W miejscowości Jagodne z rozlewiska rzeki Kostrzyń wczoraj po południu wyłowiono wrak samochodu, w którym znaleziono zwłoki dwojga policjantów poszukiwanych od sobotniego poranka. Opozycja sądzi, że to konsekwencja bałaganu w nadzorze MSWiA nad policją. Domaga się politycznej odpowiedzialności kierownictwa resortu. Wiceminister Marek Surmacz uważa, iż to niegodziwe nadużycie, a nakazanie policjantom odwiezienia do domu dyrektora Tomasza Serafina było jednorazowym wypadkiem.
Jagodne na trasie z Siedlec do Warszawy. Tą drogą w nocy z piątku na sobotę musieli wracać policjanci z kolejowego komisariatu policji na warszawskim Dworcu Centralnym. W tym czasie powinni pełnić służbę w stolicy. Co więc robili prawie 100 km dalej w zielonym, nieoznakowanym radiowozie marki Polonez? Ich zwierzchnik komendant Waldemar Płoński wydał im polecenie odwiezienia do domu dyrektora Departamentu Bezpieczeństwa Publicznego MSWiA Tomasza Serafina. To jego kolega policjant. Ot, przysługa koleżeńska.
– To dziwna niekonsekwencja, że komendantem głównym policji zostaje cywil, a jego zwierzchnikiem, trzecią co do ważności osobą w ministerstwie zajmującą się policją, jest funkcjonariusz – mówi nam szef MSWiA w latach 1999-2001 Marek Biernacki.
Gdy w sobotę o godz. 7.00 funkcjonariusze nie stawili się w miejscu kończenia służby, zostały rozpoczęte poszukiwania. Bez zbędnej zwłoki, co zarzuca inny były szef resortu Ryszard Kalisz. Ale na pewno połączone z wprowadzaniem w błąd mediów i opinii publicznej. Oto rzecznik stołecznej policji Mariusz Sokołowski mówi o tajnej misji zleconej tym dwojgu policjantom przez MSWiA. Potwierdza to potem komendant główny gen. Marek Bieńkowski. Wszyscy zastanawiają się – jaką to tajną misję mogła otrzymać dwójka policjantów z kolejowego komisariatu? Prawda szybko wychodzi na jaw. Serafin zadzwonił do Płońskiego grubo po północy. To fakt, że żaden pociąg do Siedlec już nie jechał. Faktem jest też, że rano dyrektor miał lecieć w delegację do Bukaresztu. Ale to nie nadmiar obowiązków zatrzymał go w resorcie, tylko impreza imieninowa jednego z kolegów, Andrzeja. Serafin miał być pijany. Do Rumunii nie poleciał, gdyż zatrzymały go czynności prokuratorskie. W poniedziałek złożył rezygnację, którą wicepremier Ludwik Dorn niezwłocznie przyjął. Ale jeszcze wówczas odchodzący dyrektor uważał, że pada ofiarą spisku, a zaginieni policjanci znajdą się natychmiast po tym, jak odejdzie. Znaleźli się następnego dnia. Niestety, sierżant Tomasz Twardo i starszy posterunkowy Justyna Zawadka nie żyją. Ich samochód, wracając z Siedlec, prawdopodobnie wpadł w poślizg w okolicach Jagodnego i runął do stawu. Miejscowi mieszkańcy twierdzą, że takie wypadki zdarzają się w tym miejscu często. Przyczyny zostaną szczegółowo zbadane.
– Wykorzystywanie tej tragicznej sytuacji dla celów politycznych jest niegodne, niewłaściwe, powinno wywoływać najgorsze skojarzenia – uważa wiceszef MSWiA Marek Surmacz. Dodaje, że żadne imprezy nie odbywają się w gmachu MSWiA i jeśli Serafin uczestniczył w jakiejkolwiek, to „w prywatnym czasie, w przez siebie dobranym towarzystwie i nie ma to żadnego związku z wykonywaniem przez niego obowiązków służbowych”.
Kalisz zapewnia, że kiedy on stał na czele MSWiA (w rządzie Marka Belki), nigdy nie miał sygnałów o wykorzystywaniu samochodów policyjnych i policjantów na służbie do podwożenia urzędników.
– Gdybym ja był ministrem i dostał informacje o tym, że coś takiego ma miejsce, natychmiast wszyscy winni zostaliby ukarani – mówił na konferencji prasowej, grzmiąc na ministra Dorna.
Czy tak się właśnie nie stało w tej sytuacji? Stanowiska stracili Serafin i Płoński. Ich dalszy pobyt w policji jest uzależniony od wyniku prac prokuratury. Tymczasem na forach internetowych opisywane są kolejne przykłady takich wydarzeń – także z czasów zarządzania MSWiA przez Kalisza. W żadnym z tych wypadków sprawa wykorzystywania policji do prywatnych celów nie zakończyła się powiadomieniem odpowiednich organów.
