„Tej, co nie zginęła…”

Święta miłości kochanej Ojczyzny
Czują cię tylko umysły poczciwe

W blasku zniczy uroczyście zapalonych na Grobie Nieznanego Żołnierza wyraźniej widać tablice upamiętniające tułaczy los polskiego żołnierza, jego heroizm i ogrom poświęcenia. Czas i miejsce kontemplacji historii głęboko poruszają wdzięczną pamięć i przywołują najpiękniejsze strofy poświęcone tym, którzy odeszli na wieczną wartę. Przypominają całą naszą przebogatą literaturę religijno-patriotyczną kształtującą przez całe wieki obywatelską postawę Polaków oraz budzącą świadomość zbiorowej i indywidualnej odpowiedzialności za los Narodu, szczególnie wówczas, gdy trzeba było go dźwigać w czasach niewoli.

Jednym z takich właśnie utworów jest „Hymn do miłości Ojczyzny” księdza arcybiskupa gnieźnieńskiego Ignacego Krasickiego. Chociaż ogłoszony został w 1774 roku anonimowo, bardzo szybko jednak zyskał ogromną popularność i wszedł na stałe do kanonu tekstów dydaktyczno-wychowawczych. Jednak nie tylko autorytet autora, a przede wszystkim przesłanie ideowe i walory artystyczne utworu sprawiły, iż stał się rodzajem hymnu narodowego. Śpiewano go codziennie, m.in. w Szkole Rycerskiej w Warszawie. Drukowany był w podręcznikach szkolnych do mowy ojczystej, by służyć jako wykładnia wszystkich cnót, które składają się na pojęcie patriotyzmu. Do nich należały przede wszystkim poświęcenie i wielka ofiarność składane „ziemi ojców swoich”:

Byle cię można wspomóc,
byle wspierać,
Nie żal żyć w nędzy,
nie żal i umierać.

Fakt, iż hymn ten śpiewany był w Szkole Rycerskiej, dobitnie świadczy o tym, jak wielką wagę przywiązywano wówczas do wychowania obywatelskiego młodych Polaków. Kształtowano w ich młodzieńczych umysłach gotowość do współuczestniczenia we wszystkich trudach, bólach, ale i radościach życia w Ojczyźnie. Przede wszystkim jednak pogłębiano religijność, wpajano cnotę męstwa, odwagi i odpowiedzialności przed Bogiem za Naród i Ojczyznę.
Warto przy tej okazji wspomnieć, że ks. abp Ignacy Krasicki był kontynuatorem liryki religijno-patriotycznej Jana Kochanowskiego. Obydwaj poeci wynieśli służbę Ojczyźnie na piedestał świętości, a tym samym nadali jej wymiar i sens teologiczny. Przekonywali człowieka, iż jego prawość, czystość duszy, bezgraniczne oddanie dobru wspólnemu, któremu na imię Polska, zasłuży również na najwyższą nagrodę od Boga. Potwierdzeniem tegoż głębokiego przekonania i wiary w sprawiedliwość Stwórcy są słowa „Pieśni XII” z „Ksiąg Wtórych”:

A jeśli komu droga otwarta
do nieba,
Tym, co służą ojczyźnie.
Wątpić nie potrzeba,
(…) Bóg nagradzać będzie.

W taki oto sposób ufność w Bożą Opatrzność, w Jej sprawiedliwy osąd zasług ludzkich na trwałe wpisały się w polski kodeks patriotyczny. Z ryngrafem na piersi i książeczką do nabożeństwa przemierzali bojowe szlaki nasi żołnierze, walcząc na różnych frontach Europy i świata z zawołaniem: „Za wolność naszą i waszą” wypisanym na sztandarach:

Bo żołnierz powstał z biblii starej
I sercem ją ogarnął bystrem
I poowijał ją w sztandary
I z takim szedł się bić tornistrem
Więc to nie wiersze ani słowa
Relikwie marzeń i pamiątek
Tak jak w Genezis tam się chowa
Naszych od Boga sił początek

(Kazimierz Wierzyński)

A zatem Bóg i Ojczyzna – te dwie wartości, są w naszych dziejach ze sobą najściślej złączone i wzajemnie się przenikają. One to właśnie określały na przestrzeni wieków postawy wielu Polaków i decydowały o kształcie ideowo-moralnym oraz wymowie politycznej polskiej literatury. Trzeba też pamiętać, iż miłość Boga i miłość Ojczyzny wymagają wyrzeczeń i że tę prawdę objawił człowiekowi sam Bóg poprzez jego historię w planie Opatrznościowych zamysłów.
Każde kolejne pokolenie ma więc wielką skarbnicę, z której może korzystać, by ocalić wielowiekową polską tradycję religijno-patriotyczną. Potrzeba tylko ludzi gotowych stanąć do tej sztafety. Potrzeba, jak powie Adam Mickiewicz w „Księgach narodu polskiego i pielgrzymstwa polskiego”, ludzi, „których nazwalibyście dobrymi Polakami”. A dobry Polak – według autora „Dziadów” – to ten, który dobrowolnie poświęci się walce ze złem zagrażającym jego Ojczyźnie. Stawi czoła demoralizacji, politycznemu egoizmowi, pogoni za mamoną i blichtrem. To ten, który całą ufność pokłada w Bogu i nie ugnie karku przed mocarzami tego świata mamiącymi go coraz to nowymi „bałwanami”, którym każą służyć i bić się za nich, zwłaszcza „za najobrzydliwszego spośród wszystkich”, zwanego Interesem.
„Królowie tedy, wyrzekłszy się Chrystusa, porobili nowe bogi, bałwany i postawili je przed obliczem narodów i kazali mu się kłaniać i bić się za nie(…)Jeśli rozszerzymy cześć tego bałwana, tedy jak naród bije się z narodem, tak potem bić się będzie miasto z miastem, a potem człowiek z człowiekiem”.
Dobry Polak podąży z pielgrzymim kosturem jako Chrystusowy apostoł, niosąc narodom nadzieję i ofiarowując miłość braterską. W sens takiej właśnie misji Polaków głęboko wierzył Adam Mickiewicz. Wierzył i z całym przekonaniem głosił, iż to jego Naród przywróci w całym chrześcijaństwie „poszanowanie wiary, urzędu i nauki”. Warto przy tej okazji dodać, że zgadzał się z tak rozumianą rolą Polaków w procesie odnowy moralnej świata francuski historyk i publicysta Charles Montalambert, pisząc w przedmowie do francuskiego wydania „Ksiąg”: „(…) myśli tego dzieła mają zastosowanie szersze, niżby początkowo mniemano(…)Sprawa polska jest sprawą wszystkich narodów, sprawą całego świata.(…)jej męczeństwo stanowi erę przyszłej wolności świata”.
Literatura patriotyczno-religijna odegrała niewątpliwie wielką rolę w życiu Narodu Polskiego. Wspierała go przy podejmowaniu ogromnego wysiłku podźwignięcia naszej państwowości w chwilach najwyższego zagrożenia, przyczyniała się do odnowy moralnej człowieka, wreszcie, co równie ważne, stawiała wysokie wymagania moralne wobec rządzących. Skazywała na polityczną banicję tych, którzy podnosili rękę na bezbronnych i słabych, a ci, którzy zaprzedawali honor i cześć Ojczyzny swojej, na kartach wielu powieści czy dramatów stanowili jaskrawy przykład moralnej degeneracji.
To właśnie młodzież przepełniona duchem mickiewiczowskiego patriotyzmu stawiła się na zew Józefa Piłsudskiego formującego Legiony. Z najdalszych zakątków zniewolonego kraju szli „uciekinierzy” z ław szkolnych, przepełnieni tęsknotą za wolną Polską i przekonani, że za tę Polskę należy oddać nawet życie. Wbrew wszystkiemu, a zwłaszcza wbrew przeciwnikom idei legionowej, „rzucili swój życia los, na stos” dla ratowania „tej, co nie zginęła”. Przejmująco brzmiała ich pieśń na bojowym szlaku ku wolności:

Potrafim dziś dla potomności
Ostatki swych poświęcić dni
Wśród fałszów siać
siew szlachetności,
Miazgą swych ciał,
żarem swej krwi.
My Pierwsza Brygada…

Patronka Europy kanonizowana przez Sługę Bożego Jana Pawła II Edyta Stein (zginęła w komorze gazowej w Oświęcimiu wyrokiem „Panów od historii”) trafnie spostrzegła, że „(…) Nasze pokolenie zwraca się wszędzie tam, gdzie niegdyś panowała pełnia ducha, by z niego czerpać.(…) Duch bowiem żywy nie umiera.(…)Tam, gdzie kiedyś działał, kształtując ludzi, nie pozostawia martwych pomników, lecz prowadzi tajemną egzystencję…”.
Nic więc dziwnego, że każdego listopadowego wieczoru przy Grobie Nieznanego Żołnierza słychać z oddali głos poety-żołnierza:

Czy Ty wyrośniesz
z tych czerwonych ran,
które żołnierzom
siwy mróz całował,
(…) Czy znów pszenicą porośnie
Twój łan,
który wróg ogniem orał i tratował,
i kto, o Polsko,
będzie Cię budował,
komu dziś w ręce
włoży kielnię Pan?
Czy krwią wpisana
w księgi ludzkich dziejów,
Ty znajdziesz
dzisiaj Piastów Kołodziejów,
którym anioły każą czynić ład? (…)

(Edward Słoński)

Dr Lucyna Żbikowska
drukuj