Te spotkania to już kampania?

Spotkania Radosława Sikorskiego i Bronisława Komorowskiego odbywające
się w ramach tzw. prawyborów prezydenckich w Platformie Obywatelskiej mogą mieć
charakter wyborczy – uważa Grażyna Gęsicka, szefowa klubu parlamentarnego PiS.
Sprawą zainteresowała Państwową Komisję Wyborczą. Prawo i Sprawiedliwość
podnosi, że oficjalnie kampania jeszcze nie została ogłoszona. A jeśli
wątpliwości znajdą uzasadnienie, to koszty spotkań polityków PO z wyborcami
powinny być ewidencjonowane właśnie jako koszty kampanii wyborczej.

Od chwili rozpoczęcia procedury wyłaniania kandydata na kandydata popieranego
przez PO w wyścigu do fotela prezydenckiego zarówno Radosław Sikorski, jak i
Bronisław Komorowski wykazują hiperaktywność. Prawo i Sprawiedliwość alarmuje,
że obydwaj politycy występują jako oficjalni kandydaci w wyborach prezydenckich,
przedstawiają swoje poglądy polityczne pod kątem zbliżających się wyborów
prezydenckich oraz dokonują oceny obecnej prezydentury w tonie stosowanym zwykle
w kampaniach wyborczych. Jak zauważa Grażyna Gęsicka, ton dyskusji pozwala
sądzić, że wystąpienia polityków PO mogą mieć charakter wyborczy. Poseł swoimi
wątpliwościami podzieliła się z Państwową Komisją Wyborczą i poprosiła o
zbadanie, czy działania podejmowane przez Komorowskiego i Sikorskiego są już
rzeczywistą kampanią wyborczą, czy politycy łamią zapisy Konstytucji RP i ustawy
o wyborze Prezydenta RP oraz czy koszty podejmowanych przez nich działań powinny
być ewidencjonowane jako koszty kampanii wyborczej.
Gęsicka w swoim piśmie do
PKW powołała się na art. 128 ust. 2 Konstytucji RP, który wskazuje, że wybory
głowy państwa zarządza marszałek Sejmu RP na dzień, który przypada nie wcześniej
niż na 100 dni i nie później niż na 75 dni przed upływem kadencji urzędującej
głowy państwa. Zgodnie z art. 76b ust. 1 ustawy o wyborze prezydenta kampania
wyborcza rozpoczyna się z dniem ogłoszenia postanowienia marszałka Sejmu o
wyborach. Ponadto art. 84 ust. 1 ustawy o wyborze prezydenta stwierdza, że
finansowanie kampanii wyborczej jest jawne.
– Uważam, że obaj panowie
prowadzą kampanię wyborczą, a zatem wydatki, które się z tym wiążą, powinny być
rejestrowane jako koszty kampanii wyborczej. Są to wydatki zarówno partii PO,
jak również – niestety – ze środków publicznych, z naszych kieszeni – podkreśla
Grażyna Gęsicka w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”. Jak dodaje, nic nie wiadomo o
tym, by którykolwiek z polityków PO, jadąc na spotkanie, na którym przedstawia
się jako kandydat, brał urlop czy też jechał innym samochodem niż
służbowym.
– Wykorzystywany jest służbowy pojazd, jadą urzędnicy towarzyszący
– czy to z Kancelarii Sejmu RP, czy Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Ze źródeł
zarówno partyjnych, jak i publicznych robiona jest kampania i nikt tego nie
rejestruje – dodaje. W ocenie poseł Gęsickiej, nie chodzi o to, by politycy
wzięli urlopy do czasu wyborów prezydenckich, ale wypisywali je, jeśli
poświęcają cały dzień na kampanię wyborczą, spotkania z młodzieżówkami PO, i nie
realizują zadań publicznych. Do promocji swojej kandydatury politycy nie powinni
też korzystać z publicznych środków.
Według prof. Wojciecha Cwaliny,
specjalisty w zakresie marketingu politycznego ze Szkoły Wyższej Psychologii
Społecznej w Warszawie, obserwowane obecnie działania polityków PO mają
znaczenie dla kampanii, w której będą rywalizować z konkurentami spoza własnego
grona. Można by zatem przyjąć, że kampania wyborcza ruszyła. – Oczywiście
zgodnie z prawem każda partia polityczna może prowadzić działalność promocyjną w
każdym momencie i było to wykorzystywane w przeszłości, także przez PiS – mówi.
Jak zaznacza, problem ten był już niejednokrotnie podnoszony, bo trudno
jednoznacznie ocenić, od kiedy mamy do czynienia z kampanią, a do kiedy
działania polityka mieszczą się jeszcze w zakresie jego obowiązków. – Dopóki nie
zostanie to jasno rozdzielone, problem będzie powracał i nie jest to zmartwienie
tylko naszego kraju. Bo gdzie jest ta granica? Jedno jest pewne: taka kampania
nie może być prowadzona w ramach sprawowania funkcji w administracji publicznej.
Są to rzeczy, które są przeciwstawne – stwierdza prof. Cwalina.
Pismo Grażyny
Gęsickiej wpłynęło już do PKW. Fakt ten potwierdził wczoraj Krzysztof Lorentz,
dyrektor zespołu kontroli i finansowania partii politycznych i kampanii
wyborczych PKW. Jak zaznaczył, sprawa podnoszona przez poseł PiS będzie
przedmiotem prac komisji już na najbliższym posiedzeniu zaplanowanym na 15
marca. Wówczas PKW ma udzielić Gęsickiej odpowiedzi.

Marcin Austyn

drukuj