Tajemnica Ogrójca
Laboratorium wiary
Już niebawem Niedziela Męki Pańskiej rozpocznie Wielki Tydzień. Stańmy dziś wobec tajemnicy Ogrójca.
Ogrójec – dramat samotności Boga pośrodku cierpienia.
Jezus został w Ogrójcu sam ze swoim cierpieniem. To wielka metafora naszej codzienności. Jezus sam ze swoim cierpieniem. Niczym świątek zostawiony w przydrożnej kapliczce,
w towarzystwie samotnych wron albo lisa. Czemu nikt nie chce z Nim czuwać tej godziny,
w której najbardziej potrzebuje ludzkiej bliskości, dobrego słowa,
pociechy…?
Czemu mnie nie ma z Nim w godzinie Ogrójca, chociaż tak wiele razy zapewniałem Go
o swojej miłości?
Czemu śpię snem niespokojnym, zsiniałym od lęku,
wypełnionym po brzegi koszmarnymi przeczuciami?
Bóg nie boi się zejść na samo dno dramatu samotnego umierania.
Godzi się na kielich goryczy, wypełniony po brzegi wyobraźni.
Jakby chciał powiedzieć, że jest spokojniejszy od Hioba,
że ma sens – także śmierć z miłości.
Ogrójec – dramat
samotności człowieka
w godzinie umierania
Umiera się zawsze samotnie. Inni tylko mogą podejść pod krzyż.
Niezależnie od tego, jaki to rodzaj śmierci – konsumuje się ona zawsze sama.
Jezus na krzyżu woła: Boże mój, Boże, czemuś Mnie opuścił?
I ja również wołam: czemuś mnie opuścił?
I to wołanie odbija się echem w milionach tragicznych śmierci;
takich, które przychodzą za wcześnie;
takich, dla których nie ma wytłumaczenia,
będących zagadką Boga.
Ogrójec – dramat złożony z naszego lęku
przed cierpieniem
Udajemy, że cierpienia nie ma albo można je wytłumaczyć.
Tymczasem prawdą jest, że uci ekamy od cierpienia.
Boimy się poddać swe barki pod drzewo krzyża dźwiganego przez chorych, kalekich, starszych, małych i dużych…
Unikamy szpitali, hospicjów, osób narzekających wciąż na te same dolegliwości.
Nie chcemy słyszeć, widzieć, wejść.
Boimy się oznak śmierci w sobie: kaszlu, zwyrodnienia stawów, napadów duszności…
Szukamy potwierdzenia, że śmierć jest złudzeniem,
że dotyczy wszystkich, tylko nie nas.
Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł,
żyć będzie (J 11, 25).
