Ta deklaracja to wyraz złej woli
Z posłem do PE Ryszardem Czarneckim (Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy) rozmawia Marta Ziarnik
Eurodeputowany Marek Siwiec (Grupa Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów) przygotował deklarację w związku z obchodzonym w środę Dniem Pamięci o holokauście oraz 65. rocznicą wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau. Poprze Pan tę deklarację?
– Zapoznałem się z nim wczoraj i na pewno go nie podpiszę. Jestem gorącym zwolennikiem współpracy polsko-izraelskiej i polsko-żydowskiej, czemu wielokrotnie dałem dowód w Parlamencie Europejskim. Natomiast uważam, że niektóre sformułowania tej deklaracji autorstwa posła Marka Siwca w sposób nieproporcjonalny, niesymetryczny i nieadekwatny do sytuacji historycznej kładą akcent na rzekome polskie przewiny wobec społeczności żydowskiej, podczas gdy w tym projekcie nie ma ewidentnych przykładów antysemickich zachowań krajów i społeczeństw zachodniej Europy, a także innych krajów, które są obecnie członkami Unii Europejskiej. Myślę choćby o krajach z naszego regionu Europy. I tej rezolucji nie poprę, choć zgadzam się oczywiście z jej pierwszą częścią, w której podkreśla się winę Niemiec. Natomiast późniejsze zapisy wymagają jednak bardziej starannego przemyślenia. Gdyby wolą autora było, aby ta inicjatywa była ponad podziałami politycznymi, zrobiłby to w ramach pewnej szerszej konsultacji politycznej, a tego nie uczynił.
Mówi Pan, że w deklaracji wskazana jest wina Niemiec. Ale czy jednocześnie sformułowanie, że „Holokaust został dokonany przez Niemców, ale z poparciem, choć marginalnym, innych Europejczyków”, nie powoduje zmniejszenie wagi niemieckiej odpowiedzialności za te zbrodnie?
– Gdybym pisał taki dokument, to napisałbym, że jest to wina Niemiec i kropka. Bo oczywiście kolaboranci się zdarzali, chociaż w społeczeństwach niewymienionych w tym dokumencie – czyli francuskim i kilku innych w Europie Środkowo-Wschodniej – było ich wielu. Więc albo piszemy wyłącznie o Niemczech, albo piszemy o wszystkich. A tego autor dokumentu nie zrobił.
W tej deklaracji poseł pochwalił także Niemcy za „liczne wysiłki, by uczyć nowe pokolenia o horrorze przeszłości”…
– Uważam, że Niemcy nie odrobili swoich prac domowych i w ostatnim czasie mamy tego przykłady. Widzimy, że powraca polityka amnezji historycznej w tym kraju, i to w różnych partiach politycznych – nie tylko w chadecji, ale także po części u socjalistów. Myślę, że Niemcy w latach 60. i 70. próbowały to czynić, ale paradoksalnie w latach 90. i obecnie od tej polityki odchodzą. Dlatego uważam, że w tym zakresie Niemców nie ma za co chwalić, a wręcz należałoby im wytknąć chęć wybielania w ostatnich latach własnej historii. Przykłady tego widzimy chociażby w niemieckich filmach fabularnych, książkach i licznych artykułach. Jest to polityka ucieczki od odpowiedzialności. Taka jest prawda o Niemczech.
Skąd więc wynikają te „nieścisłości”? Czy jest to brak podstawowej wiedzy, czy też może niedopatrzenie?
– Pan Siwiec jest politykiem, więc to, co proponuje, ma wymiar polityczny. Nie wierzę, żeby człowiek będący tak długo w polityce mógł mówić o niewiedzy. Jest to raczej świadomy wybór eksponowania pewnych rzeczy i pomniejszania innych. Raczej nie jest to kwestia braku wiedzy, ale złej woli.
Dziękuję za rozmowę.
