Syndrom zbrodni
5 marca 1940 r. w Moskwie, na Kremlu, rząd rosyjski podjął decyzję o
zbrodni ludobójstwa na Narodzie Polskim. Decyzja ta była faktycznym wyrokiem na
Polskę. Na zagładę skazani zostali nie tylko bezbronni polscy jeńcy – oficerowie
i generałowie Wojska Polskiego, ale także polskie elity, które dostały się pod
sowieckie panowanie. Byli to m.in. oficerowie i funkcjonariusze policji,
urzędnicy państwowi i samorządowi, oficerowie straży granicznej KOP,
nauczyciele, lekarze, profesorowie wyższych uczelni, adwokaci, sędziowie,
inżynierowie, leśnicy, bankowcy, a w pierwszej kolejności księża katoliccy oraz
duchowni innych wyznań.
Decyzję z 5 marca przekazano do wykonania tajnej policji politycznej NKWD.
Należy podkreślić jednoznacznie z całą mocą: to nie NKWD, ale rząd i państwo
rosyjskie, zwane wtedy Związkiem Sowieckim, zgładziło elity Rzeczypospolitej.
Zbrodniarze z NKWD byli jedynie katami – wykonawcami morderczego wyroku na
Polakach. Ten wyrok podpisali na Kremlu najważniejsi przywódcy Rosji sowieckiej.
Byli to: Józef Stalin – dyktator imperium, oraz sekretarz generalny partii
komunistycznej, Wiaczesław Mołotow – premier rządu, a zarazem minister spraw
zagranicznych, Michaił Kalinin – przewodniczący Prezydium Rady Najwyższej i
oficjalnie głowa państwa, Kliment Woroszyłow – minister obrony, marszałek i
dowódca Armii Czerwonej, Ławrientij Beria – minister spraw wewnętrznych, a
zarazem szef policji politycznej NKWD, Anastas Mikojan – wicepremier rządu, a
zarazem minister handlu, a także Łazar Kaganowicz – minister transportu.
Formalną uchwałę rządową do wykonania, czyli rozstrzelania tysięcy Polaków,
otrzymali: Wsiewołod Mierkułow – zastępca Berii, Bogdan Kobułow, a także Leonid
Basztakow – dyrektorI departamentu specjalnego NKWD. Szefem całej ludobójczej
operacji wymordowania polskich elit został mianowany generał Wasilij Błochin –
główny kat Związku Sowieckiego. Jest oczywiste, że uchwała rządowa podjęta na
Kremlu 5 marca 1940 r. była aktem ludobójstwa na bezbronnych jeńcach polskich,
za co odpowiedzialność w świetle prawa międzynarodowego ponosi państwo
rosyjskie. Z tej odpowiedzialności Rosjanie zdawali sobie doskonale sprawę, bo
przecież właśnie dlatego kłamali i ukrywali prawdę o zbrodni katyńskiej przez
pół wieku. Rosja premiera Putina także nie poczuwa się do odpowiedzialności, nie
kłamie, bo już kłamać nie może, ale nadal manipuluje, nie chcąc nazwać zbrodni
na Polakach ludobójstwem. Rosjanie nie chcą też nadal udostępnić nam archiwów
NKWD. Można domniemywać, że znajdują się w nich dokumenty, z których wynika, iż
prawda o Katyniu jest dużo gorsza i bardziej straszliwa, niż wiemy, a liczba
ofiar sowieckiej zbrodni i ludobójstwa na bezbronnych Polakach być może
przekracza 70 tysięcy!
Zwracał na to uwagę prezydent Lech Kaczyński: "Lista ofiar zbrodni katyńskiej,
począwszy od odkrycia pierwszych grobów w kwietniu 1943 roku, stale rośnie.
Zwłaszcza w ostatnich latach wciąż przybywa informacji o kolejnych miejscach
kaźni i utajnionego przez lata pochówku naszych rodaków. Katyń pod Smoleńskiem,
Piatichatki pod Charkowem, Miednoje pod Twerem, Bykownia pod Kijowem, Kuropaty
pod Mińskiem – czas z całą pewnością dopisze tutaj nazwy kolejnych miejscowości.
Nigdy też nie będziemy dysponować kompletnym katalogiem zamordowanych". Do tego
straszliwego katalogu śmierci dopisany został autor tego cytatu oraz wszyscy
pozostali, którzy 10 kwietnia 2010 r. zostali ostatnimi ofiarami Katynia. Tego
dnia w narodowej katastrofie lotniczej w Smoleńsku tuż obok Katynia rozbił się
samolot, którym leciał prezydent Lech Kaczyński oraz towarzysząca delegacja, w
tym całe dowództwo Wojska Polskiego. Stanowili oni trzon elity Rzeczypospolitej.
23 sierpnia 1939 r. w Moskwie, na Kremlu, został podpisany układ między Niemcami
a Rosją, zwanymi wówczas III Rzeszą i Związkiem Sowieckim. Układ ten był
faktycznie IV rozbiorem Polski, likwidował na zawsze państwo polskie! I
przewidywał m.in. eksterminację polskich elit politycznych, wojskowych i
intelektualnych. Układ parafował Wiaczesław Mołotow – rosyjski minister spraw
zagranicznych, a także Joachim von Ribbentrop – niemiecki minister spraw
zagranicznych. Realnie był to pakt pomiędzy Stalinem a Hitlerem! 17 września
1939 r. – cios nożem w plecy, agresja Rosji na Rzeczpospolitą. Armia Czerwona
bierze do niewoli około 250 tysięcy żołnierzy, podoficerów, oficerów i generałów
Wojska Polskiego. Wszyscy zostają osadzeni w łagrach pod nadzorem NKWD. Jesienią
1939 r. i zimą 1940 r. NKWD aresztuje ponad 50 tysięcy najważniejszych
przedstawicieli polskich elit państwowych i intelektualnych na terenie podbitych
województw Polski. 24 grudnia 1939 rok – Wigilia – NKWD morduje wszystkich
księży – kapelanów Wojska Polskiego, którzy dostali się do niewoli sowieckiej. 5
marca 1940 r. rząd rosyjski podejmuje uchwałę o wymordowaniu kilkudziesięciu
tysięcy polskich jeńców. Kwiecień – czerwiec 1940 r. masowe egzekucje nad dołami
śmierci, m.in. w Katyniu, a także w wielu innych miejscach na całym ogromnym
obszarze imperium zła. Ogólna liczba ofiar oraz miejsca zbrodni są ukryte do
dziś. 10 kwietnia 2010 r., w 70. rocznicę zbrodni sowieckiego ludobójstwa,
prezydent Lech Kaczyński na czele delegacji Rzeczypospolitej udaje się do
Katynia, aby oddać hołd pomordowanym, pomimo wcześniejszych sygnałów władz
rosyjskich, że może być uważany za persona non grata. To nie jest żadna teoria
spiskowa, ale logicznie układający się rosyjski syndrom zbrodni. Bo przecież
gdyby ich nie było, delegacja Rzeczypospolitej z prezydentem nie leciałaby na
żadne uroczystości do Katynia.
Józef Szaniawski
