Strach przed powodzią

Województwa: pomorskie, zachodniopomorskie, kujawsko-pomorskie, lubuskie,
i południe Polski są zagrożone powodzią. Chcąc zminimalizować skutki
podwyższonego stanu wód, do pracy przy udrażnianiu rzek skierowano kilkanaście
lodołamaczy z Polski i Niemiec.

Na Jeziorze Dąbskim i Zalewie Szczecińskim już kolejny dzień przy udrażnianiu
odpływu Odry pracowało wczoraj 13 lodołamaczy (7 polskich i 6 niemieckich). Jak
powiedziała nam Małgorzata Woźniak, rzecznik Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i
Administracji, największa w historii Polski akcja lodołamania ma na celu
udrożnienie toru wodnego między Szczecinem a Świnoujściem. – Wszystko po to, by
uprzedzić wielką wodę, jaka z południa Polski wraz z odwilżą spłynie w rejon
zachodnio-pomorskiego – tłumaczy rzecznik. Wczoraj w dorzeczu Odry na 16
wodowskazach zanotowano przekroczenia stanów alarmowych, a grubość spiętrzonej
pokrywy lodowej blokującej swobodny przepływ wody miejscami miała nawet ponad
dwa metry. Zadaniem lodołamaczy jest skruszenie 40-kilometrowego zatoru lodowego
m.in. w okolicach Krajnika Dolnego, zanim nadejdzie odwilż, powstaną zatory, a
woda zaleje okoliczne gospodarstwa. Stany alarmowe były też przekroczone na
Wiśle i Bugu. Choć jeszcze kilka dni temu rządowy zespół zarządzania kryzysowego
pod przewodnictwem premiera Tuska zapewniał, że zagrożenia nie ma, to ludzie,
którym woda podeszła na podwórka, a nawet weszła do piwnic, już takiej pewności
nie mają. Mieszkańcy terenów wiślanych w okolicach Wyszogrodu obawiają się, że
lokalne zatory lodowe mogą spiętrzyć wodę i grożą powstaniem rozlewisk na
okolicznych terenach. Pierwsze podtopienia zanotowano tam już przed świętami, a
zważywszy, że Wisła przed Włocławkiem jest skuta lodem, obawy ludności wcale nie
są płonne. Dlatego sześć lodołamaczy rozpoczęło wczoraj pracę przy kruszeniu
pokrywy lodowej na Wiśle przy zaporze we Włocławku, co ma ułatwić przepływ wody
i zapobiec zatorom. Z kolei dzisiaj lodołamacze mają ruszyć, krusząc lód w
kierunku Płocka. Wczoraj alarm powodziowy obowiązywał w siedmiu nadwiślańskich
gminach powiatu płockiego, ale w ocenie służb przeciwpowodziowych, w
najbliższych dniach odwilż może sprzyjać wzrostom poziomu Wisły w rejonie
Wyszogrodu i Płocka. W Wielkopolsce Warta przekroczyła stany alarmowe o ok. 80
centymetrów. W Luboniu pod Poznaniem pierwsze podtopienia wystąpiły jeszcze
przed świętami. Domy wciąż obłożone są workami z piaskiem, ziemia jest
zamarznięta i to sprawia, że woda z topniejącego lodu i śniegu nie ma gdzie
wsiąkać. Można się zatem spodziewać dalszego wylewania Warty na okoliczne
tereny, dlatego ludzie gotowi do ewakuacji z niepokojem obserwują sytuację.
Topniejący śnieg jest także powodem do niepokoju dla mieszkańców południowej i
południowo-zachodniej Polski. – Na obszarze Małopolski w najbliższych dniach
przewidywany jest wzrost temperatury powyżej 0 st. C, co spowoduje topnienie –
miejscami dość szybkie – pokrywy śnieżnej. Wystąpić mogą lokalne podtopienia i
utrudnienia komunikacyjne – informuje Monika Frenkiel z Biura Prasowego Wojewody
Małopolskiego. Tymczasem służby w terenie są przygotowane na wypadek zagrożeń
związanych z odwilżą.

Mariusz Kamieniecki

drukuj