Stoczniowcy przenieśli Platformę do Kataru
Ponad 8 tys. związkowców z całej Polski uczestniczyło we wczorajszej manifestacji w obronie miejsc pracy i przemysłu stoczniowego w Polsce, która przemaszerowała ulicami Szczecina. Protest zorganizowany przez NSZZ „Solidarność” został sprowokowany nieudolną polityką rządu PO – PSL, który prowadząc nieumiejętnie prywatyzację stoczni w Szczecinie i Gdyni, nie uratował ponad 8 tys. miejsc pracy w samych stoczniach, stwarzając jednocześnie możliwość dalszego wzrostu bezrobocia poprzez zwolnienia w zakładach kooperujących ze stoczniami. Manifestanci uczcili minutą ciszy śmierć górników, którzy zginęli w kopalni w Rudzie Śląskiej.
Protest rozpoczął się w południe w Szczecinie przed bramą stoczni, a poza stoczniowcami ze Szczecina, Gdyni i Gdańska uczestniczyli w nim również górnicy, reprezentanci służby zdrowia, przedstawiciele zakładów zbrojeniowych i energetycznych. W marszu wzięli udział także pracownicy Zakładów Chemicznych „Police”, energetycy z Enei, związkowcy z Zarządu Morskich Portów Szczecin i Świnoujście, związkowcy z Polskiej Żeglugi Morskiej.
Od samego początku panowała dosyć napięta atmosfera. Protestujący trzymali transparenty z hasłami: „Platforma grabarzem polskich stoczni”, „Tusk – przestań kłamać”, „Grad kłamie”. Do zebranych przed bramą przemówił przewodniczący „Solidarności” Janusz Śniadek. – Oskarżam polski rząd, że przez zaniechanie, brak działań antykryzysowych trwoni najcenniejszy kapitał polskich firm, pracowników – powiedział.
Spod stoczni zebrani wyruszyli ulicami Szczecina pod siedzibę Platformy Obywatelskiej, a następnie przed urząd wojewódzki. Maszerując ulicami, nieśli również transparent z wizerunkiem Donalda Tuska, którego nos został bardzo wydłużony, i napisem: „Donaldzie T., nie kłam więcej”.
W stronę biura Platformy Obywatelskiej poleciały jajka, a stoczniowcy krzyczeli: „Złodzieje!”. Drzwi wejściowe protestujący zabili deskami, na których znajdował się napis: „Biura Platformy przeniesione do Kataru”. Demonstranci krzyczeli: „Solidarność!”, „Dość tego!”, „Platformersi, co robicie? Stocznia ginie, a wy śpicie!”. – Zatrzymujemy się tu, bo za tymi drzwiami radzą ci, którym dwa lata temu Naród powierzył mandat odpowiedzialności, a nie tchórzostwa, niemocy i zdrady wobec obowiązku dbania o przemysł stoczniowy i chemiczny – powiedział do zebranych Mieczysław Jurek, przewodniczący NSZZ „Solidarność” okręgu Pomorza Zachodniego.
Następnie manifestacja udała się przed gmach urzędu wojewódzkiego, gdzie protestujący uczcili minutą ciszy śmierć górników, którzy wczoraj stracili życie w wypadku w kopalni w Rudzie Śląskiej. Na drzwiach urzędu zostały przybite postulaty protestujących.
Decyzja o manifestacji została podjęta po nieudanej próbie sprzedaży majątku Stoczni Szczecińskiej Nowa i Stoczni Gdynia. Mieczysław Jurek podkreślał, że jednym z ważniejszych postulatów jest przedłużenie stoczniowej specustawy, by zwolnieni stoczniowcy mogli dłużej otrzymywać zasiłki, ponieważ na skutek przeciągającej się prywatyzacji wielu z nich traci dotychczasową pomoc materialną.
Specustawa stoczniowa uchwalona w grudniu ub.r. dawała stoczniowcom możliwość skorzystania ze szkoleń przygotowujących do nowych zawodów lub pogłębiających dotychczasowe umiejętności. Teraz przypominają, że wielu z nich szkoliło się pod kątem zachowania pracy, podnosząc swoje kwalifikacje. Kilka tysięcy osób – mówią z goryczą – słyszało, że znajdzie pracę na dawnych stanowiskach, a teraz się im mówi: „Przepraszam, pomyliłem się”. Chcą także powołania zespołu ekspertów, którzy przygotują propozycje ratowania przemysłu okrętowego w Polsce, odwołania ministra skarbu Aleksandra Grada, powołania sejmowej komisji śledczej do wyjaśnienia przyczyn upadku stoczni i rozliczenia winnych za to ludzi.
Komisja Europejska zgodziła się na wydłużenie procesu sprzedaży stoczni w Gdyni i Szczecinie. Zażądała jednocześnie comiesięcznych raportów. Po tej decyzji rząd może zorganizować nowy przetarg na sprzedaż firm.
Paweł Tunia
