Steinbach rezygnuje na swoich warunkach
Erika Steinbach ostatecznie zrezygnowała z ubiegania się o fotel w
radzie fundacji „Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie”. Nie jest to jednak
bezinteresowny krok szefowej Niemieckiego Związku Wypędzonych (BdV). W zamian za
rezygnację otrzymała ona bowiem gwarancję większych wpływów fundacji na
planowane w Berlinie muzeum wysiedleń i działanie rady.
Steinbach przez długi czas była niemal pewną pretendentką do rady fundacji.
Jej kandydaturze zdecydowanie jednak sprzeciwił się nowy minister spraw
zagranicznych Niemiec Guido Westerwelle z FPD. Szef dyplomacji swój sprzeciw
uzasadniał zastrzeżeniami wobec osoby Steinbach, które od początku wysuwa
Polska.
Ostatecznie, po długich negocjacjach szefowa BdV zdecydowała się
ustąpić. W zamian jednak ustalono, że rada fundacji zostanie zwiększona z 13 do
21 członków, a Związkowi Wypędzonych przypadnie dwa razy więcej miejsc niż
obecnie. W fotelach rady zasiądzie w związku z tym sześciu wypędzonych. Takie
ustalenia zapadły podczas posiedzenia, na którym spotkali się przewodniczący
koalicji rządzącej CDU/CSU i FDP z przedstawicielami BdV. – Osiągnęliśmy dobre
rozwiązanie, które służy fundacji. Nie ma ani przegranych, ani zwycięzców –
przytacza słowa Steinbach z konferencji prasowej PAP.
To, co udało się także
wywalczyć przez przewodniczą BdV, to zwiększenie swoich wpływów na proces
decyzyjny w powstawaniu muzeum wysiedleń w Berlinie. Już teraz Steinbach udało
się wywalczyć gwarancje, że powierzchnia muzeum zostanie zwiększona do 3 tys. m
kw. z przewidywanych początkowo 2,2 tys. m kw. Politycy przystali na wszystkie
propozycje związku, które ten stawiał w zamian za wycofanie kandydatury swojej
przewodniczącej do rady fundacji. Niemieccy komentatorzy twierdzą, że takie
bezkrytyczne przystanie na warunki Eriki Steinbach pokazuje, że zarówno kanclerz
Angela Merkel, jak i szef MSZ Guido Westerwelle pozwalają się wodzić za nos
Związkowi Wypędzonych.
Łukasz Sianożęcki
