Steinbach ignoruje Polaków i Czechów

Pomimo zapewnień Eriki Steinbach, że nie ma najmniejszej potrzeby
prowadzić jakichkolwiek dyskusji na temat zmian w pracach Fundacji „Ucieczka,
Wypędzenie, Pojednanie”, przechodzi ona poważny kryzys. Głównie dlatego, że z
prac w jej radzie naukowej stopniowo rezygnują kolejne osoby. Przewodnicząca
Związku Wypędzonych nie zamierza się ugiąć i twierdzi, że fundacja może sobie
poradzić bez historyków z Polski, Czech i innych państw. Zbojkotowaniem fundacji
grożą także organizacje żydowskie.

Po odejściu historyków z Polski i Czech: Tomasza Szaroty i Kristiny
Kaiserovej, oraz publicystki Helgi Hirsch o rezygnacji z uczestnictwa w radzie
naukowej Fundacji „Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie” zaczyna mówić Raphael
Gross, dyrektor Muzeum Żydowskiego we Frankfurcie. Zarzuca on jej członkom zbyt
jednostronny, typowy dla niemieckich wypędzonych punkt widzenia. Jak stwierdził
w jednym z wywiadów, pojęcie „wypędzenie” musi być rozumiane jedynie w
kontekście
II wojny światowej. – Jeśli wypędzenia Niemców porównuje się na
przykład z wypędzeniami w byłej Jugosławii albo wypędzeniami Palestyńczyków,
Greków i Turków, to likwiduje się kontekst historyczny, a to uniemożliwia
podkreślenie historycznych różnic oraz prawidłowych sądów, także moralnych –
stwierdził Raphael Gross. Jego zdaniem, Niemcy zbyt często widzą tylko swoich
wypędzonych i wbrew prawdzie historycznej uważają, że to właśnie oni są
największą grupą ofiar w XX wieku, a sprawcami ich krzywd byli alianci, w tym
Polacy. Gross zaapelował także do władz Związku Wypędzonych o rozliczenie BdV
głównie z nazistowskiej przeszłości założycieli tej organizacji, bo takie
oskarżenia, choć pojawiają się od dawna, nie były dotąd weryfikowane. – Zanim
powstanie stała wystawa o wypędzeniach w Niemczech, musi dojść do wyjaśnienia, w
jakich relacjach pozostają: wypędzenie, II wojna światowa oraz holokaust –
powiedział Gross i zapowiedział, że pozostanie w radzie naukowej fundacji tylko
pod warunkiem, że nastąpią w niej proponowane przez niego zmiany.

Będzie żydowski bojkot?

Do zbojkotowania fundacji może dojść ze strony wszystkich organizacji
żydowskich. Centralna Rada Żydów w Niemczech domaga się bowiem zmian w składzie
całej fundacji. Salomon Korn, który z ramienia CRŻ zasiada w kierowniczym
gremium fundacji, sądzi, że Związek Wypędzonych (BdV) jest w fundacji nadmiernie
reprezentowany. Korn w jednym z wywiadów zażądał natychmiastowej rekonstrukcji i
nowych wyborów do rady fundacji. Zagroził, że w przeciwnym wypadku
przedstawiciele żydowskiej społeczności całkowicie ją zbojkotują. Niemieccy
Żydzi nie chcą swoją obecnością stanowić alibi dla poczynań Związku Wypędzonych
w fundacji. Rezygnacja Salomona Kerna i Raphaela Grossa z uczestnictwa w pracach
Fundacji „Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie” byłaby dla niej ciężkim ciosem
wizerunkowym, bo ich obecność, tak samo jak zagranicznych historyków,
uwiarygodniała działania Eriki Steinbach i BdV.
Niemiecki historyk Erich
Spaeter już teraz twierdzi, że nadmierna obecność i zbyt duży wpływ
przedstawicieli Związku Wypędzonych na projekt budowy Centrum przeciwko
Wypędzeniom w Berlinie spowoduje, iż Niemcy zostaną tam pokazani jako jedyne
ofiary. Jego zdaniem, odpowiedzialność Niemiec za ostatnią wojnę zostanie
zamazana. – Niemcy będą przedstawieni na tej wystawie jako ofiary nazizmu i
aliantów – obawia się Erich Spaeter.

Steinbach: Nie widzę problemu

Na apele środowisk żydowskich bardzo szybko odpowiedziała szefowa BdV Erika
Steinbach, która podczas wywiadu dla rozgłośni radiowej Deutschlandradio,
bagatelizując problem, stwierdziła, że zmiany wcale nie są konieczne. Co więcej,
jest ona zdania, że zagraniczni historycy rezygnują z prac w radzie naukowej ze
względu na presję, którą wywierają na nich ich państwa. – Chodzi o chociażby
konieczność ciągłego usprawiedliwiania się we własnej Ojczyźnie. I do jakiego
poziomu dochodzi ta debata, każdy sam może się przekonać, śledząc tutaj, w
Niemczech, dyskusje na temat wypędzeń w Polsce – skarżyła się
Steinbach.
Przewodnicząca BdV szczerze przyznała, że cele muzeum zostały
zapisane w ustawie, a centrum będzie miejscem, w którym zaprezentowany ma być
los niemieckich wypędzonych jako główny temat, wszystko inne zaś ma tylko
„krążyć wokół tego”. – To będzie miejsce, gdzie w sposób naukowy pokazane
zostaną niemiecka historia i losy Niemców – powiedziała.
Steinbach
zlekceważyła także odejście trzech ważnych osób z rady naukowej fundacji,
twierdząc, że przyczyną ich postępowania są rozgrywki personalne. Z jednej
strony – przewodnicząca przyznała, że nie zamierza zamykać rady naukowej w
„wewnętrznym kręgu niemieckim”, ale z drugiej – przypomniała, że przecież
niemieccy wypędzeni pochodzą z Europy Środkowej, Wschodniej i
Południowo-Wschodniej, i dlatego Związek Wypędzonych w szeregach własnej
fundacji posiada historyków z różnych państw.
Obecnie w skład rady naukowej
fundacji zgodnie z artykułem 19. statutu wchodzą, oprócz przedstawicieli rządu,
życia publicznego, Kościoła katolickiego i wspólnoty ewangelickiej oraz
Centralnej Rady Żydów, także reprezentanci Związku Wypędzonych. Przy okazji
planowanej nowelizacji ustawy o Fundacji „Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie” w
związku z kompromisem pomiędzy frakcjami koalicji CDU/CSU i FDP a Związkiem
Wypędzonych rada fundacji jeszcze przed wakacjami ma zostać rozszerzona do 26
osób, a BdV otrzyma dodatkowe 6 miejsc.

Waldemar Maszewski, Hamburg

drukuj