Sondaż wątpliwej jakości

Aż 80 proc. gdańszczan uważa, że „Solidarność” Stoczni Gdańsk nie powinna organizować demonstracji 4 czerwca – ogłosił wczoraj prezydent Gdańska Paweł Adamowicz (PO). Tylko czy sondaż wykonywany na zlecenie władz miasta przez firmę związaną z PO można uznać za w pełni wiarygodny?

Prezydent Adamowicz nie krył satysfakcji, prezentując wyniki sondażu przeprowadzonego przez firmę PBS DGA, z którego wynikało, że 79,7 proc. mieszkańców Gdańska stwierdziło, że związkowcy powinni powstrzymać się od organizacji demonstracji 4 czerwca w obronie stoczni, a tylko 14,1, proc. ich poparło. 6,2 procent respondentów nie miało zdania. – To czerwona kartka dla liderów związkowych, którzy powinni w tej sytuacji zrezygnować z planowanej manifestacji albo przenieść ją na pl. Zebrań Ludowych – stwierdził Adamowicz.

Ale sprawa sondażu jest bardziej skomplikowana niż wyniki podane przez prezydenta Gdańska. Wątpliwości budzi już fakt, że badanie zamówił sam prezydent, więc rodzi się siłą rzeczy podejrzenie, iż wyniki były zgodne z oczekiwaniami zamawiającego. Kilka dni wcześniej Adamowicz ogłosił przecież list otwarty do związkowców z „S” gdańskiej stoczni, gdzie obarczał ich winą za przeniesienie przez premiera Donalda Tuska politycznej części obchodów 20. rocznicy wyborów z 4 czerwca 1989 roku z Gdańska do Krakowa. Sondaż ma więc dowodzić, że nie tylko prezydent, ale i gdańszczanie krytycznie oceniają działania związkowców z „Solidarności”.

Wiarygodność sondażu stoi także pod znakiem zapytania z powodu firmy, która go wykonała. PBS DGA to firma badawcza z Sopotu, należąca do grupy DGA z Poznania. A DGA to przecież jeden z uczestników konsorcjum, które zostało wybrane bez przetargu do organizowania szkoleń dla zwalnianych z pracy stoczniowców. Do tego konsorcjum należała też znana spółka Work Service byłego senatora PO Tomasza Misiaka.Dziwnym też trafem pracowania PBS DGA współpracuje od dawna z PO. Na przykład trzy lata temu pomagała w kampanii Hanny Gronkiewicz-Waltz, która walczyła o fotel prezydenta Warszawy. To najpewniej skutek tego, że prezesem firmy jest Krzysztof Koczurowski, założyciel Kongresu Liberalno-Demokratycznego, pierwszej partii Donalda Tuska. Ponadto PBS DGA w przeszłości publikowała niejeden korzystny dla PO sondaż, który się nie sprawdzał. Najsłynniejsza „wpadka sondażowa” miała miejsce w 2005 roku, gdy jeszcze pod nazwą PBS firma prorokowała zwycięstwo Donalda Tuska w wyborach prezydenckich już w pierwszej turze, a potem wieściła jego sukces w drugiej turze.

Krzysztof Losz
drukuj