Składka nie od hektara

Krajowa Rada Izb Rolniczych sprzeciwia się propozycji premiera
Donalda Tuska w sprawie składek na ubezpieczenie zdrowotne rolników. Zamiast
systemu kwotowego rolniczy samorząd proponuje podniesienie podatku rolnego.

KRIR odniosła się do exposé premiera Donalda Tuska, który poinformował, że
intencją rządu jest, aby rolnicy mający gospodarstwa powyżej 15 ha płacili na
Narodowy Fundusz Zdrowia około 36 zł miesięcznie. Osoby posiadające od 6 do 15
ha ziemi mieliby płacić stawki podstawowe, natomiast za rolników mających
najmniejsze gospodarstwa składki nadal opłacałby budżet państwa. Wiktor
Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych, uważa, że określanie wysokości
składki w oparciu o powierzchnię gospodarstwa jest błędne, i napisał o tym w
liście do premiera Tuska. Rolniczy samorząd proponuje inne rozwiązanie,
polegające na podwyżce podatku rolnego. Płacą go wszyscy rolnicy, bo zastępuje
on podatek dochodowy od działalności rolniczej, który ma być dopiero na wsi
wprowadzany, ale nie wiadomo, kiedy to nastąpi. KRIR przypomina, że wysokość
składki na NFZ wynosi 9 proc., ale 7,75 proc. odliczane jest od podatku, a 1,25
proc. płaci ubezpieczony z własnej kieszeni. Dlatego izba proponuje, aby rząd
zastosował inne rozwiązanie, zamiast nakazywać rolnikom płacenie składek
bezpośrednio z ich kieszeni. Chodzi o podniesienie podatku rolnego o 1,25 proc.
– te pieniądze poszłyby w całości na ubezpieczenie zdrowotne. Zaletą takiego
rozwiązania jest to, że każdy rolnik płaciłby składkę zdrowotną proporcjonalnie
do wielkości swojego gospodarstwa.
Minister rolnictwa Marek Sawicki (PSL) poinformował, że na razie nie ma
rządowego projektu ustawy o składkach zdrowotnych rolników, który mają
przygotować resorty zdrowia, pracy i rolnictwa. Tym samym nie wiadomo, czy
będzie się on różnił od tego, co zaproponował premier. PSL jeszcze przed exposé
przedstawiło swój projekt, według którego składki płacić mieliby tylko rolnicy
posiadający gospodarstwa o powierzchni powyżej 15 hektarów. Ale ludowcy
zastrzegają, że ta różnica zdań nie spowoduje problemów wewnątrz rządu i
koalicji, bo sprawa rozbija się o stosunkowo niedużą kwotę pieniędzy. Gdyby
zastosować wariant premiera, NFZ dostanie od rolników tylko około 70 mln zł
więcej, niż gdyby w życie weszła ustawa w kształcie zaproponowanym przez PSL.
Jak wynika z nieoficjalnych informacji, uzgodniony już przez PO i PSL projekt
ustawy ma trafić do Sejmu jeszcze w grudniu, tak aby bez pośpiechu Sejm i Senat
uchwaliły nowe prawo przed lutym 2012 roku, bo tylko do tego czasu (zgodnie z
wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego) mogą obowiązywać dotychczasowe przepisy, na
mocy których za wszystkich rolników bez wyjątku składki zdrowotne płaci budżet
państwa.
Rolniczy samorząd z jeszcze większą rezerwą odnosi się do innego pomysłu
premiera, aby rolnictwo objąć podatkiem dochodowym. Prezes Wiktor Szmulewicz
wyjaśnia, że na takim rozwiązaniu budżet państwa wcale nie zarobi, a najbardziej
stracą samorządy, które teraz w całości otrzymują podatek rolny. Szmulewicz
argumentuje, że gdy wejdzie podatek dochodowy, większość tych pieniędzy
samorządy stracą. – Teraz podatek rolny płaci każdy gospodarz bez względu na to,
czy osiąga dochody z uprawy ziemi, czy nie. A jak wejdzie podatek dochodowy, to
większość rolników nie będzie płacić ani złotówki, ponieważ mają niedochodowe
gospodarstwa. Inni też zapłacą niewiele, bo przecież najpierw odliczą sobie od
przychodów wszystkie wydatki na zakup nawozów, środków ochrony roślin, zakup lub
remont maszyn rolniczych czy modernizację budynków gospodarczych, i prezes izb
rolniczych ma w tym przypadku rację – mówi Zbigniew Dąbkowski, ekonomista.
Podobną opinię wyraża Andrzej Sikora, były rolnik, który pracę w gospodarstwie
zamienił na prowadzenie małej firmy budowlanej. – Tylko część gospodarstw w
Polsce można uważać za dochodowe, więc tylko one będą płacić podatki od zysków.
Ja mogłem przejąć gospodarstwo teścia i wtedy miałbym razem prawie 14 hektarów.
Ale to nie miało sensu, bo na gruntach przeważnie V klasy i tak by niewiele
urosło i moje gospodarstwo by wegetowało. Zamiast szukać pieniędzy tam, gdzie
ich nie ma, rząd powinien podjąć działania, aby poprawić opłacalność produkcji
rolnej. Wtedy będzie kto miał płacić podatki dochodowe – mówi Sikora.
Jak wynika z informacji Ministerstwa Finansów, w 2010 roku rolnicy zapłacili
prawie 1 mld zł podatku rolnego – to o ponad 200 mln zł mniej niż w latach
poprzednich. Ale już w tym roku gminy powinny dostać więcej pieniędzy, gdyż ten
podatek jest zależny od ceny żyta, a ta w 2010 roku była wyższa niż w 2009 roku.
A podatek na 2011 rok był obliczany na podstawie cen ziarna w 2010 roku.

 

Krzysztof Losz

drukuj