Santo subitoPapież wolności

Z księdzem prałatem Wiesławem Kądzielą, prefektem Wyższego
Metropolitalnego Seminarium Duchownego i rektorem kościoła seminaryjnego w
Warszawie, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Był Ksiądz zaangażowany w przygotowania pod kątem muzycznym wszystkich
pielgrzymek papieskich do Warszawy. To musiało być ogromne przeżycie.

– Doskonale pamiętam wszystkie pielgrzymki papieskie, a szczególnie pierwszą,
kiedy w 1979 r. na placu Zwycięstwa padły te niesamowite słowa: "Niech zstąpi
Duch Twój i odnowi oblicze ziemi". Przeżywałem te wydarzenia na platformie
wysoko nad tłumem – wspólnie z komentatorami, którymi byli śp. ks. Jerzy
Chowańczak i ks. bp Józef Zawitkowski. Widzieliśmy, jak w tłumie rośnie
temperatura spotkania z Ojcem Świętym, jak ludzie reagowali bardzo
spontanicznie, poza ustalonym scenariuszem, np. włączając się w homilię Papieża
śpiewem pieśni "My chcemy Boga", "Chrystus wodzem, Chrystus królem" czy "Boże,
coś Polskę". Proszę sobie wyobrazić, że każde słowo, jakie miało paść ze strony
komentatora czy prowadzącego śpiewy, musiało być wcześniej napisane i
ocenzurowane. Taka była rzeczywistość PRL, niepojęta zupełnie dla współcześnie
żyjących młodych ludzi.

Ta pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II okazała się szczególna…
– Szczególna nie tylko dla Polski, ale także dla Europy i świata, a słowa Jana
Pawła II, ten świeży powiew Ducha Świętego stał się zaczynem wolności. Odważne
słowa Papieża sprawiły, że zniewolony świat, który miał się czego bać, zadrżał i
mury, które wydawały się nie do obalenia, w końcu runęły. Stało się to w sposób
bezkrwawy, co jeszcze bardziej podkreśla wymiar tej całej sytuacji i rolę
Papieża Polaka.

Jest Ksiądz kompozytorem wielu znanych pieśni religijnych, m.in. hymnu
Kongresu Eucharystycznego w 1987 r. "Panie dobry jak chleb". Jakie były
okoliczności powstania tego utworu?

– Jest to pieśń, do której – podobnie jak do wielu innych – słowa napisał ks. bp
Józef Zawitkowski. Powstała z potrzeby serca na Kongres Eucharystyczny z
udziałem Ojca Świętego. Pieśń została przetłumaczona na wiele języków, m.in. na
ukraiński, białoruski, czeski, niemiecki. Cieszę się, że ta nasza wspólna
twórczość może służyć ludziom na większą chwałę Bożą. Zresztą każda z papieskich
pielgrzymek ma swój temat podjęty w formie pieśni.

Podobno hymn przypadł do gustu Ojcu Świętemu?
– Słyszałem, że Papież wypowiedział swoje zdanie na ten temat w Rzymie. To
bardzo cieszy, chociaż nigdy nie miałem okazji usłyszeć tego osobiście od Jana
Pawła II.

Bo nigdy się Ksiądz nie spotkał z Ojcem Świętym podczas prywatnej rozmowy?
– Rzeczywiście, jakoś tak się złożyło, że nigdy nie miałem okazji porozmawiać z
Papieżem oko w oko, bo zawsze podczas uroczystości byłem zajęty śpiewem i
pielgrzymami. Raz miałem jednak ogromną satysfakcję, w 1983 r., kiedy Msza
papieska z udziałem zaproszonych chórów odbywała się na ówczesnym Stadionie
X-lecia w Warszawie. Było już po Mszy św., kiedy Ojciec Święty swoim zwyczajem
pozdrawiając wiernych, podszedł kilka kroków w moim kierunku do miejsca, skąd
prowadzony był komentarz i śpiew, położył mi rękę na ramieniu i powiedział: "Bóg
ci zapłać za śpiewy". Było i wciąż jest to dla mnie wielkie wyróżnienie i
moment, który zapamiętam do końca moich dni.

W życiu spotkał Ksiądz dwóch wielkich Polaków: Jana Pawła II i bł. ks.
Jerzego Popiełuszkę. Co łączyło te dwie wybitne postaci?

– Papieża i bł. ks. Jerzego łączyło wiele. Ksiądz Jerzy – mój przyjaciel, kolega
kursowy, penitent – zawsze chętnie cytował Ojca Świętego, podobnie zresztą jak
ks. Prymasa Stefana Wyszyńskiego. Niemal kurczowo trzymał się tekstów
papieskich, które były dla niego podporą, rękojmią bezpieczeństwa. Z kolei Sługa
Boży Jan Paweł II także śledził działalność duszpasterską ks. Jerzego, a potem
nawiązywał do słów męczennika, jego postawy i przykładu wierności Bogu do końca.
Chociaż tu, na ziemi nigdy się obaj nie spotkali, to bez siebie nie mogli
istnieć – tak to odczytuję. To, że Ojciec Święty pokłonił się ks. Jerzemu przed
jego grobem, rozmawiał czule z jego rodzicami, to wielka nobilitacja osoby
kapłana męczennika potwierdzona przez Kościół beatyfikacją.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj