Santo subito Papież, który zadziwił świat

Z siostrą Leokadią Stańczyk, przełożoną Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej (Służebniczki Śląskie) z Kudowy Zdroju, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Kiedy po raz pierwszy spotkała Siostra ks. kard. Karola Wojtyłę?

– W latach 1964-1968 uczęszczałam do liceum Sióstr Urszulanek w Krakowie, następnie do diecezjalnego studium katechetycznego. Metropolita krakowski często gościł u sióstr z okazji różnych świąt. Pamiętam akademię w uroczystość św. Urszuli, kiedy ks. kard. Wojtyła otrzymał duży bochen chleba i dzielił się tym chlebem z nami wszystkimi. Później miałam okazję spotkać się z Ojcem Świętym już w Rzymie, w czerwcu 1980 roku.

Które z tych spotkań zapadło Siostrze szczególnie w pamięć?

– Najbardziej utkwiło mi w pamięci spotkanie z Papieżem… bez Jego udziału. Kraków, Błonia, 15 czerwca 1999 roku. Padał ulewny deszcz, a mimo to ludzie przez całą noc gromadzili się na miejscu papieskiej celebry. Przeważała młodzież studencka, która pod parasolami, ze skryptami w rękach przygotowywała się do egzaminów, oczekując na przyjazd Jana Pawła II. Kiedy nadeszła informacja, że Ojciec Święty jest chory i nie będzie mógł przybyć – Błonia na chwilę zamarły, zaległa cisza… Jednak ludzie bardzo prędko zrozumieli głębię i sens tej papieskiej nieobecności. Papież, mimo że nieobecny fizycznie, był obecny wśród nas swoją modlitwą i cierpieniem. Msza św. została odprawiona, a homilię papieską odczytał ks. kard. Franciszek Macharski. Krakowskie Błonia, które podczas pontyfikatu Jana Pawła II tak wiele razy były świadkiem wielkich wydarzeń, m.in. kanonizacji bł. Królowej Jadwigi, są szczególnym miejscem rekolekcji Narodu.

Ślady obecności Jana Pawła II można też znaleźć w Kudowie Zdroju…

– Ojciec Święty jeszcze jako biskup i kardynał krakowski darzył wielką sympatią miejscowości Dolnego Śląska. Odwiedził także nasz klasztor. Było to 15 kwietnia 1974 roku. Ksiądz kardynał Wojtyła w drodze do Litomierzyc w Czechach, na pogrzeb ks. kard. Stefana Trochty, zatrzymał się na nocleg w naszym klasztorze. Odprawił Mszę św., spotkał się z księżmi, zjadł z nimi kolację. Gościł u nas także w drodze powrotnej do Krakowa. Fakt ten dokumentuje tablica umieszczona na budynku klasztornym, odsłonięta w 2001 roku. To przed nią w czasie choroby Ojca Świętego gromadzili się ludzie na modlitwie. Teraz każdego 2. dnia miesiąca wierni proszą w tym miejscu o rychłe wyniesienie na ołtarze Sługi Bożego Jana Pawła II. Ulica, przy której znajduje się nasz klasztor, została przemianowana na aleję Jana Pawła II.

Już cztery lata żyjemy bez Ojca Świętego…

– Można powiedzieć, że cztery lata, które minęły od odejścia Papieża do Domu Ojca, wcale nie zmieniły faktu Jego żywej obecności w sercu i świadomości każdego z nas. Przeciwnie, Jan Paweł II jest nam jeszcze bliższy. Za Jego pośrednictwem możemy wypraszać u Pana Boga potrzebne łaski dla siebie i swoich bliskich. Może warto sobie ten fakt uświadomić. Módlmy się także o łaskę jak najszybszego wyniesienia na ołtarze Papieża, który zadziwił i wciąż zadziwia świat. Wczytujmy się w Jego słowa, rozważajmy je, a nade wszystko módlmy się wzorem Sługi Bożego, prośmy o Boże Miłosierdzie, którego świat i każdy z nas tak bardzo potrzebuje.

Dziękuję za rozmowę.


drukuj