Santo subitoJan Paweł II Wielki

Z ks. prałatem Grzegorzem Kalwarczykiem, kanclerzem Kurii
Metropolitalnej Warszawskiej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Czy wybór Polaka na stolicę Piotrową był dla Księdza zaskoczeniem?
– W pierwszych latach kapłaństwa nie przypuszczałem – zresztą chyba nikt
nie przypuszczał – że będziemy mieli Papieża z Polski. Tak jakoś Bóg
pokierował, że mimo iż nie miałem paszportu, byłem członkiem polskiej
delegacji na inauguracji pontyfikatu Jana Pawła II w Rzymie i miałem
zaszczyt ucałować pierścień Rybaka. Byłem także świadkiem pamiętnego
przywitania z ks. kard. Stefanem Wyszyńskim, przyklęknięcia Papieża
przed Prymasem Tysiąclecia. Potem te wszystkie inne spotkania z Ojcem
Świętym… To wszystko było mi dane. Mam za co Panu Bogu dziękować.

Był Ksiądz sekretarzem komitetów przygotowujących wizyty Jana Pawła
II w Warszawie.

– Funkcja, jaką mi powierzono, wcale nie oznaczała bezpośredniego
kontaktu z Ojcem Świętym. Moim zadaniem było przede wszystkim stworzenie
odpowiedniej dokumentacji z pobytu Papieża w Warszawie. Owocem I
pielgrzymki jest książka "Ojciec Święty Jan Paweł II w Warszawie".
Komunistyczna cenzura nie pozwoliła mi jednak wydać tej książki, w
której przedstawiałem nie tylko radości wynikające z pielgrzymki Jana
Pawła II do Ojczyzny, ale też fakty dotyczące straszenia ludzi przez
ówczesne władze zadeptaniem, szpitalem, trumnami, a także problemy z
transportem wiernych, gdzie mimo obietnic dodatkowych pociągów i
autobusów oszukano ludzi udających się do stolicy na spotkanie z
Papieżem.

Jak wspomina Ksiądz pierwszy pobyt Jana Pawła II w Warszawie?
– Przed uroczystością na placu Zwycięstwa 2 czerwca 1979 roku usadzałem
biskupów. Nie miałem jednak swojego miejsca i dlatego podczas pamiętnej
Mszy Świętej siedziałem dosłownie u stóp ks. kard. Wyszyńskiego. Byłem
zatem świadkiem pamiętnych słów Papieża: "Niech zstąpi Duch Twój i
odnowi oblicze ziemi…", i aplauzu ludzi, oklasków przerywanych
śpiewem. Były też inne, bezpośrednie spotkania z Ojcem Świętym, m.in. w
archikatedrze warszawskiej, skąd mam pierwsze wspólne zdjęcia z
Papieżem. Wielkim przeżyciem było również niezaplanowane wcześniej
spotkanie Jana Pawła, z młodzieżą przed kościołem św. Anny. Władze
komunistyczne pierwotnie nie chciały się na to zgodzić i decyzje zapadły
dopiero po Mszy Świętej na placu Zwycięstwa. Mimo wszystko udało się to
spotkanie zorganizować. Młodzież przybyła z krzyżami, które górowały na
placem.

Czy Ojciec Święty był nam bliski tylko dlatego, że był naszym
rodakiem?

– Fakt, że Jan Paweł II był jednym z nas, na pewno miał znaczenie. Warto
zwrócić uwagę, że nie istniała bariera językowa i każdy, kto miał
możliwość, mógł zwracać się do Papieża po polsku. To wszystko ułatwiało
kontakt, ale szacunek do Namiestnika Chrystusa na ziemi potrzebny jest
zawsze. Trzeba jednak zwrócić uwagę na charyzmat Ojca Świętego, który
umiał znaleźć wspólny język z młodzieżą, ze starszymi, z chorymi, a przy
tym był wielkim autorytetem. Dlatego kochaliśmy Go w szczególny sposób i
kochamy nadal.

Za co my, Polacy, powinniśmy być wdzięczni Słudze Bożemu?
– Ojcu Świętemu zawdzięczamy to, że ukazał nam Kościół jako ogromną
wspólnotę, której głową jest Jezus Chrystus. Stale ukierunkowywał nas na
Chrystusa i Jego krzyż. Papieska nauka była czytelna i zrozumiała dla
wszystkich, chociażby nauka o wspólnym niesieniu krzyża, o solidarności,
jest niczym innym jak wskazaniem, jak pomagać bratu. Był i wciąż
pozostaje dla nas przykładem żywej miłości Ojczyzny. Wszystkie wartości,
jakie możemy znaleźć w nauczaniu Sługi Bożego, są nam bardzo bliskie i
bardzo potrzebne. To stawia Ojca Świętego na czele innych Papieży i
uprawnia nas do określania go mianem Jan Paweł II Wielki.

Co nadawało głębię posłudze Jana Pawła II?
– To, co cechowało pontyfikat Jana Pawła II, to jego miłość do
wszystkich ludzi – bez wyjątku. W kontaktach międzyludzkich był bardzo
autentyczny, wszystkich chciał zauważyć i docenić. Dlatego każdy, kto
zetknął się z Papieżem – nawet z daleka w tłumie – jest przekonany, że
patrzył właśnie na Niego. Ten bezpośredni, żywy kontakt powodował, że
ludzie chcieli Go słuchać, a dzisiaj chętniej powracają do nauki Ojca
Świętego i chcą naśladować Chrystusa.

Dziękuję za rozmowę.

 

drukuj