SANTO SUBITO Człowiek czystego serca

Z ks. bp. Stanisławem Szyrokoradiukiem z diecezji kijowsko-żytomierskiej na Ukrainie rozmawia Mariusz Kamieniecki



Proponuję rozpocząć naszą rozmowę od osobistego wątku – 6 stycznia 1995 roku, Bazylika św. Piotra… Jak Ksiądz Biskup wspomina tamten dzień?

– To czas bardzo szczególny, dzień mojej konsekracji biskupiej. Przed uroczystością Papież zaprosił mnie do siebie na obiad. Byłem tym bardzo zaskoczony, a jeszcze bardziej późniejszą rozmową. Ojciec Święty pytał mnie o moje życie, pracę, a także o moją rodzinę, zwłaszcza o matkę. Kiedy powiedziałem, że już nie żyje, stwierdził, że będzie mi ona pomagać z Nieba. I rzeczywiście pomaga. To spotkanie, bardzo serdeczna i bezpośrednia rozmowa, rozładowały atmosferę do tego stopnia, że na chwilę zapomniałem nawet, że przede mną stoi Papież. Później była Msza św., podczas której Jan Paweł II konsekrował 10 nowych biskupów. Po uroczystości, w zakrystii, czekaliśmy na to, co nam powie. Gdy wszedł, zwrócił się do nas ze słowami: „No tak, mamy nowych biskupów, a teraz proszę mi powiedzieć, kto z was jeździ na nartach?”. Mimo że jeżdżę, przemilczałem ten fakt, nie mogąc z siebie wykrztusić choćby jednego słowa. Po chwili Ojciec Święty z uśmiechem rzekł: „Co, nikt nie jeździ?… To kogo ja wyświęciłem?”. W ten sposób rozbroił wszystkich, chociaż bardzo mocno przeżywaliśmy przyjęcie sakry biskupiej.

Potem, w 2001 r., była pielgrzymka papieska na Ukrainę. Nazwał ją Ksiądz Biskup „najtrudniejszą w pontyfikacie Jana Pawła II”. Dlaczego?

– Trzeba pamiętać, że Papież przyjeżdżał do kraju, którego urzędnicy byli bardzo głęboko przesiąknięci postsowiecką mentalnością. Prawdę mówiąc, chcieli oni „zrobić” tę papieską wizytę po swojemu. Jan Paweł II miał być elementem wyreżyserowanego spektaklu, a głównymi aktorami – nie wierni, ale partyjni notable i ich ludzie znajdujący się blisko Ojca Świętego. Dzięki transmisjom telewizyjnym, a także poprzez osobiste uczestnictwo w spotkaniach z Papieżem Ukraińcy zrozumieli jednak, że to człowiek pełen autentyzmu, który przybywa z pozytywnym nastawieniem, z miłością, ze słowami pokoju. Człowiek miły, sympatyczny, pięknie posługujący się językiem ukraińskim. Warto też zwrócić uwagę, że częścią przygotowań do wizyty papieskiej na Ukrainie była peregrynacja relikwii św. Jana z Dukli, podczas której modliliśmy się o szczęśliwy przebieg i obfite owoce tej pielgrzymki. Myślę, że po latach mamy Bogu za co dziękować.

Pielgrzymka ta była wielkim pragnieniem Papieża, a czym stała się dla Ukrainy?

– Przede wszystkim sprawiła, że Kościół katolicki na Ukrainie, dotychczas ukryty w podziemiu, stał się bardziej otwarty, zauważany. Nastąpiły też zmiany w mentalności Ukraińców i ich nastawieniu do Kościoła katolickiego. Przestał on pełnić rolę straszaka, a społeczeństwo w dużej mierze wychowane w tradycji prawosławnej poznało, czym tak naprawdę jest Kościół katolicki. Ta przemiana była widoczna także po śmierci Jana Pawła II, kiedy wszystkie stacje telewizyjne chciały transmitować z Watykanu uroczystości pogrzebowe. Jako komentator telewizyjny widziałem to z bliska. Patrząc na postawę Ukraińców, i to nie tylko katolików, można było odnieść wrażenie, że ten Papież miał dla Ukrainy wielkie znaczenie.

Czy dzisiaj, osiem lat po pielgrzymce papieskiej, Ukraina jest inna?

– Uważam, że jest inna, choć pewnie jeszcze nie taka, jaką chcielibyśmy ją widzieć. Myślę też, że nie o takiej Ukrainie marzył sam Jan Paweł II. Jednak mimo wszystko naród ukraiński, a więc wierni: prawosławni i katolicy, stają się inni, lepsi. Mamy zatem do czynienia z trwającym wciąż procesem przemian, odradzania. Im bardziej jest on „oddolny”, tym lepiej.

W czym tkwił fenomen Jana Pawła II?

– Niełatwo odpowiedzieć na to pytanie, bo był to człowiek wybitny w wielu wymiarach. Sądzę jednak, że ów fenomen tkwił w wielkim zaufaniu do Boga. Już św. Jan Maria Vianney w swoich kazaniach, zresztą bardzo głębokich i prostych zarazem, mówił, że Pan Bóg wysłucha każdej modlitwy pod warunkiem, że będzie to modlitwa ufna i że będzie wypływała z czystego serca. Tu tkwi fenomen Sługi Bożego Jana Pawła II, który we wszystkim ufał Bogu i modlił się do Niego z czystym sercem. Tego też uczył nas wszystkich.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj