Sami jesteśmy winni anomalii pogodowych?
Mniej zimnych dni, gorące noce, ulewy, huragany typu Katrina czy tropikalne cyklony, a także topnienie lodowców, upały i wyniszczające susze to aż w 90 procentach „zasługa” gospodarza Ziemi, czyli człowieka – wynika z wydanego wczoraj przez Międzyrządowy Panel ONZ ds. Zmian Klimatycznych (IPCC) raportu podsumowującego wyniki kilkuletnich badań dotyczących zmian klimatu. Zdaniem setek uczonych i reprezentantów 113 rządów, którzy od poniedziałku dyskutowali na ten temat w Paryżu, niezależnie od tego, czy i w jakim stopniu ograniczymy emisję gazów cieplarnianych, procesu globalnego ocieplenia nie uda nam się już zatrzymać…
– Zjawiska globalnego ocieplenia nie uda nam się już zatrzymać. Musimy nauczyć się z tym żyć – mówi współautor raportu Kevin Trenberth, kierownik działu analiz klimatycznych Narodowego Centrum Badań Atmosferycznych w Boulder (Kolorado), cytowany przez Associated Press.
Z przedstawionego wczoraj raportu IPCC wynika, że do 2100 roku temperatury wzrosną od 1,8 do 4 stopni Celsjusza. Jeśli jednak wraz z tym wzrostem postępować będzie również zanieczyszczenie środowiska, pod koniec XXI wieku możemy zanotować nawet o 6,4 st. C więcej. W porównaniu z minionym stuleciem, w którym wzrost wyniósł 0,7 st. C, ten zbliżający się jest kilkakrotnie wyższy. Wskutek coraz wyższych temperatur szybciej mają także topnieć lodowce, co w konsekwencji ma doprowadzić do podniesienia poziomu mórz i oceanów nawet o 59 cm! Ocieplenie mają odczuć przede wszystkim mieszkańcy półkuli północnej, co doprowadzi do zalania niektórych terenów.
Jeszcze w 2001 roku eksperci IPCC twierdzili, że globalne ocieplenie „prawdopodobnie” jest winą człowieka. Po sześciu latach zradykalizowali swój język, mówiąc, że mieszkańcy planety właściwie sami doprowadzili do obserwowanych ostatnio anomalii pogodowych. „Znaczna część obserwowanego od połowy XX w. wzrostu przeciętnych temperatur jest prawdopodobnie wynikiem antropogenicznej koncentracji gazów cieplarnianych” – uznali naukowcy cytowani przez Agencję Reutera.
Naukowcy się obawiają, że światowi przywódcy źle odczytają wnioski płynące z zaprezentowanego wczoraj raportu i nie podejmą właściwych działań. IPCC uważa, że należałoby znacznie przyspieszyć redukcję emisji gazów cieplarnianych.
Międzyrządowy Panel ONZ ds. Zmian Klimatycznych powołano w 1988 roku. Odtąd co 5-6 lat IPCC wydaje raporty dotyczące globalnego ocieplenia. Ten przedstawiony wczoraj jest jednym z czterech, jakie poznamy w tym roku. Następnego, opisującego skutki globalnego ocieplenia, możemy się spodziewać już w kwietniu.
Być może próbkę takich skutków natura zaprezentowała nam właśnie teraz. W Omsku na Syberii spadł… pomarańczowo-zielono-żółty śnieg! Pokrył dachy ponad 7 tysięcy domów. Ponieważ jest niespodziewanie tłusty w dotyku i wydziela nieprzyjemny zapach, jego próbki zostały przekazane do badań toksykologicznych. „Eksperci ustalili, że substancje zawarte w śniegu nie są toksyczne, ale zawartość żelaza w przesłanych próbkach przekroczona została czterokrotnie” – informuje biuro prasowe miejscowego departamentu do spraw kryzysowych. Próbki zostały jednak wysłane do dalszych badań do laboratoriów w Moskwie i Nowosybirsku. 27 tysięcy mieszkańców poproszono natomiast o niespożywanie śniegu oraz niewypuszczanie na dwór zwierząt ani dzieci. Omsk jest dużym centrum przemysłu naftowego.
Na problem próbowali zwrócić uwagę także francuscy obrońcy środowiska. W czwartek cały świat mógł po raz pierwszy obserwować wieżę Eiffla bez oświetlenia. Na wniosek francuskich ekologów na 5 minut zostało ono wyłączone. W ten sposób Paryż, gdzie od poniedziałku trwała konferencja IPCC, chciał ostrzec mieszkańców planety przed efektem cieplarnianym. Oświetlona wieża Eiffla jest jednym z najbardziej charakterystycznych elementów krajobrazu stolicy Francji. Jej oświetlenie pochłania jednak 9 procent energii elektrycznej zużywanej przez całą wieżę.
