Rzecznik ZUS radzi Hipokrates w grobie się przewraca

Lekarze domagają się od Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynagrodzenia za wypisywanie druków zwolnień lekarskich. Argumentują, że druki są skomplikowane, a ich wypełnianie trwa długo i zajmuje ich cenny czas i dlatego ZUS powinien im za to płacić.

Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy dowodzi, że wypisywanie druków nie jest de facto świadczeniem medycznym na rzecz pacjenta, a pracą wykonywaną na zlecenie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Związek domaga się zatem 80 złotych za wypisanie jednego druczku ZLA, czyli łącznie około 1,6 mld złotych rocznie.

Odbiorcy tego komunikatu, ostatnio dość mocno nagłośnionego w mediach, mogą odnieść mylne wrażenie, że lekarze są w jakiś sposób krzywdzeni przez ZUS i należy im się za to zadośćuczynienie. Twierdzenie to jest dość bezczelne i dlatego zabieram głos, żeby dać mu odpór.

Pobieżna choćby analiza obowiązujących przepisów wykazuje, że nie ma żadnych podstaw prawnych dla żądania wynagrodzenia za wystawianie zaświadczeń ZLA (popularnych L4 nie stosuje się od ponad dziesięciu lat). Zgodnie bowiem z ustawą o zawodach lekarza i lekarza dentysty orzekanie o stanie zdrowia, a tym samym wystawianie zaświadczeń o czasowej niezdolności do pracy, jest integralną częścią zawodu lekarza, a więc jego zawodowym obowiązkiem. Tak jak obowiązkiem konduktora jest kasowanie biletów, a nauczyciela sprawdzanie klasówek (to dopiero zajmuje czas).

Z przepisów ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych wynika, że osoby ubezpieczone mają zagwarantowane prawo do uzyskiwania (nieodpłatnie) orzeczeń i zaświadczeń lekarskich, jeżeli są one związane m.in. z niezdolnością do pracy. Z kolei w myśl przepisów ustawy o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta zaświadczenie lekarskie o czasowej niezdolności do pracy jest jedną z form przekazywania przez lekarza informacji o stanie zdrowia pacjenta.

Twierdzenie zatem, że wystawianie zwolnień lekarskich jest zadaniem zleconym lekarzom przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych, jest kompletnym nieporozumieniem. Lekarze chcą nam w ten sposób zasugerować, że ZUS żąda od nich wypisywania skomplikowanych druków wyłącznie po to, by uprzykrzać im życie.

Nic bardziej mylnego. Zakład nie wykorzystuje przecież przesyłanych przez lekarzy druków do swoich potrzeb, ale traktuje je jako jeden z dowodów potwierdzających prawo chorego do wypłaty świadczeń. Zasiłek chorobowy przysługuje bowiem jedynie osobie faktycznie chorej. A jak ZUS miałby inaczej to stwierdzić, jeśli nie na podstawie zaświadczenia lekarskiego…


Przemysław Przybylski

Więcej na blogu rzecznika: www.zus.pl/blog

drukuj