Rząd łamie Konstytucję

Zapowiadana po Nowym Roku likwidacja sądów oraz redukcja wydziałów pracy i
rodzinnych ograniczy dostępność do sądów, co narusza zasadę określoną w
Konstytucji – twierdzą prawnicy. Resort sprawiedliwości planuje zamknięcie ponad
stu małych sądów

– Co jakiś czas jakaś grupa pseudoreformatorów z Ministerstwa Sprawiedliwości
próbuje forsować kolejną zmianę organizacyjną, zupełnie bezsensowną, zupełnie
irracjonalną – ocenia poseł Andrzej Dera (SP) z sejmowej Komisji
Sprawiedliwości. Likwidacja małych sądów powinna w zamierzeniu przynieść
oszczędności budżetowe, ale poseł wskazuje, że przecież mają powstać wydziały
zamiejscowe likwidowanych sądów. – Na czym polega ta reforma? Mówi się, że w
mniejszych miejscowościach w sądach będą wydziały zamiejscowe tych większych,
czyli w rzeczywistości będą funkcjonować tuż obok administracji samorządowej –
podkreśla Dera. – Uważam, że to są pseudooszczędności, a rodzą się wielkie
obawy, bo najpierw zrobi się ośrodek zamiejscowy, a potem nastąpi całkowita
likwidacja tych sądów, gdyż taki jest kierunek, a sądy to jest władza. Nie
wyobrażam sobie funkcjonowania powiatów bez takich organów, jak sąd czy
prokuratura – zauważa.
– Rząd robi oszczędności na wymiarze sprawiedliwości, to jest wstyd – ocenia
prof. Krystyna Pawłowicz, konstytucjonalista (Uniwersytet Warszawski i UKSW).
Dodaje, że to znacznie pogorszy i tak dużą niewydolność sądów oraz dostępność
obywateli do usług prawniczych. – Ludzie nie mają opieki państwa w sprawach
prawnych, mało kogo stać na adwokata, a likwidacja sądów jeszcze pogorszy tę
sytuację – stwierdza. – To ruchy, które szkodzą polskiemu sądownictwu, polskiemu
wymiarowi sprawiedliwości. Poprzez wprowadzenie reform likwidujących wydziały
pracy i rodzinne ogranicza się konstytucyjną zasadę dostępności do sądów –
podkreśla Dera.
Zmiany w prawie, które zaczną niebawem obowiązywać, przewidują, że w sądach będą
tworzone wydziały karny i cywilny, a pozostałe według zapotrzebowania. Resort
sprawiedliwości w uchwalonej ustawie wycofał się także z decyzji, że sprawy
pracownicze mogły rozpatrywać tylko niektóre wydziały, a nie wszystkie cywilne.
– W 2011 r. przekazano sprawy z zakresu prawa pracy do niektórych tylko sądów,
co utrudniło obywatelom dostęp do sądów pracy, strony były zmuszone do dojazdów
z odległych miejscowości. Spowodowano zamieszanie w zakresie właściwości sądów,
a także niewłaściwe wykorzystanie zasobów kadrowych, ponieważ sędziowie, którzy
wcześniej rozpoznawali sprawy z zakresu prawa pracy, pozostali w dotychczasowych
sądach – ocenia regulacje prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia"
Maciej Strączyński. – Obecnie minister chce po prostu naprawić własny błąd.
Koszty zbędnych zmian właściwości sądów, wykonanych czynności z tym związanych i
dwukrotnych zmian organizacyjnych w krótkim czasie poniosą podatnicy –
podkreśla.
Strączyński wskazuje, że sędziowie od kilku lat opowiadali się za przekazaniem
spraw pracowniczych wszystkim wydziałom cywilnym. – Zdawaliśmy sobie sprawę z
malejącego wpływu spraw tego rodzaju i z faktu, że nie zawsze uzasadnia on
istnienie odrębnego wydziału pracy – stwierdza sędzia.
Natomiast "Iustitia" sprzeciwia się przekazywaniu wydziałom cywilnym spraw z
zakresu prawa rodzinnego. – W tej kwestii nasze stanowisko pozostaje niezmienne
– zapewniają sędziowie. Według zapowiedzi nowego ministra sprawiedliwości
Jarosława Gowina, projekt likwidacji ponad stu sądów trafił już do ich prezesów.
W styczniu minister zamierza agitować za tymi zmianami wśród samorządowców.
"Iustitia" podkreśla, że kryterium likwidacji przyjęte w projekcie (do 14
sędziów) jest jednostronne, ponieważ ważna jest liczba spraw wpływających do
danego sądu, a także odległość, którą będą musiały pokonać strony postępowań,
aby dotrzeć do budynku sądu.

Zenon Baranowski
 

drukuj