Ruszyły zdjęcia do filmu „Popiełuszko”
Uderzające podobieństwo
Ruszają zdjęcia do filmu fabularnego „Popiełuszko” w reżyserii Rafała Wieczyńskiego. – Obraz przedstawiać będzie życie księdza Jerzego Popiełuszki od lat dzieciństwa na polskiej prowincji, poprzez kształtowanie jego powołania w czasie odbywania służby wojskowej, a następnie ukaże proces rodzenia się legendy męczennika w czasie ciężkiej próby stanu wojennego – powiedział wczoraj reżyser.
Zdaniem Wieczyńskiego, obraz skierowany jest przede wszystkim do młodego pokolenia, które zna tamtą historię wyłącznie z przekazów telewizyjnych lub rodzinnych. Dotarciu do niego ma sprzyjać nowoczesny język filmu, w którego realizację zaangażowane będą najnowsze środki i rozwiązania techniczne. Wczorajsze spotkanie z reżyserem filmu na warszawskim Żoliborzu poprzedziło oprowadzenie przez księdza proboszcza Zygmunta Malackiego po miejscach związanych z działalnością ks. Popiełuszki wokół kościoła św. Stanisława Kostki. – Ksiądz Jerzy był moim kolegą, przez pewien czas nawet razem mieszkaliśmy. Nigdy nie spodziewałem się, że będę tworzył jego muzeum. Jest on jednym z tych, o których nie wolno nam zapomnieć. Wszyscy modlimy się o jego jak najszybszą beatyfikację – mówił proboszcz.
Niespodzianką dla zgromadzonych było ukazanie się w oknie dawnego mieszkania ks. Jerzego odtwórcy głównej roli – Adama Woronowicza. Powszechnie zwrócono uwagę na jego uderzające podobieństwo do męczennika „Solidarności”. – Oczywiście, że z lękiem odbieram zadanie, które stoi przede mną. Najbardziej boję się, iż będę porównywany z ks. Jerzym. Chciałbym odtworzyć przede wszystkim jego wielką siłę ducha – co jest najtrudniejsze, bo po prostu nie jestem ks. Popiełuszką – zaznaczył Woronowicz. Aktor zwrócił uwagę, że pochodzi ze stron rodzinnych męczennika, z okolic Białegostoku. – Czuję tę ziemię, całą przestrzeń, w której wychowywał się ks. Jerzy – stwierdził.
– Sami państwo widzicie, że nie miałem wyboru. Myślę, iż Adam przygotowywał się do tej roli przez 30 lat swojego życia. Na castingu ujrzałem nie aktora, lecz ks. Jerzego – zażartował Wieczyński, zapytany o kulisy podjęcia decyzji w sprawie głównego odtwórcy w filmie. Dodał, że premiera odbędzie się prawdopodobnie w październiku przyszłego roku. Producentem filmu pt. „Popiełuszko” jest firma Focus Producers Sp. z o.o. Oprócz wkładów prywatnych obraz współfinansuje Polski Instytut Sztuki Filmowej oraz Samorząd Województwa Mazowieckiego.
Uważam, że to wielka postać
Z Adamem Woronowiczem, odtwórcą głównej roli w filmie „Popiełuszko”, rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler
Czym jest dla Pana udział w filmie „Popiełuszko” i granie księdza Jerzego?
– Ogromnym wyróżnieniem. Nie przypuszczałbym w ogóle, że będę kiedyś aktorem, a tym bardziej że będę grał taką wspaniałą postać.
Czy ideały, jakimi żył ten wielki kapłan, są bliskie także Panu?
– Tak. Na pewno był to kapłan wyjątkowy, który solidaryzował się z cierpieniami ludzi. Nie chciałbym powiedzieć nieskromnie, żeby to nie znaczyło, iż jestem podobny do księdza Jerzego, ale wiem, jak ten czas obecny nie sprzyja pochyleniu się nad dramatem drugiego człowieka. Nie zawsze jesteśmy tak otwarci i tak bezinteresowni. Granie księdza Jerzego to dla mnie wielka szkoła pokory. Musiałem zadać sobie pytania: kim jest chrześcijanin dzisiaj, kto to taki, a także jak ja mam unieść ten temat i jak mam być w nim prawdziwy. Zależy mi na tym, żebym nie był nieprawdziwy, żebym nie kłamał, lecz wierzył równie mocno w słowa, które wypowiadał ksiądz Jerzy. I to jest chyba najtrudniejsze. Z tą prawdą, która musi dotrzeć do drugiego człowieka, będę się mierzył od pierwszego do ostatniego dnia zdjęciowego, bo to musi być ksiądz Jerzy, a nie ja.
Wiem, że w swoją rolę wkłada Pan wiele serca. By bardziej utożsamić się z graną przez siebie postacią, przez pewien czas przebywał Pan nawet w seminarium duchownym. Czy pobyt w nim pomógł Panu w głębszym zrozumieniu księdza Jerzego Popiełuszki?
– Na pewno było to dla mnie niezwykle cenne doświadczenie. I tutaj składam wielkie „Bóg zapłać” rektorowi seminarium warszawskiego ks. Krzysztofowi Pawlinie, wicerektorowi, władzom seminarium, jak również wszystkim moim kolegom z pierwszego kursu, którzy już teraz są na drugim. Bardzo dużym wsparciem był dla mnie także ksiądz Andrzej Tałałaj z diecezji białostockiej, z parafii w Hodorówce niedaleko Suchowoli, któremu równie gorąco dziękuję. W tydzień nie da się zostać księdzem, ale pobyt w seminarium, w którym studiował ksiądz Jerzy, był dla mnie bardzo cennym czasem. Choć zmienili się profesorowie, jak również sam budynek, który jest już po remoncie, miałem możliwość oderwać się od codziennego życia i poświęcić więcej czasu na modlitwę i przemyślenie wielu spraw. Musiałem się wyciszyć. To chyba było najcenniejsze i mam nadzieję, że zaowocuje w filmie.
Czy są takie rzeczy, które sprawiają Panu trudność w odtwarzaniu roli księdza Jerzego, np. wielkie oczekiwania odbiorców tego filmu?
– To będą bardzo różne reakcje, jak pan wie. Od jakichś entuzjastycznych do naprawdę bardzo krytycznych. Tak jest zawsze, nie zadowolimy wszystkich. Staram się, żeby mi to nie przeszkadzało, ale każdy z nas się tym przejmuje. Wiadomo, że cieszy nas, kiedy jest dobrze, a martwi i smuci, kiedy jest niedobrze. Natomiast teraz trzeba skoncentrować się na samym filmie, uczciwie pracować i włożyć maksimum swojego wysiłku. Film opowiada o czasach, w których ludzie nagle poczuli się jakoś wyjątkowo w kraju, w którym wcześniej czuli się zniewoleni. Sierpień ’80, a wcześniej przyjazd Ojca Świętego do Ojczyzny sprawił, że nagle poczuliśmy się wolni. Nie tą wolnością zewnętrzną, ale czymś, co jest znacznie ważniejsze – wolnością duchową, której orędownikiem był ksiądz Jerzy. Tej wolności nic nie było w stanie zniszczyć ani zdławić i stłamsić. Ksiądz Jerzy widział dramat społeczeństwa, które jest podzielone, i robił wszystko, by przerzucić mosty dialogu. Starał się dostrzegać – co było dla mnie też niesamowite – ludzi, którzy są w coś uwikłani, którzy – jak mówił – może za ileś srebrników się gdzieś sprzedali. Podkreślał, że nie walczy z ofiarami zła, ale ze złem, i starał się być po stronie tych, którzy są prześladowani, uciskani, którzy są łamani w więzieniach deklaracjami, i cierpiał razem z nimi w taki naturalny, biblijny sposób. Płakał z tymi, którzy płaczą, i cieszył się z tymi, którzy się cieszą. Przez to był kimś wyjątkowym. I dlatego na jego pogrzeb przyszły tak wielkie tłumy ludzi. Gdyby to był ktoś zwyczajny, pewnie tych ludzi byłoby mniej.
Jakie według Pana są owoce duszpasterskiej posługi i męczeńskiej śmierci księdza Jerzego Popiełuszki?
– Tak mi się wydaje, że chyba dowiemy się tego po tamtej stronie, ale ta ofiara na pewno nie poszła na marne, ona przyczyniła się do naszej wolności. Ta niewinna krew tego kapłana na pewno była w jakimś celu. To, że dzisiaj żyjemy w wolnym kraju, jakkolwiek w nim się dzieje, jest dużą zasługą księdza Jerzego. On tak po ludzku bał się, że zaciska się nad nim pętla, ale nie mógł zostawić ludzi. Musiał być z nimi do końca, bo wiedział, że w przeciwnym razie by ich oszukał. Musiał być po stronie prawdy. To było dla mnie niezłomne, jakieś takie wyjątkowe, ale w zwyczajny sposób, coś, co robi na mnie ogromne wrażenie za każdym razem.
Czy według Pana ksiądz Jerzy może być dziś dla wielu ludzi poszukujących Boga wciąż wyraźnym drogowskazem?
– Myślę, że tak. Wystarczy przyjechać na grób księdza Jerzego i zobaczyć, jak wielkie rzesze ludzi do niego codziennie przychodzą. Przybywają tutaj koronowane głowy państw, prezydenci, premierzy etc. Myślę, że postać księdza Jerzego jest jak najbardziej drogowskazem życia, tym, czym człowiek powinien się kierować. Uważam, że to wielka postać.
Dziękuję Panu za rozmowę.
Aby Polska miała chrześcijańskie oblicze
Z Katarzyną Soborak, konsultantem filmu „Popiełuszko”, rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler
Jak ocenia Pani scenariusz do filmu „Popiełuszko” w reżyserii Rafała Wieczyńskiego? Czy odpowiada on w pełni prawdzie historycznej, czy może pewne fakty z życia księdza Jerzego Popiełuszki są w nim dowolnie interpretowane?
– Jest to dokument oparty na faktach. W każdym filmie fabularnym jest pewien procent fabuły ubarwiającej film, ale tutaj jest go stosunkowo niewiele. Znam scenariusz i sądzę, że według niego ksiądz Jerzy zostanie pokazany jako człowiek oddany ludziom, poświęcający się dla nich aż po życie swoje i prowadzący ich do Boga. W tym scenariuszu jest to bez wątpienia wypunktowane.
Bardzo dobrze znała Pani księdza Jerzego podczas jego posługi duszpasterskiej na Żoliborzu. Czy uważa Pani, że Adam Woronowicz poradzi sobie z rolą księdza?
– Wydaje mi się, że tak. Zadowolona jestem, że to właśnie on zagra księdza Jerzego. To człowiek bardzo religijny i skromny. Zależy mu na tym, żeby postać księdza Jerzego była w możliwie najwierniejszy sposób odtworzona. Bardzo przeżywa to, że może grać rolę księdza Jerzego. Widzę, że bardzo nad nią pracuje.
Czy według Pani film „Popiełuszko” ma szansę przyciągnąć do kin tłumy widzów?
– Myślę, że postać księdza Jerzego ciągle budzi wielkie zainteresowanie, chociaż od chwili jego śmierci upłynęły już dwadzieścia trzy lata. Chodzi o to, żeby ten film mógł spełniać jakąś rolę. Tą rolęą jest to, by w dzisiejszym zlaicyzowanym świecie pokazać świetlaną postać i żeby dać ludziom do myślenia, że warto jest dziś głosić prawdę. Tę prawdę, o której ksiądz Jerzy mówił, że dla niej warto żyć, a jak trzeba, to także umierać. Jeżeli ten film się uda i Adam Woronowicz poradzi sobie z tą rolą – a w moim przekonaniu tak będzie – to według mnie jego pojawienie się w kinach będzie wielkim wydarzeniem.
Dlaczego tak ważne jest to, by w dzisiejszych czasach postać tego wielkiego kapłana-męczennika była wciąż przypominana?
– Ludzie bardzo skorzystali z tego, że ksiądz Jerzy odprawiał słynne Msze Święte za Ojczyznę, że głosił prawdę, był taki mężny, odważny, że był wzorem do naśladowania. Dzisiaj też wielu ludzi chce uporządkować świat, by był lepszy, a prawda zwyciężała. Przykład księdza Jerzego jest tutaj wciąż wymownym znakiem. Film o księdzu Jerzym to wspaniała okazja, żeby zapoznać się z jego postacią, a także z jego bezkompromisową walką o prawdę, miłość, sprawiedliwość i zwyciężanie zła dobrem. Dzisiaj jest bardzo potrzebne to, żeby Polska miała takie piękne chrześcijańskie oblicze.
Czy powstawanie filmu „Popiełuszko” zbiega się z jakimiś rocznicami związanymi z księdzem Jerzym?
– Tak. 14 września br., w Święto Podwyższenia Krzyża Świętego, przypada 60. rocznica urodzin księdza Jerzego Popiełuszki. Jest w tym roku również 25. Pielgrzymka Ludzi Pracy na Jasną Górę, której organizatorem był ksiądz Jerzy Popiełuszko. Także właściwie jest wiele okazji ku temu, żeby przypominać postać księdza Jerzego i jego wspaniałą rolę, jaką spełnił w tamtym czasie. Ksiądz Jerzy wlewał w ludzi nadzieję, zakrzewiał w ich sercach miłość jednego człowieka do drugiego, a przede wszystkim prowadził ludzi do Boga, co zaowocowało wieloma nawróceniami. Jego niezłomna postawa sprawiła, iż ludzie modlili się do Pana Boga, aby w Ojczyźnie nastąpiły jakieś przemiany. I one tak naprawdę nastąpiły. W moim przekonaniu posługa duszpasterska księdza Jerzego, dopełniona przez jego męczeńską śmierć, sprawiła, iż Ojczyzna nasza jest wolna.
Dziękuję za rozmowę.
