Rozmowa z Lechem Dziewulskim

Z Lechem Dziewulskim twórcą i inicjatorem Epitafium Smoleńskiego odsłoniętego
dziś na Jasnej Górze rozmawia o. Waldemar Gonczaruk CSsR.

 Na Jasnej Górze odsłonięte zostało Epitafium Smoleńskie upamiętniające ofiary
katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku. Jest z nami twórca i inicjator tego dzieła
Pan Lech Dziewulski, artysta plastyk. Skąd wzięła się inspiracja do tego, aby w
takiej formie zawrzeć to wielkie i ważne wydarzenia z historii naszego Narodu?

Epitafium powstało przede wszystkim dzięki łaskawości ojców, którzy mi zaufali.
W pewnym momencie przeor powiedział: „panie Lechu trzeba wziąć się do roboty”.
Wcześniej rozmawialiśmy o na temat symboliki, jaką powinna zawierać tablica.
Prace projektowe odbyły się szybko. Jeszcze szybciej prace wykonawcze.

 

 

 

To jest katyński las zatrzymany w wielkiej trójwymiarowej płaszczyźnie. To
połączenie dwóch wielkich rocznic: Katyń 1940 i Smoleńsk 2012. Z nich wypływa
kapłańska stuła.

Wypływa kapłańska stuła, ale przede wszystkim ponad tą całą sceną jest
opiekuńczy wzrok, opiekuńczy płaszcz Matki Bożej Królowej Polski. Cudownie, że
właśnie dzisiaj możemy odsłonić to epitafium. Ważna jest symbolika świec, które
będą wiecznym ogniem prowadzącym tych, którzy jeszcze tam nie doszli. Którzy nie
doszli do Krzyża Katyńskiego. Mam nadzieję, że pozostawi to wszystkich z
refleksją, która jest zawarta w modlitwie umieszczonej na samym dole, ale także
w tej tablicy, której nie chciano na miejscu tego tragicznego zdarzenia.  

Ilość palących się świec nie jest przypadkowa. 

 Ilość palących się świec jest dokładnie taka sama, jak ilość ofiar tragedii. Na
pierwszym planie tuż obok Orła stojącego na szarfie z hasłem „W służbie Polonia”
są dwie sklejone ze sobą świece. Ich symbolika jest chyba całkowicie oczywista –
to kochająca się Para Prezydencka. 

Tablica znajduje sie naprzeciwko wyjścia z serca naszej Ojczyzny, z kaplicy
Matki Bożej Jasnogórskiej – Królowej Polski. Każdy kto będzie wychodził zobaczy
tę tablicę przypominającą  wydarzenie, które niektórzy chcą za wszelką ceną
zetrzeć z kart naszej najnowszej historii.   

 Naszą intencją było wykonanie epitafium w takim materiale i w takiej formie,
żeby nie tylko nie dało się zetrzeć, ale żeby przez następne dziesiątki i setki
lat świadczyło o tym, co się stało. By było świadectwem tego pokolenia, które
musiało siłą rzeczy w tym uczestniczyć i które ma jeszcze tak dużo do zrobienia.

Nie wszystkie środowiska chcą zaakceptować prawdę o tym, co wydarzyło się 
katyńskim lesie. Nie wszystkie środowiska chcą zaakceptować i pozwolić na
przyjęcie i odsłonięcie prawdy, która wydarzyła się nad błotami smoleńskiego
lotniska. Ta tablica i dzieło Pańskich rąk nam o tym przypomina.

 Jeżeli można już mówić o politycznych aspektach to ta tablica na pierwszym
planie zawiera drzewo – brzozę. A ta brzoza nie jest zła. Ta brzoza stała się
oparciem dla stuły pierwszego kapłana Wojska Polskiego. Tą symbolikę chyba
najlepiej zamyka spójność miejsca tej tragedii, tego co nas spotkało.  

Stuła, która towarzyszyła delegacji prezydenta na pokładzie rządowego
samolotu to jest ten element – podobnie, jak i szachownica – który symbolizuje
nasze narodowe barwy.  To, że gdziekolwiek pojawiają się samoloty z tą
szachownicą wiemy, że są to nasze, polskie samoloty.

Chciałbym żeby wydźwięk tej tablicy był przede wszystkim narodowy. Mamy tak dużo
do zrobienia w kwestii absolutnie podstawowej – jakie państwo stworzyliśmy, do
jakiego państwa dążymy, kim chcemy być na tej ziemi i o czym chcemy świadczyć.
Cały wysiłek poszedł w tym kierunku. I mam nadzieję, że się udało.

Można sparafrazować słowa bardów „nasze skrzydła połamane”. Te skrzydła
połamane zawierają się również w Pańskiej pracy.

Jasna Góra jest pełna świadectw i pamiątek tego, co działo się w historii
Polski. Wszystkie troski  zwycięstwa, klęski i kłopoty przynosiliśmy tutaj do
stóp Jasnogórskiej Pani. Nie mogliśmy pozostawić tej wielkiej tragedii
smoleńskiej. Miejsce jest absolutnie wyjątkowe. Na Jasnej Górze trudno było
znaleźć lepsze miejsce do uhonorowania śmierci tych wspaniałych Polaków.

Epitafium nie jest Pana pierwszą pracą, która mówi, przypomina o ważnych
wydarzeniach – także  bolesnych – z życia naszego Narodu.

Mam też drugi olbrzymi zaszczyt realizacji ostatniej woli naszego papieża Jana
Pawła II, który na łożu śmierci zlecił wykonanie koron dla Jasnogórskiej Matki.
Na mnie spadło wykonanie tego dzieła. A także relikwiarza na przestrzelony pas
papieski, który znajduje się na ołtarzu Jasnogórskim. Czuję się mocno skrępowany
tym, że tak dużo skromnych kwiatów zostawiam w tak fantastycznym miejscu.

Ale one mówią o bogactwie duszy artysty i wrażliwości na niewidzialną
rzeczywistość. Bardzo dziękuję za rozmowę i za pamiątki które dzięki Pańskiemu
talentowi nie pozwalają zapomnieć o tym, co ważnego wydarzyło się w naszej
Ojczyźnie. Bóg zapłać.  

Z Lechem Dziewulskim twórcą i inicjatorem epitafium poświeconego ofiarom
katastrofy smoleńskiej rozmawiał o. Waldemar Gonczaruk CSsR.
 

drukuj