Rosyjskie lekcje II wojny światowej

Jurij Muchin znany jest jako autor głównych – po upadku ZSRS – publikacji
propagujących Kłamstwo Katyńskie. Wydany w epoce Jelcyna niewielki "Katyński
kryminał" oraz opublikowana już w Rosji Putina osiemsetstronicowa "Antyrosyjska
nikczemność. Analiza naukowo-historyczna. Rozpowszechnianie fałszerstwa sprawy
katyńskiej przez Polskę i Generalną Prokuraturę Rosji w celu rozpalenia
nienawiści Polaków do Rosjan" negowały odpowiedzialność sowiecką za Zbrodnię
Katyńską.

W Muchinowskiej wizji dziejów ofiarą sprawy katyńskiej był dźwigający główny
ciężar wojny z III Rzeszą Związek Sowiecki, a współcześnie stała się nią
oczerniana Rosja. Historia sprawy katyńskiej w wersji Muchina przedstawia się
następująco: polskich oficerów zamordowali Niemcy w 1941 r.; w 1943 r. Hitler
postanowił skłócić ZSRS z innymi państwami koalicji i odkrył doły śmierci z
ciałami polskich oficerów pod Smoleńskiem, oskarżając o ich wymordowanie Rosjan.
Rząd RP, przebywający w Londynie, podchwycił niemiecką prowokację, co zaburzyło
prowadzenie działań wojennych i spowodowało niepotrzebną śmierć milionów
żołnierzy. W latach osiemdziesiątych XX w. zdrajcy z Komitetu Centralnego
Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego, Prokuratury Generalnej ZSRS – Rosji
oraz Rosyjskiej Akademii Nauk reanimowali prowokację w celu m.in. popchnięcia
Polski ku strukturom polityczno-militarnym Zachodu.
Obie szeroko kolportowane w Rosji prace wywołały w Polsce zrozumiałe oburzenie.
W najnowszej publikacji pt. "Lekcje Wielkiej Ojczyźnianej" (Uroki Wielikoj
Otieczestwiennoj, Moskwa 2010, 448 s.) Muchin prezentuje udział i ocenia rolę
Związku Sowieckiego w II wojnie światowej, wzbogacając swoje wcześniejsze
twierdzenia o dodatkowe wątki. Książka składa się z programowego wstępu,
podsumowującego epilogu oraz czterech części: Uwarunkowania zewnętrzne, Problemy
kadrowe, Przyczyny porażek i strat, Przyczyny zwycięstwa. Szczegółowe ich
omawianie i krytyczny rozbiór uznać należy za bezcelowe ze względu na charakter
całej pracy, która powinna być rozpatrywana jako element bardzo niepokojącego
zjawiska celowego fałszowania historii, a nie poważny głos w historiografii lub
publicystyce historycznej.
Książka Muchina, przy pewnych pozorach naukowości, ma charakter propagandowego
manifestu. Jej podstawowa teza zasadza się na twierdzeniu, iż w toku II wojny
światowej (utożsamionej zgodnie z rosyjskim zwyczajem z Wielką Wojną Ojczyźnianą
1941-1945) ZSRS był zarazem głównym zwycięzcą, jak i główną ofiarą wojny. Wizja
ta, zawierająca ziarno prawdy, ale oparta na manipulowaniu periodyzacją dziejów
oraz na selekcji faktów i ich skrajnie jednostronnym naświetleniu nie odbiega
niestety nie tylko od interpretacji sowieckiej, ale również od głównego nurtu
współczesnej historiografii rosyjskiej.
Autor zwielokrotnił tezę o szczególnej roli Związku Sowieckiego w walce z
hitleryzmem, rysując obraz samotnej walki Rosjan już nie tylko z Niemcami, ale z
całą sprzymierzoną z nimi faszystowską Europą, do której zalicza – obok państw
neutralnych – również wszystkie, z istotnym i nieprzypadkowym wyjątkiem Serbii,
państwa okupowane przez III Rzeszę, w tym Polskę.
Muchin z maniackim uporem (jak sam stwierdza: "niczym Katon") przypomina, iż w
Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej "ZSRS z początkową liczebnością 190 milionów ludzi
walczył nie z 80 milionami dzisiejszych Niemców. ZSRS wojował praktycznie Z CAŁĄ
EUROPĄ, której ludność (z wyłączeniem sojuszniczej Anglii i partyzanckiej
Serbii, która nie skapitulowała przed Niemcami) wynosiła około 400 milionów" (s.
16). Kluczowy wywód skupia się na dobrowolnym spisku wielu narodów Europy
przeciwko ZSRS i Rosjanom. W ramach tego obrazu autor nie tylko nie cieniuje
charakteru i zakresu współpracy z Niemcami, ale dołącza do grona kolaborantów
także narody, które zajęły wobec III Rzeszy postawę jednoznacznie negatywną,
płacąc za to bardzo wysoką cenę.
Budowaniu obrazu samotnych Rosjan walczących z hitlerowską Europą służą liczne
kłamliwe twierdzenia szczegółowe. Muchin zamieszcza tabelę z zestawieniem
walczących przeciwko ZSRS ochotników, którzy dostali się do sowieckiej niewoli.
Figuruje w niej 60.280 Polaków! (s. 18). Autor nie podaje źródła powyższej
rewelacji, ignorując nawet subiektywną w doborze materiałów rosyjską edycję
dokumentów poświęconych jeńcom z lat 1939-1956, która nie potwierdza jego
fantastycznej tezy. Zmyślona informacja uruchamia u czytelników ciąg fałszywych
domniemań: skoro kilkadziesiąt tysięcy polskich ochotników dostało się do
niewoli, to ilu w ogóle Polaków musiało zaciągnąć się do walki przeciwko
Związkowi Sowieckiemu? Antypolska obsesja Muchina znalazła nowe ujście w
umiejscowieniu Polaków w jednym rzędzie z żołnierzami rzeczywiście walczących u
boku Wehrmachtu formacji, takich jak wymienione w książce różnonarodowe dywizje
Waffen SS. Podkreślenie udziału przedstawicieli wielu narodów, w tym z Europy
Zachodniej, w hitlerowskiej machinie wojennej oraz dokonania przez niektóre
kraje Europy Środkowej proniemieckiej wolty (rzecz jasna – ani słowa o tym, że
dokonywało się to pod presją okoliczności i w ramach diabelskiej alternatywy
Stalin – Hitler), zmieszane z wyssanymi z palca insynuacjami pod adresem innych,
służy budowie absolutnie fałszywego obrazu: Związku Sowieckiego zawsze
walczącego z Niemcami i – pomimo zmowy z nimi innych narodów oraz zdrady
niektórych grup narodowych wewnątrz kraju – zwyciężającego w samotnym boju.
Związek Sowiecki, w pierwszym okresie wojny faktycznie sprzymierzony z
III Rzeszą, nabiera w tej egzegezie cech absolutnego zwycięzcy i absolutnej
ofiary. A każdy, kto przeczy takiej wizji miejsca ZSRS w wojnie, dołącza w
oczach Muchina do oszczerców chcących umniejszyć i zohydzić rolę Rosji i Rosjan,
zarówno ówczesnych, jak i – co ważne – współczesnych. Charakterystyczne dla
Muchina jest pełne utożsamienie ZSRS z Rosją oraz kompletne pomieszanie planu
historycznego ze współczesnością.
Konstrukcja dziejów, w której prawdziwymi przeciwnikami nazizmu byli nie
członkowie koalicji antyhitlerowskiej, już nawet nie "narody Związku
Sowieckiego", lecz jedynie lojalni wobec komunistycznego reżimu Rosjanie,
prowadzi autora do następującej tezy: "Należało w przeddzień wojny represjonować
u siebie w Kraju piątą kolumnę i tak zrobiono" (s. 444). Otrzymujemy
uzasadnienie represji, deportacji i mordów na Polakach oraz innych narodach w
latach 1939-1941 (a także wcześniej i później). Wśród innych wniosków – owych
"lekcji Wojny Ojczyźnianej" – do których prowadzą zafałszowane przesłanki,
spotykamy twierdzenie, że niepowodzenia Armii Czerwonej były spowodowane błędami
i zdradą dowódców wojskowych, a zwycięstwo "zostało zdeterminowane przez fakt,
iż Rosja była komunistyczna, a na czele Kraju i armii stał najbardziej
utalentowany komunista – Józef Wissarionowicz Stalin" (s. 422, 445).
Warto zwrócić uwagę na twierdzenie o wielkiej pozytywnej roli Stalina. Teza
Muchina pozostaje w sprzeczności z czynionymi niekiedy w Rosji, i znacznie
częściej po sąsiedzku, próbami oddzielenia bohaterstwa i zasług prostych
czerwonoarmistów i "zwykłych" Rosjan od stalinowskiego reżimu. Podejście takie –
bliższe zresztą poprawności politycznej niż historycznej prawdzie o państwie,
jego instytucjach i ludziach – nie stanowi jednak dominującego w Rosji sposobu
myślenia. We współczesnym rosyjskim dziejopisarstwie, jak i nade wszystko
kształtującym świadomość zbiorową dziennikarstwie telewizyjnym dominuje
zdecydowana afirmacja roli Związku Sowieckiego oraz jego kierownictwa
politycznego w latach 1939-1945. Zdaje sobie z tego sprawę każdy, kto stara się
śledzić rosyjskie publikacje poświęcone historii najnowszej czy też śledził w
okolicy 65. rocznicy zakończenia II wojny światowej rosyjskie media
elektroniczne. Nie zmieniło tego stanu rzeczy w sposób głęboki i trwały kilka
pozytywnych sygnałów wysłanych z Kremla po tragedii smoleńskiej.
Muchinowska narracja historyczna nie jest, na szczęście, bezwzględnie i we
wszystkich szczegółach reprezentatywna dla całej rosyjskiej opinii. Obciążanie
Zbrodnią Katyńską Niemców wśród rzetelnych historyków uchodzi za ekstremizm. W
historiografii i publicystyce próbuje się podważać mit Stalina, podkreślając
rolę kadry oficerskiej (w czym pomocny jest mit marszałka Georgija Żukowa) w
militarnym zwycięstwie. Działalność Jurija Muchina – nie powinniśmy mieć co do
tego najmniejszych złudzeń – nie stanowi jednak nic nieznaczącego marginesu,
jego poglądy znajdują rezonans społeczny i bez wątpienia cieszą się poparciem
wśród kremlowskich elit. Proponowany przez "czołowego historyka i publicystę sił
patriotycznych" – jak na stronie tytułowej Muchina anonsuje wydawca – melanż
wielkoruskiego szowinizmu i komunistycznej tradycji sowieckiej jest w istocie
zbieżny z obowiązującym, przynajmniej od połowy lat 90. XX w., ideologicznym
fundamentem sprawowanej z Kremla władzy politycznej.
Oceniając prace Muchina, stale należy pamiętać o związku – bez wątpienia w jego
wydaniu patologicznym – polityki z historią. Tak jak walczymy na forum
międzynarodowym, również przy użyciu środków dyplomatycznych, z określaniem
nazistowskich niemieckich obozów zagłady mianem "obozów polskich", tak jak
przedstawiamy Polakom niebezpieczeństwa enuncjacji Eriki Steinbach, tak
powinniśmy stanowczo piętnować fałszowanie historii za naszą wschodnią granicą,
każdorazowo stosując oczywiście metody adekwatne do konkretnego fałszu i jego
wytwórcy. Niedopuszczalne jest wypisywanie bredni o dziesiątkach tysięcy
polskich żołnierzy ochotniczo walczących po stronie III Rzeszy. Fałszerskiej
twórczości Muchina, mającej znamiona długotrwałego i cieszącego się poparciem
władzy procederu, niestety nie można traktować tylko w kategoriach folkloru.
Odpowiada ona niemożliwym do zaakceptowania poglądom dużej części Rosjan, w tym
tych z elity władzy, a równocześnie te poglądy umacnia. Proceder fałszowania
historii i wykorzystywania fałszerstw przeciwko Polakom jest w Rosji
kontynuowany w 2010 r., w roku obchodów 70-lecia Zbrodni Katyńskiej. Należy
zdawać sobie z tego stanu rzeczy sprawę, nie żywiąc bezzasadnych złudzeń co do
zakresu ewolucji rosyjskiego spojrzenia na historię najnowszą.

Dr Witold Wasilewski (IPN Centrala)

drukuj