Rodziny upominają się o ekshumacje
Niekompletne materiały sekcyjne i brak na protokołach sekcyjnych podpisów
świadczących o uczestnictwie w badaniach ciał ofiar katastrofy smoleńskiej
polskich patomorfologów i prokuratorów skłania rodziny do podtrzymania wniosku o
przeprowadzenie ekshumacji.
– Mamy stuprocentową pewność, że ta dokumentacja, która przyszła z Rosji, a
która ma się nazywać dokumentacją medyczną, nie zawiera prawdziwych danych o
naszych bliskich – mówiła Małgorzata Wassermann podczas piątkowego posiedzenia
parlamentarnego zespołu ds. katastrofy smoleńskiej. W protokole sekcyjnym
pominięto fakt przejścia przez jej ojca Zbigniewa Wassermanna poważnej operacji.
– Wina strony rosyjskiej jest ogromna, nawet być może pokusiłabym się na którymś
etapie powiedzieć, że ona jest jedyna – mówiła Wassermann. Rodziny mają poważne
wątpliwości co do tego, czy tak naprawdę zostały przeprowadzone sekcje zwłok ich
bliskich. Zuzanna Kurtyka, wdowa po Januszu Kurtyce, prezesie IPN, która
oglądała zwłoki męża przed ich zamknięciem w trumnie, podkreśla, że na ciele jej
męża nie było żadnych śladów wskazujących na otwarcie zwłok. Jednocześnie
przysłana ze strony rosyjskiej dokumentacja sekcyjna szczegółowo opisuje proces
przeprowadzenia tego typu badań. Wątpliwości nasuwa też wynik sekcji śp.
Przemysława Gosiewskiego – w dokumencie, który przysłali Rosjanie, został podany
m.in. nieprawdziwy wzrost. Fałszywe dane zawierał też protokół sekcyjny Stefana
Melaka – zawyżono wzrost, podano nieprawdziwą wagę ciała. – Kto nas wszystkich
naraził na tego rodzaju zaniedbania? Do maja 2010 roku strona rosyjska mogła być
może sobie z jakimiś protokołami nie radzić. Ale minął rok. Przez ten czas
byliśmy zasypywani informacjami, że protokołów sekcyjnych nie ma, że Rosjanie
dopiero je przygotowują. Prawda jest taka, że powinny one napłynąć razem z
ciałami ofiar. Skandalem jest, że do tej pory ich nie ma oraz to, że sekcji i
oględzin zwłok nie wykonano w Polsce – mówił mec. Piotr Pszczółkowski,
pełnomocnik prawny Jarosława Kaczyńskiego. – Jak to się stało, że bez tej
dokumentacji wydano zgodę na pochówek ciał? Państwo polskie naraziło rodziny na
wnioski do prokuratury o ekshumację. Do tego w ogóle nie powinno było dojść,
można było tego uniknąć – dodał prawnik. Do prokuratury wojskowej zostały
złożone trzy takie wnioski: złożyły je rodziny Przemysława Gosiewskiego, Stefana
Melaka oraz Zbigniewa Wassermanna. Kwestie otwarcia grobu regulują przepisy
kodeksu postępowania karnego. Postanowienie w tym zakresie wydaje prokuratura
(art. 209). Również wbrew woli rodziny bądź przy jej sprzeciwie może ona z
własnej inicjatywy podjąć decyzję o ekshumacji. W zależności od tego, czy
istnieje uzasadniony powód i okoliczności, które za tym przemawiają, prokuratura
rozpatruje wniosek w określonym przez siebie terminie.
Zobowiązani w Moskwie
– Jeden z urzędników polskich w Moskwie zobowiązał się, że na moje ręce trafi
pełna dokumentacja ze złożenia ciała mojej kuzynki do trumny. Do dziś tych zdjęć
nie otrzymaliśmy. Prokuratura twierdzi, że są one w kancelarii tajnej, ale
mecenas, który reprezentuje naszą rodzinę, do nich nie dotarł – relacjonował
Stanisław Zagrodzki, kuzyn śp. Ewy Bąkowskiej, działaczki Stowarzyszenia Rodzin
Katyńskich. – Nie mamy żadnych dokumentów dotyczących oględzin medycznych
robionych zarówno przez polskich, jak i rosyjskich specjalistów. W dodatku
pierwszą zbiorczą listę dotyczącą wyników DNA mogliśmy zobaczyć dopiero w
grudniu ubiegłego roku. Nikt z nas nie ma pewności, że w trumnach leżą ciała
naszych bliskich – dodał. – Badaniami sekcyjnymi zajmują się lekarze medycyny
sądowej i takowych należałoby się tam, na miejscu, spodziewać. Tymczasem z
informacji, jakiej udzieliła rodzinom minister zdrowia Ewa Kopacz, wynika, że do
Moskwy udali się z nią: trzej genetycy, jeden inspektor sanitarny oraz czterech
techników kryminalistyki. Okazało się jednak, że ci ludzie w sekcjach nie
uczestniczyli. Po jakimś czasie pani minister Kopacz po bardzo długich
nagabywaniach stwierdziła, że uczestniczyli oni, ale tylko w identyfikacji
zwłok. To jednak nie to samo co badanie sekcyjne, w którym ustala się przyczynę
zgonu na podstawie mechanizmów urażeń, a co za tym idzie – może to bardzo dużo
wyjaśnić w ustaleniu przyczyn katastrofy – mówił dr Dariusz Fedorowicz, brat
Aleksandra Fedorowicza, tłumacza w Kancelarii Prezydenta. Jak zaznaczają
rodziny, na protokołach sekcyjnych brak jest jakichkolwiek śladów uczestnictwa
polskich patomorfologów i prokuratorów. – Pamiętam tłumaczenie prokuratora
Parulskiego, który na jednym ze spotkań z nami powiedział, że prokuratorów przy
sekcjach nie było, bo nie zdążyli – zauważył Andrzej Melak. Jak zaznaczają
rodziny ofiar, fakt, iż nie otwarto trumien w Polsce, był konsekwencją działań
ministrów rządu Donalda Tuska: Tomasza Arabskiego i Ewy Kopacz. W ich ocenie, to
właśnie Arabski zapewniał Rosjan, że strona polska zrobi wszystko, by
uniemożliwić otwarcie trumien ofiar w Polsce. – Podczas spotkania z ministrem
Arabskim i minister Kopacz, które odbyło się w obecności Rosjan, minister
Arabski bardzo zdecydowanie przekonywał rodziny, że mamy tu i teraz dokonać
identyfikacji, ponieważ nie będziemy mieć w Polsce tej możliwości. On nie mówił
do nas, on mówił do tych Rosjan, którzy znajdowali się na sali – komentowała Ewa
Kochanowska, wdowa po Januszu Kochanowskim, rzeczniku praw obywatelskich.
Prokuratura zapewnia, że dotąd żadna decyzja co do ekshumacji nie zapadła.
Anna Ambroziak
