Republika Rosyjska u Komorowskiego
Kancelaria Prezydenta na kartach akredytacyjnych dla dziennikarzy na
obsługę spotkania z prezydentem Rosji Dmitrijem Miedwiediewem zamieściła
nieprawidłową nazwę naszego wschodniego sąsiada "Republika Rosyjska".
Tak według pracowników Bronisława Komorowskiego brzmi oficjalnie nazwa
państwa rosyjskiego. Choć błąd ma być naprawiony, Kancelaria w pośpiechu
informowała dziennikarzy o wycofaniu kart akredytacyjnych, to pytanie: dlaczego
takie przepustki w ogóle zostały wydrukowane, jest aktualne. Niekompetencja,
bałagan czy (nie)zamierzony ukłon w stronę przeszłości? Zdaniem historyka
Ryszarda Terleckiego, posła Prawa i Sprawiedliwości, żenująca pomyłka świadczy o
kompletnym braku profesjonalizmu w pracy Kancelarii Prezydenta Bronisława
Komorowskiego. – To kompromitacja, że takie przepustki w ogóle ujrzały światło
dzienne. To jest niekompetencja. Wystarczy wpisać w jakąkolwiek przeglądarkę
internetową albo zajrzeć do encyklopedii, by sprawdzić w razie wątpliwości
oficjalną nazwę państwa. Rosja nie jest żadną republiką, a federacją – podkreśla
poseł Terlecki. Zwraca jednocześnie uwagę na to, że takie, delikatnie mówiąc,
faux pas nie powinno jednak dziwić, gdy eksperckich porad udziela prezydentowi
sam generał Wojciech Jaruzelski. – Być może mamy do czynienia z takim oczywistym
przełożeniem – prowadzenie takiej, a nie innej polityki zagranicznej skutkuje
potem właśnie tak kompromitującymi błędami – dodaje nasz rozmówca. Z kolei
senator Stanisław Kogut (PiS) uważa, że jest to skandaliczne, ponieważ w
oczywisty sposób nasuwa skojarzenia z wyrażeniem "republika radziecka". Jego
zdaniem, świadczy to również o sporym bałaganie i braku organizacji w samym
biurze Kancelarii Prezydenta. – Z jednej strony nie jest to wyjątkowo
zaskakujące, ponieważ odzwierciedla to stosunek poszczególnych doradców i
ekspertów prezydenta Komorowskiego do przeszłości, a jest to stosunek
sentymentalny i pozytywny. Być może Kancelaria Prezydenta marzy o powrocie do
republik radzieckich? Pamiętajmy, że nasza Ojczyzna była w zasięgu Związku
Republik Sowieckich i może niektórym z otoczenia prezydenta tęskno do tamtych
czasów? – podkreśla senator PiS. Zwróciliśmy się do biura prasowego Kancelarii
Prezydenta z pytaniem, dlaczego przepustki z tak poważnym błędem zostały
wydrukowane. Otrzymaliśmy odpowiedź, że "na ostatnim etapie wytwarzania
identyfikatorów wkradł się błąd techniczny polegający na przeniesieniu modułu
nazwy przynależnego poprzedniej wizycie". Jak informują służby prasowe, błąd
został zauważony po wydrukowaniu pierwszej serii identyfikatorów i od razu
zgłoszony do wytwórcy. Dodaje również, że "koszt – z uwagi na stosunkowo
niewielką ilość wydrukowanych błędnie identyfikatorów jest niewielki". Pomyłkę
jednak trudno nazwać "niewielką".
Paulina Jarosińska
