Repolonizacja, ale z głową
Z Januszem Szewczakiem, głównym ekonomistą SKOK, rozmawia Małgorzata
Goss
Nowy przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego Andrzej Jakubiak zalecił
bankom, aby w tym roku prowadziły ostrożną politykę dywidendową, a najlepiej –
wstrzymały się z wypłatą dywidendy. Podobne zalecenie KNF wydała w 2009 r., na
początku pierwszej fali kryzysu. Grozi nam nowa fala?
– Na zakończonym w piątek szczycie G20 przygotowano listę banków "zbyt dużych,
aby upaść", a więc takich, których bankructwo mogłoby zdestabilizować światowy
system finansowy. Przywódcy zdecydowali, że te banki muszą zostać zawczasu
dokapitalizowane w związku z redukcją długów Grecji i rozlewaniem się kryzysu
zadłużenia. Wśród dwudziestu banków znajdują się wszystkie banki, które mają
swoje spółki-córki w Polsce, a więc: włoski UniCredit, niemiecki Commerzbank,
holenderski ING, hiszpański Santander, który nabył niedawno BZ WBK. Sytuacja
tych banków jest trudna z powodu zgromadzenia w portfelach nadmiaru toksycznych
aktywów, w tym obligacji greckich, włoskich, hiszpańskich, portugalskich i
irlandzkich. Właściciel polskiego Banku Millennium – portugalski BCP, potrzebuje
pomocy finansowej w wysokości 1 mld 700 mln euro. Właściciel BRE Banku,
niemiecki Commerzbank, otrzymał w 2008 r. pomoc finansową niemieckiego państwa
na około 18 mld euro, a obecnie musi pozyskać kapitał na około 13 mld euro.
Podobnie źle sytuacja wygląda w UniCredit, który w Polsce jest właścicielem
Pekao SA, i także potrzebuje około 13 mld euro. Zgodnie z wymaganiem Komisji
Europejskiej banki te muszą podnieść swój współczynnik płynności do 9 procent.
Żeby to osiągnąć, będą pozbywać się części aktywów, najłatwiej sprzedawalnych,
oraz ograniczać akcję kredytową, w tym udzielanie wsparcia kredytowego swoim
bankom-córkom za granicą, także w Polsce. Co więcej – będą dążyć do uzyskania
wsparcia od swoich zagranicznych spółek-córek. To zjawisko już występuje.
Okazuje się, że Bank Millennium wystawiony przez swojego właściciela na sprzedaż
dokonywał w tym roku lokat w portugalskiej centrali, która gwałtownie potrzebuje
dokapitalizowania. To znaczy, że oszczędności polskiego depozytariusza trafiły
do zagrożonej bankructwem Portugalii.
Z kolei BRE Bank zdecydował już oficjalnie, że przekaże dywidendę z zysków do
centrali, tj. do Commerzbanku. To nie koniec transferów. A tegoroczne zyski
banków w Polsce będą rekordowe, szacuje się, że mogą sięgnąć 15-16 mld złotych.
Jest się o co bić, zwłaszcza że banki eurostrefy z tytułu redukcji długów
greckich stracą połowę zaangażowanego w kapitału, tj. 100 mld euro.
Pojawił się postulat renacjonalizacji banków zagranicznych w Polsce.
– Owszem, pojawiają się nawoływania do przywrócenia czynnika narodowego w
sektorze bankowym, a co ciekawe, postulują to środowiska skrajnie liberalne,
odpowiedzialne za wyprzedaż polskiego sektora bankowego. Stefan Kawalec
przygotował opinię dla NBP, w której wskazuje na zasadność odkupienia banków.
Postulat renacjonalizacji banków jest bardzo nośny społecznie.
Ależ pan Kawalec był doradcą Balcerowicza przy prywatyzacjach…
– No właśnie. Najpierw za bezcen sprzedali banki wraz z pieniędzmi, a teraz chcą
je odkupić drogo i bez pieniędzy, bo może się okazać, że banki zostały wcześniej
wyczyszczone z gotówki. Jan Krzysztof Bielecki i Stefan Kawalec to postacie,
które mają bezsprzeczne "zasługi" w wyprzedaży polskiego sektora bankowego. Z
tego punktu widzenia są to, w mojej ocenie, osoby kompletnie niewiarygodne. Samo
zaś odkupienie banków nas nie ominie, bo kto nie ma banków, ten nie ma wpływu na
gospodarkę. Trzeba je jednak przejąć przed wytransferowaniem środków, a nie jako
"wydmuszki". W każdym razie konieczne jest dokładne zbadanie bilansu banku oraz
jego aktywów pozabilansowych, w których mogą być ukryte straty na instrumentach
pochodnych. Stąd apel, aby zwołać Komitet Stabilności Finansowej i przygotować
plan dla sektora bankowego. Zwłaszcza że niektóre banki w Europie mogą być na
tyle zagrożone, że nie zdołają zgromadzić wystarczającego kapitału na rynku i
zostaną znacjonalizowane w zamian za pomoc publiczną od macierzystych państw.
Państwowy bank niemiecki lub włoski, który ma w Polsce spółkę-córkę, to byłoby
jaskrawe zaprzeczenie idei prywatyzacji, nie mówiąc już o tym, że to grozi
przenoszeniem zagranicznych wpływów politycznych na Polskę i polską gospodarkę.
Dziękuję za rozmowę.
