Radwańska po zwycięstwo?
Agnieszka Radwańska zmierzy się z Amerykanką Bethanie Mattek-Sands,
jej młodsza siostra Urszula ze zwyciężczynią kwalifikacji, a Łukasz Kubot z
Hiszpanem Nicolasem Almagro w pierwszej rundzie wielkoszlemowego Australian Open.
Najwięcej nadziei wiążemy oczywiście z występem rozstawionej z numerem ósmym Isi,
którą po prostu stać na wszystko. Nawet końcowe zwycięstwo.
Starsza z panien Radwańskich jest w doskonałej formie, co potwierdziła choćby w
tym tygodniu, docierając do półfinału turnieju w Sydney. Po drodze, pierwszy raz
od ponad czterech lat, pokonała liderkę światowego rankingu, Dunkę Caroline
Wozniacki, zbierając zasłużone pochwały od najbardziej nawet wymagających
komentatorów. Ci podkreślali niezmienny styl gry krakowianki, preferującej tenis
piękny dla oka, oparty na wyszkoleniu technicznym, inteligencji i sprycie. Każdy
przy okazji zauważał postęp, jaki Agnieszka uczyniła w ostatnim czasie, widoczny
m.in. w serwisie. Radwańska grająca swoje, tak jak potrafi, będzie jedną z
faworytek rywalizacji w Melbourne. Bodaj po raz pierwszy dopisało jej również
szczęście w losowaniu turniejowej drabinki. Z najmocniejszymi rywalkami,
najbardziej dla siebie jednocześnie niewygodnymi, Amerykanką Sereną Williams i
Czeszką Petrą Kvitovą, najwcześniej może zmierzyć się w… finale. W drodze do
ćwierćfinału ma szansę spotkać tylko jedną wysoko notowaną rywalkę, Francescę
Schiavone. Z Włoszką, co warto podkreślić, ostatnio regularnie wygrywała. Krótko
mówiąc, Agnieszka stanie w Melbourne przed szansą na życiowy wynik. Do tej pory
w turniejach Wielkiego Szlema nie udało się jej przejść ćwierćfinału, a przecież
ma talent predysponujący ją do gry o wielką stawkę. Jeśli tylko dopisze jej
zdrowie, nie przygniecie bagaż oczekiwań, może dojść daleko, bardzo daleko. Do
finału? Czemu nie! Oczywiście prognozowanie czegokolwiek w rywalizacji pań jest
zadaniem karkołomnym, wręcz niewykonalnym. Obecnie nie ma bowiem zdecydowanej
liderki, zawodniczki nadającej ton. Stawka jest raczej wyrównana, nikogo nie
zaskoczy triumf Radwańskiej, Wozniacki, Williams, Białorusinki Wiktorii Azarenki,
Rosjanki Marii Szarapowej, Chinki Na Li czy Belgijki Kim Clijsters.
Przynajmniej pierwszą rundę Australian Open powinna także przejść Urszula
Radwańska, która na dzień dobry zagra z jedną z kwalifikantek. Jeśli ją pokona,
w co wierzymy, w drugiej rundzie może się zmierzyć z szalenie groźną
reprezentantką gospodarzy Samanthą Stosur.
Mocnego rywala wylosował natomiast Kubot. Almagro, rozstawiony z numerem
dziesiątym, takie samo miejsce zajmuje w światowym rankingu. Polak jest w nim
58. Tyle że w zeszłym roku, podczas French Open, nasz reprezentant pokonał
Hiszpana w fantastycznym stylu, choć przegrywał już 0:2 w setach. Rozegrał
wówczas wielki mecz i jeśli go powtórzy, może sprawić niespodziankę raz jeszcze.
Zwycięzca meczu Kubot – Almagro zmierzy się z Francuzem Jeremym Chardym lub
Bułgarem Grigorem Dimitrowem.
Wysoko mierzą także debliści, Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski. Panowie w
2006 r. doszli w Melbourne do półfinału, zawsze lubili tam grać. W tym roku
rozegrali wspólnie co prawda tylko jeden mecz, przegrany (Matkowskiemu urodziła
się córeczka), ale są dobrej myśli.
Przed rokiem w AO triumfowali Serb Novak Djoković oraz Clijsters.
Piotr Skrobisz
