Rada wisi na włosku

Upolitycznienie mediów publicznych i niekorzystna sytuacja finansowa –
takie argumenty niezmiennie powtarzali wczoraj z sejmowej mównicy
posłowie PO, PSL i Lewicy optujący za odrzuceniem sprawozdania KRRiT za
ubiegły rok. Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji broniło tylko PiS.

Odrzucenie
dokumentu – w imieniu sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu
zarekomendowała izbie poseł Platformy Urszula Augustyn. – KRRiT nie
dbała, by media publiczne wypełniały swoje ustawowe funkcje, nie dbała o
pluralizm, dopuściła do upolitycznienia TVP i Polskiego Radia –
podkreślała polityk PO, uzasadniając negatywną opinię komisji. Tezy te
skwapliwe podtrzymali inni politycy PO: w tym m.in. Iwona
Śledzińska-Katarasińska, przewodnicząca komisji. – Od momentu, kiedy ta
Krajowa Rada powstała, w tym składzie, niezmiennie uważam, że nie
powinna pracować, bo tam są ludzie, którzy się do tego nie nadają. Sama
oczywiście będę głosowała za odrzuceniem sprawozdania. Odpowiedzialność
tej Krajowej Rady za katastrofalną sytuację mediów publicznych jest
ogromna i wyłączna – mówiła poseł PO na wczorajszym posiedzeniu Sejmu. –
Takie upolitycznienie telewizji publicznej, jakie ma miejsce, zwłaszcza
programu 1., jest nie do przyjęcia – podkreślali Jan Kulas (PO) i
Mirosław Pawlak (PSL).
Zdaniem przewodniczącego KRRiT Witolda
Kołodziejskiego, który apelował do Sejmu o przyjęcie sprawozdania Rady,
zła sytuacja finansowa mediów publicznych nie jest skutkiem działania
Rady, ale wynikiem spadku wpływów z abonamentu radiowo-telewizyjnego
stanowiącego jedno z najważniejszych źródeł utrzymania Polskiego Radia i
TVP. Łączny wpływ z abonamentu w ubiegłym roku to 623 mln zł, o ponad 4
proc. mniej niż zakładano. Spadek wpływów był drastyczny – dla
porównania w roku 2007 wpływy abonamentowe wyniosły aż 980 mln złotych. –
Obarczanie za to winą KRRiT uważam za szczyt hipokryzji – mówił
wyraźnie zdenerwowany Kołodziejski.
Nie ukrywał, że poziom oferty
medialnej systematycznie się obniża – do KRRiT wpłynęło w roku ubiegłym
ok. 1,5 tys. skarg, które dotyczyły m.in. programu radiowego i
telewizyjnego. Z reguły zarzucano spadek jakości oferty, dążenie do
zwiększenia oglądalności kosztem programów kulturalnych i edukacyjnych.

KRRiT
bronili posłowie Prawa i Sprawiedliwości

– Rada wywiązuje
się w zupełności ze swoich zadań na tyle, na ile może, wziąwszy pod
uwagę sytuację finansową TVP i PR. To Platforma chce przejąć media
publiczne, będzie więc robić wszystko, by skład Rady rozwiązać.
Wystarczy przypomnieć, w jakiej atmosferze przebiegała debata w Senacie,
kiedy marszałek Borusewicz chciał za wszelką cenę doprowadzić do tego,
by izba sprawozdanie rozpatrzyła. Mimo iż było to sprzeczne z
regulaminem Senatu – podkreślał poseł PiS Robert Kołakowski.
Pod
koniec maja br. Senat odrzucił sprawozdanie KRRiT. Jeśli także Sejm
odrzuci raport (głosowanie nad dokumentem prawdopodobnie odbędzie się
jeszcze na tym posiedzeniu Sejmu), w ciągu dwóch tygodni KRRiT zostanie
rozwiązana. Zgodnie z ustawą o radiofonii i telewizji, w przypadku
odrzucenia sprawozdania przez Sejm i Senat kadencja wszystkich członków
Krajowej Rady wygasa w ciągu 14 dni liczonych od dnia ostatniej uchwały.
Wygaśnięcie kadencji Krajowej Rady nie następuje, jeżeli odrzucenie
dokumentu nie zostanie potwierdzone przez prezydenta. Tymczasem pełniący
obowiązki prezydent marszałek Sejmu Bronisław Komorowski zapowiedział,
że jeśli obie izby uznają, że sprawozdanie KRRiT jest nie do przyjęcia,
to on zajmie podobne stanowisko.
Zgodnie z obowiązującą ustawą o
radiofonii i telewizji, odrzucenie sprawozdania oznaczałoby wybór nowej
Rady – a następnych członków wskazaliby wówczas Sejm, Senat i prezydent.
Dwóch Sejm, jednego Senat i dwóch – prezydent. Wszystkie trzy organa
władzy znajdują się w ręku jednej siły politycznej, czyli Platformy
Obywatelskiej.
Platforma chce też w szybkim trybie wprowadzić
nowelizację ustawy o radiofonii umożliwiającą wymianę rad nadzorczych i
zarządów mediów publicznych. Projekt PO zmienia sposób wyboru nowych
władz w TVP i PR. Obecnie rady nadzorcze mają nienaruszalną trzyletnią
kadencję – nie mają na to wpływu ani minister Skarbu Państwa, ani KRRiT.
Tymczasem zgodnie z projektem PO, członkowie rad – w TVP trzy osoby, a w
PR – dwie, mają być mianowani przez ministrów rządu. Będą o tym
decydować: minister kultury Bogdan Zdrojewski, minister finansów Jacek
Rostowski oraz minister Skarbu Państwa Aleksander Grad. A zatem wszyscy
trzej partyjni działacze PO. Członkowie rad będą wybierani nie zwykłą
większością głosów, ale większością kwalifikowaną – bez aprobaty rządu
nie będzie można powołać prezesów TVP i Polskiego Radia, bo taki wybór
wymagałby co najmniej pięciu głosów.

Anna Ambroziak

drukuj