Rozmowy o Polsce

Czas biegnie nieubłaganie. Po przerażającej katastrofie pod Smoleńskiem przychodzi czas na zimną ocenę sytuacji i konieczność działań. Pomijając spekulacje wokół przyczyn katastrofy jedno nie ulega wątpliwości. Katastrofa jest kompromitacją Państwa a więc i reprezentanta tego Państwa którym jest Rząd. Nie do pomyślenia jest aby w jakimkolwiek kraju w katastrofie jednego samolotu zginęło większość najważniejszych osób w państwie. Nie do pomyślenie jest również aby w jakimkolwiek kraju lista pasażerów samolotu towarzyszących urzędującemu Prezydentowi znana była opinii publicznej na kilka dni przed planowaną podróżą. Jest to skandal i w każdym funkcjonującym państwie rząd winien podać się natychmiast do dymisji. Podobnym skandalem jest obecna powódź. Ofiary śmiertelne i straty sięgające miliardów złotych uwidaczniają słabość państwa i nieporadność Rządu. Rządu, który z jednej strony jest nieprzygotowany na niesienie pomocy doraźnej a z drugiej jest obciążony grzechem zaniechania. To obecny Rząd ponosi przecież bezpośrednią odpowiedzialność za zaniechanie realizacji projektów infrastruktury zabezpieczającej przed powodzią, przewidzianych do realizacji w ramach t.zw. listy indykatywnej. I w tym wypadku zarówno nieudolność jak i grzech zaniechania to kompromitacja państwa i powód do natychmiastowej dymisji obecnego Rządu. Powyższe skandale zmuszają do postawienia pytania w jakim stanie jest nasze państwo i czy Ono jeszcze istnieje. Powyższe pytanie wydaje się być aktualne w świetle wyborów prezydenckich. Wizja państwa winna być bowiem główną tematyką debat kandydatów na Prezydenta a bazą do niej nie tylko przyszłość ale i przeszłość, szczególnie ta za okres naszej bytności w UE. Czy nasza bytność w UE to budowa silnej Polski w jednoczącej się Europie czy też odwrotnie konsekwentnie realizowany proces powolnego zaniku polskiej państwowości, gdzie katastrofa smoleńska i skutki obecnej powodzi są tylko tego objawem.


UE a polskie wady i zalety

Wchodząc w struktury Unii Europejskiej posiadaliśmy zarówno wiele wad jak i wiele atutów. Do podstawowych uwarunkowań negatywnych należało zaliczyć:

– relatywne ubóstwo społeczeństwa, mierzone chociażby niskim poziomem PKB,

– masowe i trwałe bezrobocie w wymiarze oficjalnym w miastach i ukrytym na wsi

– kryzys finansów publicznych

– brak dziedzin (sektorów) charakterystycznych dla naszego kraju, które mogły by być domeną Polski na rynkach zagranicznych

Atutami z kolei były:

– kapitał ludzki objawiający się korzystną strukturą demograficzną i dobrym wykształceniem

– funkcjonująca jeszcze, a więc zdrowa Rodzina

– wyśmienity stan środowiska przyrodniczego, mierzony pełną gamą rodzimych gatunków roślin i zwierząt w tym wyśmienity stan biologiczny gleb rolnych gwarantujący możliwość produkcji żywności o wyśmienitej jakości

– przebogate zasoby energetyczne w postaci węgla kamiennego, węgla brunatnego i zasobów geotermalnych

– wielkie sukcesy w zakresie redukcji emisji gazów cieplarnianych a więc realizacji postanowień Konwencji Klimatycznej ONZ i Protokółu z Kioto.

Atuty te były tym cenniejsze, że głównymi problemami „starej piętnastki” były:

– problemy demograficzne objawiające się starzejącym społeczeństwem

– katastrofalny stan środowiska przyrodniczego wielu rejonów UE, objawiający się lawinowym zanikiem rodzimych gatunków roślin i zwierząt i zmuszający „starą piętnastkę” do wyznaczania obszarów Natury 2000

– degradacja stanu biologicznego gleb rolnych, uniemożliwiająca wręcz produkcję żywności o wysokiej jakości.

– deficyt własnych zasobów energetycznych zmuszający do importu tych zasobów spoza granic „starej piętnastki”

– brak spełnienia zobowiązań wynikających z postanowień Konwencji Klimatycznej ONZ i Protokółu z Kioto. Stara piętnastka przy swoich zobowiązaniach redukcji na poziomie 8% redukcji takiej dokonała w roku 2005 na poziomie niecałych 3%.

Minęło sześć lat naszej bytności w UE i z tej perspektywy należy udzielić odpowiedzi na pytanie czy wykorzystujemy swoje szanse i czy zgodnie z założeniami budujemy silne państwo w jednoczącej się Europie czy też odwrotnie niweczymy polskie atuty zmierzając do zaniku polskiej państwowości. Prześledźmy ten problem z punktu widzenia naszych dwóch atutów a mianowicie wyśmienitego stanu środowiska przyrodniczego i przebogatych zasobów energetycznych.

Żywe zasoby przyrodnicze

Dzięki polskiej kulturze a więc dzięki polskiemu rolnikowi, leśnikowi, myśliwemu, wędkarzowi i wyśmienitej kadrze naukowej z zakresu ekologii teoretycznej i stosowanej użytkowaliśmy tak żywe zasoby przyrodnicze, że zachowaliśmy je w idealnym stanie. Korzystaliśmy z nich, służyły one człowiekowi i nie straciliśmy ani jednego z naszych rodzimych gatunków. To tym różnimy się od pozostałych państw „starej piętnastki” UE, gdzie intensyfikacja rolnictwa (nawożenie mineralne, pestycydy, GMO), liberalizacja leśnictwa i nierozsądnie realizowany rozwój infrastruktury, zaowocowało katastrofalnym stanem środowiska przyrodniczego, objawiającym się lawinowym zanikiem rodzimych gatunków roślin i zwierząt. Katastrofalny stan środowiska przyrodniczego „starej piętnastki”, zmusił ją do tworzenia sieci Natura 2000 poprzez implementacje dyrektywy ptasiej (1979) i dyrektywy habitatowej (1992). Tam gdzie cokolwiek pozostało, zaczęto wyznaczać obszary i klasyfikować gatunki według ich zagrożenia, wyróżniając te które wymagają szczególnych form ochrony. Polska to kraj z pełną gamą rodzimych gatunków roślin i zwierząt a gatunki i siedliska uznawane w „starej piętnastce” za wymagające specjalnej ochrony są w naszym kraju często wręcz bardzo pospolite. Przy odrobinie wiedzy i zdrowego rozsądku wyznaczenie w Polsce obszarów Natura 2000 nie winno mieć żadnych trudności. Mogliśmy je wyznaczać tam gdzie zapewniało by to i cele sieci Natury 2000 i nie powodowało konfliktów gospodarczych. Nie wykorzystaliśmy tej szansy i wyznaczyliśmy w końcu obszary Natury 2000 tak aby wyznaczeniem tym zablokować planowane inwestycje i tym samym nie wykorzystać należnych nam funduszy unijnych. Dobrze jest to widoczne przy infrastrukturze liniowej. Implementacja do sieci Natura 2000, „Shadow List” to tworzenie pełnych podstaw ku temu aby nie powstał ani kilometr dróg i autostrad tam, gdzie nie będzie to zgodne z koncepcją polityki transportowej Komisji Europejskiej. Rzutuje to istotnie na wielkość absorpcji środków unijnych w ramach programu operacyjnego „Infrastruktura i Środowisko”. Dzieje się to z tego powodu, że pieniądze w tym programie są podzielone na konkretne zadania, z których część, z uwagi na wyznaczone na trasie przebiegu dróg obszary Natura 2000 z „Shadow List”, nie ma szans być zrealizowana w ciągu najbliższych kilku lat. Okazuje się, że nic nie nauczył nas skandal wokół Rospudy. Komisja Europejska, nad interpretując jedynie zapisy prawne Natury 2000 odnośnie propozycji z „Shadow List” doprowadziła do tego, że obecny Rząd PO-PSL uległ naciskom i wstrzymał tak ważną dla Polski inwestycję jaką jest obwodnica Augustowa w planowanym przebiegu przez Rospudę. Udowodniono w ten sposób, że nie liczy się ani człowiek ani przyroda ani prawo, ani najnowsza wiedza ani rozwój gospodarczy. Liczy się jedynie stanowisko bliżej nieokreślonych grup nacisku realizujących koncepcje blokady w Polsce rozwoju infrastruktury drogowej północ południe. Efekt jest widoczny. Trasa S-19 łącząca drogą lądową Skandynawię i kraje nadbałtyckie przez Białystok, Rzeszów z Bałkanami i Azją Mniejszą została wyłączona z finansowania jako droga ekspresowa w programie Infrastruktura i Środowisko. Według informacji biegnących z Brukseli rolę jej ma przejąć autostrada biegnąca przez Białoruś i Ukrainę.
Jest to potworny cios z punktu widzenia możliwości rozwoju terenów Polski wschodniej i przykład jak unikalne polskie żywe zasoby przyrodnicze zamiast być stymulatorem stały się barierą rozwoju
gospodarczego
. Do podobnych wniosków należy dojść analizując planowany i realizowany obecnie przebieg drogi ekspresowej S-3 łączącej port w Szczecinie z Czechami i dalej Bałkanami. Tu również „Shadow List” odegrała znamienną rolę a wnikliwy obserwator rozwoju sieci dróg wschodnich Niemiec nie będzie miał złudzeń co było tego powodem. Główny strumień transportu towarów będzie miał miejsce po lewej stronie Odry. Unikalne zasoby przyrodnicze i tendencyjne wyznaczanie granic obszarów Natura 2000 i w tym miejscu Polski stały się barierą rozwoju gospodarczego.

Polska wieś

Drugim wielkim walorem Polski jest polska wieś. To dzięki rolnikowi nie zniszczone biologicznie polskie gleby są gotowe do tego, aby produkować żywność o najwyższej jakości. Jakość polskiej żywności jest wyśmienita i szansą dla polskiej wsi winna być promocja tej żywności, na rynkach międzynarodowych, atestowana takimi warunkami środowiskowymi jak wspomniany już potencjał biologiczny polskich gleb rolnych, sąsiedztwo unikalnych parków narodowych czy też obszary Natura 2000 utworzone chociażby ze względu na występowanie bociana białego, prawie całkowicie wyniszczonemu w większości państw UE. Traktat akcesyjny ogranicza nam możliwości produkcji rolnej poprzez wprowadzenie kwot. Nie zabrania jednak żądać wielokrotnie wyższej ceny za produkty roślinne i zwierzęce pochodzące z terenów o nie zniszczonej naturalnej bioróżnorodności. Nic nie stoi na przeszkodzie aby za miód pochodzący z czystych polskich pól, czy też polskich parków narodowych żądać kilkukrotnie więcej niż za miód pochodzący z genetycznie modyfikowanego rzepaku rosnącego na rozległych, totalnie zniszczonych biologiczne polach wielu państw „starej piętnastki”. Nie wykorzystujemy tej szansy i wręcz z uporem maniaka za wszelką cenę chcemy doprowadzić do tego, aby Polskę uznać za kraj produkujący żywność niskiej jakości. Sprzyja temu najnowsza propozycja ustawy o GMO autorstwa rządu PO-PSL zezwalająca na produkcję roślinną opartą o genetycznie zmodyfikowane rośliny i zgoda na import genetycznie modyfikowanej soi jako paszy dla zwierząt hodowlanych. Import ten miał zapewnić opłacalność produkcji zwierzęcej, chociaż jak się okazało w wielu miejscach świata, nie modyfikowane genetycznie pasze są tańsze. Po uzyskaniu zgody na import genetycznie modyfikowanej soi nikogo już nie interesowało, dlaczego natychmiast wzrósł import mięsa wieprzowego ze „starej piętnastki”, dlaczego kwitną w Polsce wielkie fermy produkcji mięsa z udziałem kapitału obcego, dlaczego w końcu polskie masarnie chcąc się utrzymać na rynku muszą importować mięso właśnie ze „starej piętnastki”. Cel został osiągnięty. Polskie produkty przestają być konkurencyjne, bezrobocie na polskiej wsi wzrasta a Polska traci wiarygodność jako potencjalny producent wyśmienitej żywności. I w tym wypadku nie liczy się ani człowiek ani przyroda ani najnowsza wiedza ani rozwój gospodarczy ani tendencje występujące w państwach „starej piętnastki”. Nie liczy się także to, że genetycznie modyfikowane organizmy w produkcji rolnej są bardzo negatywnie oceniane przez polskie społeczeństwo. Liczy się interes wielkich firm i interes intensywnego rolnictwa „starej piętnastki”, starających się wyeliminować polskiego rolnika z rynku europejskiego jako groźnego konkurenta mającego pełne podstawy ku temu, aby specjalizować się w produkcji wyśmienitej i poszukiwanej żywności.

Zasoby energetyczne

Silne państwo to państwo o silnej gospodarce w pełni bezpieczne pod względem energetycznym. Jednym z podstawowych atutów Polski są właśnie zasoby energetyczne. Polska posiada ponad 14 miliardów ton węgla kamiennego co stanowi około 90% zasobów tego cennego surowca w całej UE. Na podobnym poziomie szacowane są zasoby węgla brunatnego. W stu procentach może uniezależniać nas to od dostaw zewnętrznych a więc gwarantować rzeczywiste bezpieczeństwo energetyczne Polski na setki lat. W miejscu tym należy także wspomnieć o polskich zasobach energii odnawialnej w postaci złóż geotermalnych, których zasobność przewyższa 150 razy nasze potrzeby. W tej sytuacji węgiel i zasoby geotermalne winny być głównym punktem zainteresowania Rządu jako bazy dla bezpieczeństwa energetycznego kraju. Niestety już traktatem akcesyjnym rozpoczęto a „pakietem klimatyczno energetycznym”, przyjętym przez obecny Rząd PO-PSL, skutecznie kontynuujemy proces blokady polskich zasobów energetycznych. Polska, która dokonała z nawiązką redukcji emisji gazów cieplarnianych i zgodnie z Protokółem z Kioto posiada 100 milionów ton CO2 rocznej nadwyżki emisji, zgodnie z przyjętymi: wewnątrz unijnym systemem handlu emisjami i „pakietem energetycznym”, chcąc produkować energię elektryczną, ciepło, stal, cement, szkło i papier musi dokupić limity emisji i to od tych, którzy nie wywiązali się ze swoich zobowiązań, a więc od państw „starej piętnastki”. Ignorując podpisane i ratyfikowane porozumienia Konwencji Klimatycznej i Protokółu z Kioto, z kraju o pełnym bezpieczeństwie energetycznym, stajemy się krajem coraz bardziej uzależnionym od zewnętrznych dostaw energii. Rodzimy węgiel zastępujemy importowanym gazem, ropą i planowanym ostatnio, importem technologii nuklearnych. Zasoby polskiej energii odnawialnej, możliwej do pozyskiwania z biomasy i geotermii, blokuje się bądź to traktatem akcesyjnym i „pakietem klimatyczno energetycznym”, bądź też wewnętrznymi przepisami, promując obce technologie. Klasycznym przykładem jest wspieranie rozwoju drogiej energetyki wiatrowej, całkowicie opartej o obce technologie. Przepisami, lub też lepiej ich brakiem, stwarza się zielone światło dla importu wiatraków o wątpliwych walorach estetycznych i ustawiania ich w miejscach zagrażających i zdrowiu człowieka i występowaniu chronionych zwierząt. Mamieniem właścicieli gruntów zyskami z dzierżawy a samorządów zyskami z podatków, stwarza się warunki do przejmowania własności ziemskiej, pogarszania jakości życia mieszkańców i obniżania potencjalnej wartości produkcji rolnej. Podobnym przykładem jest blokada możliwości wykorzystania lasów dla bilansu pochłaniania dwutlenku węgla z atmosfery mimo, że związane jest to zarówno z ochroną bioróżnorodności jak i wzmożeniem produkcji odnawialnych źródeł energii (drewno) i tworzeniem miejsc pracy w terenach wiejskich (hektar lasu może pochłonąć do kilkunastu ton CO2 rocznie przy obecnej cenie jednej tony około 15 euro patrz www.pointcarbon.com. Obecny rząd, przyjmując pakiet klimatyczno energetyczny nie przywiązuje do tego żadnej wagi. Nie interesuje go, tu w Polsce, zmniejszanie koncentracji dwutlenku węgla w atmosferze poprzez stosowanie polskich czystych technologii spalania polskiego węgla i wykorzystanie w tym celu polskich lasów. Interesuje go natomiast zastosowanie obcej, mogącej blokować korzystanie z geologicznych zasobów energetycznych, niezwykle kosztownej technologii CCS (wychwytywanie dwutlenku węgla i magazynowanie w pokładach geologicznych), gdzie koszt wtłoczonego CO2 może dochodzić, według ministerstwa gospodarki, nawet do 100 euro za jedną tonę. Jeszcze bardziej niezrozumiałym jest dlaczego nie pozwalając na wykorzystanie polskich lasów dla krajowego bilansu redukcji emisji CO2 i uzyskiwanie dochodów przez polskich właścicieli lasów, obecna koalicja PO-PSL, przyjmując w roku 2008 nową ustawę o handlu emisjami możliwość taką stworzyła obcokrajowcom,. Mówiąc krótko zalesiający polskie tereny inwestor unijny z poza Polski może otrzymywać pieniądze za pochłanianie dwutlenku węgla z atmosfery przez lasy a Polak takiej możliwości nie posiada, zarówno w Polsce jak i w pozostałych krajach unijnych.

Porażki, skandale i kompromitacja zamieniane w sukcesy

Wydaje się być oczywistym, że bezpieczeństwo energetyczne, racjonalne gospodarowanie zasobami przyrodniczymi a szczególnie polska wieś to fundament silnej Polski w silnej Europie. Przedstawione powyżej fakty wydają się wskazywać, że obecny rząd nie tylko nie przywiązuje do tego specjalnej wagi a wręcz przeciwnie celowo ponosi porażki. Polska w silnej Europie jest więc sloganem stworzonym jedynie dla celów wyborczych. Głównym, celem rządzącej koalicji wydaje się być jedynie sprawowanie władzy dla trwania a więc niszczenia naszych atutów ważnych z punktu widzenia silnej gospodarki narodowej. Prowadzić to musi do zaniku polskiej państwowości na rzecz budowy jednej zjednoczonej „liberalnej” Europy, gdzie narody słabe gospodarczo i pozbawione własności pełnić będą rolą podrzędną. To dlatego rujnuje się polskie bezpieczeństwo energetyczne, manipuluje Naturą 2000 dla blokady rozwoju infrastruktury i niszczy polską wieś. Wieś polska poddawana jest tu specjalnej presji, gdyż wydaje się być główną przeszkodą budowy właśnie tej wizji „liberalnej” Europy. Polski rolnik a więc właściciel ziemi przywiązany do niej emocjonalnie i kontynuator dziedzictwa kulturowego swoich przodków okazuje się być główną przeszkodą tej wizji Europy. Dlatego trzeba go zniszczyć. Droga jest wytyczona: wzrost bezrobocia, zmuszanie do emigracji z terenów rodzinnych ludzi młodych, pozbywanie się własności ziemskiej na rzecz wielkich producentów żywności i zasilanie slumsów dużych miast. To temu służy wprowadzanie genetycznie modyfikowanych organizmów do produkcji roślinnej i zwierzęcej, to dlatego polskie lasy nie mogą uczestniczyć w tworzeniu miejsc pracy w terenach wiejskich, to dlatego hamuje się rozwój infrastruktury w tych terenach. Państwo polskie ginie a przyczyny tego są głęboko umiejscowione w gospodarce gdzie tragedia smoleńska i skutki katastrofalnej powodzi są tego objawem. Piszę te słowa nie jako eurosceptyk ale jako ten, który zna jaką wartość przedstawia dla jednoczącej się Europy nasz kraj i wie, że wtedy będzie silna Europa gdy silna w niej będzie Polska. Kluczem tej siły są takie nasze atuty jak przebogate zasoby energetyczne, wyśmienity stan środowiska przyrodniczego i polska wieś. Piszę te słowa, gdyż obserwuję innych członków UE, specjalnie tych ze „starej piętnastki”. Obowiązująca tam strategia to hasła wspólnej Europy z realizacją silnej gospodarki na szczeblu krajowym i dbałość o krajowe interesy gospodarcze. Piszę te słowa gdyż zbliżają się wybory prezydenckie. Najwyższy więc czas zadać pytanie kandydatom na prezydenta o wizję państwa polskiego w świetle wykorzystania naszych szans i atutów. Piszę je gdyż obawiam się, że kandydaci na prezydenta z obecnej koalicji rządzącej starali się będą patrzyć nie w przeszłość a w przyszłość gdzie przewodnią myślą będą słowa Pana Premiera wypowiedziane dnia 19 marca 2010 podczas 63 posiedzenia Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej. Według niego okres rządów PO-PSL to pasmo wielkich sukcesów gospodarczych, spełnionych obietnic a więc cytuję: rosnącej pozycji Polski w świecie a zwłaszcza w Unii Europejskiej. Zamiast doprowadzenia do zimnej oceny swojej działalności uruchomiono PR, czyli jak porażki, skandale i kompromitacje zamienić na sukces.

Prof. dr hab. Jan Szyszko


———————————

Prof. dr hab. Jan Szyszko. Poseł na Sejm RP PiS. Kierownik Samodzielnej
Pracowni Oceny i Wyceny Zasobów Przyrodniczych SGGW. Prezes Stowarzyszenia na
Rzecz Zrównoważonego Rozwoju Polski. 
Minister Ochrony Środowiska Zasobów Naturalnych i Leśnictwa w Rządzie AWS-UW.
Minister Środowiska w rządzie PiS.

Komunikat nr 301 Samodzielnej Pracowni Oceny i Wyceny Zasobów Przyrodniczych
SGGW i Stowarzyszenia na Rzecz Zrównoważonego Rozwoju Polski.

drukuj