Rada w ogniu pytań
Z senatorem Grzegorzem Czelejem (PiS),
przewodniczącym senackiej Komisji Kultury i Środków Przekazu, rozmawia Jacek
Dytkowski
Dziś na posiedzeniu komisji kultury ma się stawić Jan Dworak,
przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Jakich informacji Pan
oczekuje?
– Zaprosiłem na posiedzenie nie tylko szefa KRRiT, ale także Annę Streżyńską,
prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Przedmiotem pierwszego punktu
spotkania będzie omówienie sytuacji związanej z koncesjami na multipleksy.
Szef KRRiT odrzucił wniosek Fundacji Lux Veritatis na nadawanie
Telewizji Trwam drogą rozlewczą naziemną na sposób cyfrowy, kierując się
oficjalnie względami ekonomicznymi. Tymczasem z analizy dokumentów podmiotów
aplikujących w tym konkursie wynika, że najlepszą sytuację finansową miała
właśnie ta telewizja.
– Te zarzuty pojawiły się u nas na komisji już w grudniu. Senator Jan Maria
Jackowski (PiS) wysunął wtedy kilka pytań z tego zakresu do szefa KRRiT.
Otrzymałem na nie odpowiedź, która jest, w mojej ocenie, delikatnie mówiąc,
półprawdą. Posiedzenie komisji będzie więc poświęcone temu, żeby wszystkie te
zagadnienia wyjaśnić. Przygotowałem szereg pytań związanych z całym tym procesem
i mam nadzieję, że zostaną one wyjaśnione, także kwestie finansowe. Ale
chciałbym zacząć od spraw proceduralnych. Na jakiej podstawie i jakie przepisy
zdecydowały o tym, aby dane podmioty otrzymały te koncesje? Ponieważ tutaj jest
bardzo wiele wątpliwości.
Mimo odwołania się od decyzji Dworaka w sierpniu Fundacja Lux Veritatis
do tej pory nie otrzymała żadnej odpowiedzi.
– Jest to jawne złamanie kodeksu postępowania administracyjnego, który
zobowiązuje do odpowiedzi w ciągu miesiąca, a w przypadkach szczególnych w ciągu
trzech miesięcy. I ten termin nie został dotrzymany. Jest to jednak, jak sądzę,
drobne uchybienie w stosunku do innych problemów, które będą postawione na
komisji. Co więcej, KRRiT poszła dalej i w porozumieniu z UKE przyznała 8
grudnia 2011 r. częstotliwości, a tydzień temu, 11 stycznia, na posiedzeniu
komisji usłyszeliśmy, że "proces jest niezakończony". W związku z tym, jeżeli
przewodniczący wiedział o tym, to czy Rada miała prawo przyznać te
częstotliwości? Pytanie kolejne: jeżeli okaże się, że proces odwoławczy będzie
skuteczny, to jakie wiążą się z tym konsekwencje? Ponieważ firmy, które
otrzymały koncesje, mogą rozpocząć proces nadawania, a co najważniejsze –
ponieść koszty, w tym wieloletnie. Pytanie jest więc takie: jeżeli ten proces
będzie cofnięty – a dopóki nie jest on zakończony, musimy zakładać, że nie jest
on ostateczny – to czy może się zmienić? Chyba że KRRiT wyznaje taką zasadę, że
co prawda proces jest niezakończony, a my i tak wiemy, kto wygra. Jeżeli
zachowujemy chociaż jakieś elementy praworządności, to trzeba założyć, że ten
proces może się zmienić i nie te podmioty, które otrzymały koncesje, mogą być
ostatecznie wyłonione. W związku z tym, jakie będą konsekwencje, jeśli te firmy
– załóżmy – będą żądać odszkodowań? To są tylko niektóre z zarzutów i
wątpliwości, jakie chciałbym wyjaśnić. Na tle tych armat, które przygotowałem,
fakt, że jeden z podmiotów nie otrzymał odpowiedzi w żądanym terminie, jest
naprawdę drobiazgiem przy całym tym mechanizmie.
Krajowa Rada twierdzi, że nawet gdy decyzja Dworaka zostanie cofnięta,
to Telewizja Trwam nie uzyska miejsca na multipleksie, ponieważ częstotliwości
zostały już rozdysponowane.
– To kolejna nieprawda, ponieważ każdy z multipleksów ma 7-8 miejsc. Jeżeli w
jednym przewiduje się 8, to dlaczego w innym tylko 7? Technicy mogą twierdzić,
że 7 częstotliwości na jednym multipleksie oznacza teoretycznie nieco lepszą
jakość nadawania, ale KRRiT w dokumentach, jakie posiadam, przewiduje 8 takich
miejsc. Jest to więc kolejna nierzetelność ze strony Rady.
Dziękuję za rozmowę.
