Rada głucha na protesty

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji pomimo licznych protestów nie widzi
przeszkód, by bezczeszczący Biblię Adam Darski "Nergal" występował w telewizji
publicznej. Katoliccy medioznawcy uważają, że jeżeli Darski będzie występował na
antenie TVP, powinniśmy przestać płacić abonament.

Decyzja o zatrudnieniu Adama Darskiego w TVP wywołała liczne protesty. Głos w
tej sprawie zabrali także pasterze Kościoła. Przeciwni rozstrzygnięciom władz
TVP byli też czterej członkowie rady programowej telewizji publicznej. Uznali,
że występowanie "Nergala", który publicznie podarł Biblię, jest "niezgodne z
misją telewizji publicznej". Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji głosów protestu
zdaje się nie zauważać.
W opublikowanym w środę oświadczeniu KRRiT czytamy, że zatrudnienie Adama
Darskiego "Nergala" (znanego także pod pseudonimem "Holocausto") w charakterze
eksperta muzycznego w programie "The Voice of Poland" nie narusza obowiązującego
prawa. Według KRRiT, "kwestie związane z innymi sferami działalności osób
występujących w programach radiowych i telewizyjnych, w tym związane z
moralnością tych osób, ich religijnością, pozaekranową działalnością zawodową,
nie są objęte ustawowymi kompetencjami Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji".

Jednocześnie KRRiT w tym samym oświadczeniu "pragnie przypomnieć, iż poza
skrajnie różnie ocenianą działalnością sceniczną Adam Darski – Nergal prowadzi
ożywioną działalność społeczną związaną z walką z chorobami nowotworowymi".
Według Barbary Bubuli, byłego członka Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji,
wybiórczość Rady w ocenie pozascenicznej działalności Adama Darskiego jest
jednocześnie aktem nieuczciwości wobec osób cierpiących na choroby nowotworowe,
dla których wiara, modlitwa i lektura Pisma Świętego stanowią najmocniejsze
oparcie. "Zapraszanie na antenę telewizji publicznej osoby znanej z publicznego
profanowania tych wartości, jest głęboko niestosowne" – podkreśla Barbara Bubula.
Dodaje również, że stanowisko KRRiT jest wyrazem niezrozumienia samej istoty
protestów przekazanych na ręce Rady przez dziesiątki tysięcy ludzi. – Istotą
obecności "Nergala" w telewizji publicznej nie jest to, że w danej audycji
wypowiada on treści niezgodne z ustawą, ale fakt, iż zaproszenie takiej osoby w
charakterze jurora programu rozrywkowego wynosi ją na piedestał i stawia w roli
pewnego rodzaju pseudoautorytetu – wskazuje Barbara Bubula.
W oświadczeniu KRRiT zachowania sceniczne "Nergala" określane są jako
"wyraziste" i "kontrowersyjne". – Słowo "kontrowersyjne" nie odpowiada istocie
rzeczy. Właściwym określeniem byłoby tu "obraźliwe" czy "publicznie
niedopuszczalne" – mówi prof. Krystyna Czuba, medioznawca. Dodaje, że jest to
przekłamywanie rzeczywistości, którą przedstawia Darski, a autorzy stanowiska
KRRiT rozmywają sens tego, o co naprawdę toczy się spór.
Profesor Krystyna Czuba zwraca uwagę również na głęboką niezgodność między misją
telewizji publicznej a obecnością na antenie jednego z jej programów osoby
znanej z publicznego wyszydzania wartości chrześcijańskich. – Obecność "Nergala"
w telewizji publicznej jest czymś dokładnie odwrotnym niż jej misja. W ustawie o
KRRiT jest zapis o tym, że misją telewizji publicznej jest stanie na straży
wartości chrześcijańskich – tłumaczy prof. Czuba. Wskazuje również na to, iż
misją telewizji opłacanej przez podatników jest to, by była w zgodzie z
powszechną opinią publiczną, a ta bardzo jasno i wyraźnie demonstruje swoje
"nie" dla "Nergala".
Tymczasem wczoraj Ryszard Nowak złożył apelację do Sądu Okręgowego w Gdańsku od
wyroku Sądu Rejonowego w Gdyni, który nie widział nic złego w podarciu Biblii
przez Adama Darskiego. Apelację od wyroku uniewinniającego Darskiego od zarzutu
znieważenia uczuć religijnych rozważa też Prokuratura Rejonowa w Gdyni. Ma na to
czas do 4 października br. Sprawa dotyczy podarcia przez Adama Darskiego Biblii
podczas koncertu we wrześniu 2007 roku.

 

Agnieszka Żurek

drukuj