Puste obietnice
Ponad 140 milionów złotych – to najnowszy bilans szkód, jakie wyrządziła niedawna powódź na Podkarpaciu. Mimo obietnic premiera Donalda Tuska konkretnej pomocy wciąż nie widać, i jak na razie sprawa zamyka się na szumnie przekazanych przez wicepremiera Schetynę promesach na kwotę 16 mln złotych.
W wyniku powodzi na Podkarpaciu podtopionych zostało 3,4 tys. ha upraw rolnych. Fala powodziowa zniszczyła wiele dróg, mostów, ujęć wody pitnej, a także kanalizacje i wodociągi. W opinii przedstawicieli samorządów, które najbardziej ucierpiały podczas lipcowej powodzi, pieniądze, jakie dotychczas wpłynęły do gmin i powiatów, to zaledwie kropla w morzu potrzeb. Trzeba bowiem odbudować drogi, zniszczone przez żywioł mosty, a także doprowadzić do porządku zalane domy i obiekty użyteczności publicznej. Tymczasem samorządowcy pamiętają deklaracje premiera Tuska, który w świetle kamer deklarował natychmiastową pomoc dla poszkodowanych.
Poszkodowani wątpią w szczerość deklaracji szefa rządu. W Starej Wsi k. Brzozowa, gdzie podczas powodzi ucierpiało kilkanaście rodzin, mimo upływu czasu pomoc rządowa wciąż nie dotarła, a w gminnej kasie brakuje funduszy na usuwanie szkód. Wprawdzie wojewoda podkarpacki zapewnia, że pomoc nadejdzie w krótkim czasie, ale nie podał żadnej konkretnej daty. Tymczasem województwo otrzymało promesy powodziowe w kwocie 16 mln zł, a tylko w jednej gminie Brzozów straty wyniosły blisko 11 milionów złotych.
Mariusz Kamieniecki
