Eurokołchoz walczy z rodziną

Leopold Tyrmand w swoim „Dzienniku 1954” zapisał m.in., że komuniści są „przeciwko zębom”. To oczywiście całkiem możliwe, bo komuniści są zasadniczo przeciwko wszystkiemu, a zwłaszcza – przeciwko instytucjom tzw. porządku spontanicznego. Fryderyk August von Hayek zauważył, że świat jest rządzony przy pomocy dwóch porządków: porządków spontanicznych i porządków zadekretowanych. Porządki spontaniczne są – jak nazwa wskazuje – spontaniczne, to znaczy, że ani nikt ich nie zaprojektował, ani nikt nimi nie administruje, a one mimo to, czy raczej – dzięki temu, doskonale spełniają swoje funkcje. Na przykład język mówiony. Nikt go nie zaprojektował, nikt nim nie administruje, a przecież znakomicie wypełnia on funkcję komunikacyjną. Podobnie rynek; miliony ludzi w każdej chwili podejmują miliony decyzji, wcale nie uzgadniając ich ze sobą. Powinien z tego wyniknąć nieprawdopodobny bałagan, a tymczasem powstaje ład. Prąd płynie w przewodach, woda płynie w rurach, warzywa i owoce trafiają na stragany, mąka dostarczana jest do piekarni, chleb do sklepów, samoloty nie spadają, mosty się nie walą – wszystko działa znakomicie, dopóki jakiś wariat nie zacznie przy tym gmerać. Innym przykładem porządku spontanicznego jest rodzina. Natomiast przykładem porządku zadekretowanego jest ustrój socjalistyczny. Spółka Marks & Engels wszystko szczegółowo zaprojektowała, łącznie ze wspólnymi żonami. Oczywiście nic nie działało, a skończyło się gigantycznym bankructwem nie tylko u nas, ale nawet i w „cudnym raju” – czyli Związku Sowieckim.

Mimo tego smutnego doświadczenia komuniści, których pycha pcha do rozmaitych społecznych inżynierii, nienawidzą porządków spontanicznych, a już specjalnie – rodziny, stanowiącej dotychczas sferę autonomiczną wobec funkcjonariuszy komunistycznego państwa. Widać to w inicjatywach podejmowanych przez władze Eurokołchozu, zdominowane przez komunistów świadomych i nieświadomych.

Ostatnio Eurokołchoz ogłosił, że będzie dofinansowywał firmy zakładane przez kobiety. Dlaczego akurat przez kobiety? Dlatego, że współczesne komuchy, od których z pogardą odwrócili się pracownicy najemni, czyli dotychczasowy proletariat, poszukują na gwałt proletariatu zastępczego i ich argusowe oko padło na kobiety. Kobieta kobietą przestać być nie może, więc trzeba jej tylko wmówić, że jest oprymowana przez „męskie szowinistyczne świnie”, od których mogą wyzwolić ją urzędnicy komunistycznego państwa. Stąd ten radosny przywilej, który jednak – jak zresztą wszystkie komunistyczne prezenty – zaprawiony jest silną trucizną.

Dofinansowanie firm zakładanych przez kobiety odbywać się będzie w formie dofinansowania kosztów opieki nad dziećmi. No dobrze, ale skąd Eurokołchoz weźmie pieniądze na to dofinansowanie? Odpowiedź jest tylko jedna: musi nałożyć i na kobiety, i na mężczyzn dodatkowy podatek i ściągnięte w ten sposób pieniądze przeznaczy na dofinansowanie. Innymi słowy – koszty opieki nad dziećmi oraz wynagrodzenie swoich biurokratycznych „dobroczyńców” będzie musiała sfinansować sobie obdarzona tym wątpliwym przywilejem kobieta oraz jej mąż. Będą zatem musieli więcej pracować tylko po to, by opiekę nad własnymi dziećmi powierzyć jakiejś obcej osobie, być może nawet przymusowo wyznaczonej przez władze Eurokołchozu, bo jeśli tylko może stać się coś złego, to na pewno się stanie. W ten właśnie sposób komuniści systematycznie i planowo prowadzą swoją walkę z rodziną, jako jednym z ważnych elementów porządku spontanicznego, którego nienawidzą ponad wszystko, podobnie jak innych dzieł Boskich.


Stanisław Michalkiewicz
drukuj