Przełomu nie ma
Grupa robocza rosyjskiej Komisji ds. Rehabilitacji Ofiar Represji
Politycznych, działająca przy prezydencie, przygotowała poprawkę do ustawy o
rehabilitacji ofiar politycznych represji, która umożliwi rehabilitację osób, co
do których nie zachowała się pełna dokumentacja. Projekt przewiduje też
możliwość wznawiania śledztw, nawet w sytuacji przedawnienia. Chodzi o przypadki
odkrycia nowych okoliczności sprawy mogących wpłynąć na kwalifikację
przestępstwa – dowiedział się "Nasz Dziennik".
Rosjanie już od roku zastanawiają się, jak rehabilitować ofiary Katynia. Być
może dopiero wyrok ze Strasburga zmusi Kreml do realnych działań.
W niektórych polskich i rosyjskich mediach jako niemal przełom została
przedstawiona poniedziałkowa wypowiedź Michaiła Mitiukowa na temat możliwości
rehabilitacji polskich ofiar represji politycznych w Związku Sowieckim, przede
wszystkim rozstrzelanych w ramach zbrodni katyńskiej. Według gazety, jest to
odpowiedź na "korzystny" z rosyjskiego punktu widzenia wynik wyborów
parlamentarnych w Polsce.
W opinii Rosjan zajmujących się Katyniem, o żadnym przełomie nie ma mowy. – Nie
rozumiem, co jest właściwie nowego w tym, o czym mówił Mitiukow. W poniedziałek
nic się z mojego punktu widzenia nie wydarzyło – mówi "Naszemu Dziennikowi"
Arsienij Rogiński, przewodniczący walczącego o prawdę i pamięć na temat historii
czasów sowieckich stowarzyszenia Memoriał.
Michaił Mitiukow jest przewodniczącym Komisji ds. Rehabilitacji Ofiar Represji
Politycznych, która działa przy prezydencie. Głośna wypowiedź rosyjskiego
urzędnika miała miejsce na posiedzeniu innego afiliowanego przy Kremlu organu:
Radzie Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego i Praw Człowieka. – Okazją było
dwudziestolecie działania ustawy o rehabilitacji. W związku z tym Mitiukow
omawiał, co udało się zrobić i na jakie trudności napotyka proces rehabilitacji.
W tym kontekście wspomniał o problemach prawnych z rehabilitacją ofiar zbrodni
katyńskiej i przypomniał, że pracuje nad tym zespół międzyresortowy, który
wspiera komisja. Ale nic nowego nie powiedział – przypomina sobie Boris
Pustyncew, jeden z członków Rady. Mitiukow miał stwierdzić, że ta grupa
wypracowała już pewne rozwiązanie, które zostało przekazane administracji
prezydenta. Nie chciał jednak mówić o szczegółach. Także w kremlowskiej
administracji nie chciano rozmawiać na ten temat.
Trzy czytania w jednym
Nieoficjalnie o pewnych szczegółach mówi Rogiński. – Grupa robocza przygotowała
poprawkę do ustawy o rehabilitacji ofiar politycznych represji, która umożliwi
rehabilitację osób, na temat których nie zachowała się pełna dokumentacja. Prace
nad tą poprawką rozpoczęły się pod koniec ubiegłego roku i przeciągają się, tak
że ciężko powiedzieć, jakie są jej losy – mówi. Jak się dowiedzieliśmy,
propozycje grupy roboczej mogą być szersze i dotyczyć także możliwości
wznawiania śledztw, nawet w przypadku przedawnienia, jeżeli odkryto jakieś nowe
okoliczności mogące wpłynąć na kwalifikację przestępstwa. Poprawka może także
wspominać o rehabilitacji grupowej. Rogiński łączy inicjatywę zajęcia się tą
sprawą z kwestiami "w stosunkach polsko-rosyjskich na wysokim szczeblu".
Istotnie, wzajemne relacje dyplomatyczne musiały nasilić się pod koniec
ubiegłego roku w związku z wizytą prezydenta Miedwiediewa w Warszawie 6 grudnia.
Poprawka ukierunkowana na ułatwienie rehabilitacji Polaków świadczyłaby o
rzeczywistej dobrej woli rosyjskich władz w tej sprawie. – Tylko nie wiadomo, na
jakim etapie ona teraz jest, u jakiego urzędnika? Czy będzie przekazana komuś,
kto będzie mógł ją wnieść do Dumy, czy nie będzie? Być może w związku z tym, że
komisja przygotowuje kompleksową nowelizację innych przepisów, Mitiukow
postanowił jeszcze to odłożyć, żeby wszystkie zmiany zostały wniesione razem –
zastanawia się Rogiński, którego organizacja domaga się rehabilitacji ofiar i
odtajnienia wszystkich dokumentów na temat Katynia. – Tyle już czekaliśmy, nie
będzie żadnej tragedii, jeśli poczekamy jeszcze trochę, ale tę małą poprawkę
można uchwalić bardzo szybko. Naprawdę w ciągu minuty można zrobić wszystkie
trzy czytania i już. Byle ją w końcu wnieść – dodaje.
Specjaliści od dawna zastanawiają się nad możliwościami prawnymi rehabilitacji
ofiar zbrodni katyńskiej. Memoriał uważa, że wystarczające są obecne przepisy.
Aleksandr Gurianow pisał o tym już w lutym. Skrajnie odmienne jest stanowisko
prokuratury, która w ogóle nie widzi możliwości rehabilitacji. – Rehabilitacja
zdaniem prokuratury wojskowej może być zgodnie z prawem – o ile odczytywać tylko
literę prawa, a nie ducha – odczytywana tylko na podstawie akt spraw. A takich
indywidualnych akt spraw ofiar zbrodni katyńskiej nie ma – tłumaczy Rogiński. Są
jednak precedensowe przypadki obejścia tego wymagania. – Na przykład cara
Mikołaja II. Nie ma akt procesu i skazania Mikołaja II. Czyli też brakuje
dokumentów. Dlatego aby uznać go za ofiarę politycznych represji, potrzeba było
decyzji na wysokim szczeblu. Była do tego wola polityczna – dodaje szef
Memoriału. W przypadku polskich oficerów może to być z punktu widzenia Rosjan
bardziej skomplikowane, gdyż chodzi o wiele tysięcy osób jednocześnie, a do tego
obcokrajowców. Poprawka jest zresztą tylko jednym z możliwych wariantów
rozwiązania tej kwestii. Drugi to dekret prezydenta Federacji Rosyjskiej. Jednak
dla rodzin katyńskich ważne jest, aby miał on pełną moc prawną, tak jak
rehabilitacja indywidualna, którą otrzymali represjonowani Rosjanie. Nie
interesuje ich formuła polityczna, taka jak zapisana w ubiegłym roku w uchwale
Dumy, że ofiary katyńskiej tragedii "z wyczerpującą oczywistością
zrehabilitowała już sama historia".
Rehabilitacja imienna
Arsienij Rogiński wierzy, że poprawka rozwiąże problem rehabilitacji Polaków. –
Skoro rehabilitacja musi być imienna, to pojawia się problem, według jakiej
listy ją przeprowadzić, gdyż do tej pory nie ma wystarczająco wiarygodnych list.
W opublikowanych listach zdarza się, że ktoś występuje dwa razy albo odwrotnie:
okazało się, że przeżył. Uważam, że stworzenie takich list nie jest trudnym
zadaniem. Są listy przetrzymywanych w obozach, których przekazano do dyspozycji
organów NKWD. Przy braku protokołów rozstrzeliwań i akt ewidencyjnych te listy
należy uznać za równoważne wyrokom śmierci. I na tej podstawie przeprowadzi się
rehabilitację. Są to bowiem dokumenty dowodzące doznanych represji. Będą mogli
rehabilitować nawet tysiąc ludzi dziennie. Jest to kwestia prędkości wypisywania
zaświadczeń – tłumaczy.
W tle wszystkich tych problemów prawno-politycznych jest toczący się przed
Europejskim Trybunałem Praw Człowieka proces w sprawie skarg rodzin katyńskich
przeciwko państwu rosyjskiemu. Za kilka miesięcy zostanie wydany wyrok, który z
dużym prawdopodobieństwem będzie dla Moskwy niekorzystny. Jeżeli Strasburg
stwierdzi, że naruszono przynajmniej niektóre artykuły Europejskiej Konwencji
Praw Człowieka z 1953 roku, to Rosja będzie miała z tym duży kłopot. – Dotąd
reakcja naszego rządu na wyroki Trybunału w Strasburgu jest jedna. Odszkodowania
są wypłacane, ale zmian w prawie nie przeprowadza się. A powinno być i to, i to
– wskazuje Rogiński. Tym razem jednak nie chodzi o typowe nadużycia władzy, ale
systematyczne krzywdzenie grupy obywateli Polski przez rosyjskie najwyższe
organy prokuratorskie i sądowe przy widocznym poparciu władzy wykonawczej.
O skardze w Strasburgu mowa była także w poniedziałek na posiedzeniu Rady
Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego i Praw Człowieka. Aktywizację grupy
roboczej zajmującej się rehabilitacją ofiar zbrodni katyńskiej, o ile
rzeczywiście taka miała miejsce, można tłumaczyć chęcią przygotowania reakcji na
wyrok Trybunału. Zdaniem Rogińskiego, prędzej czy później dojdzie do
rehabilitacji Polaków zabitych w 1940 roku. – To tylko kwestia czasu i woli
politycznej – mówi. Ale wyrok europejskiego sądu zmusiłby władze do
przyspieszenia decyzji. – Teraz mamy zmianę władzy i ona zajmuje się bardziej
sobą, więc trudno przewidzieć, jaka będzie odpowiedź na możliwy wyrok ze
Strasburga. Czy to będzie robił Miedwiediew czy Putin? – rozważa Rogiński.
Według niego, większe problemy mogą być z drugim postulatem rodzin katyńskich,
związanym z utajnieniem akt sprawy nr 159 umorzonej w 2004 roku oraz utajnieniem
uzasadnienia tegoż umorzenia. – Nie jestem w 100 proc. pewny, że wyrok będzie
wykonany. Zostało bardzo mało tomów. Zupełnie nie rozumiem tego uporu od samego
początku. Co oni tam uważają za takie ważne? – dziwi się.
Z polskiego punktu widzenia w ogóle trudno zrozumieć, jak władze rosyjskie mogą
tak długo uchylać się od dokonania tak oczywistego gestu dziejowej
sprawiedliwości. Zwlekanie z rehabilitacjami można różnie wyjaśniać. Zastępca
Rogińskiego Nikita Pietrow wiąże to z obawą przed możliwymi odszkodowaniami.
Wprawdzie prawo rosyjskie przewiduje zadośćuczynienie materialne tylko osobiście
dla poszkodowanych, więc ani rosyjscy, ani polscy krewni rozstrzelanych nie mogą
liczyć na żadne pieniądze. Jednak rozumowanie władz może być bardziej
dalekosiężne. Być może w przyszłości jakiś trybunał międzynarodowy uzna, że
niewypłacanie odszkodowań rodzinom ofiar jest niedopuszczalne i nakaże zmienić
przepisy. Zawsze trzeba też mieć na uwadze obecną od wieków w rosyjskiej
polityce skłonność do nieustępliwego bronienia swojej pozycji i prestiżu w
każdej sprawie. Tym bardziej że rehabilitacja kilkudziesięciu tysięcy Polaków
nie pasowałaby do neoimperialnej polityki historycznej współczesnej Rosji,
akcentującej raczej sukcesy niż zbrodnie ZSRS.
