Protokoły są w aktach, i są dowodem
Z prof. Piotrem Kruszyńskim, karnistą z Uniwersytetu Warszawskiego,
rozmawia Zenon Baranowski
Prokuratura wojskowa przyjęła jako wiążącą decyzję strony rosyjskiej uznającą
za nieważne akta przesłuchań kontrolerów lotu ze Smoleńska, które w konsekwencji
nie będą stanowiły materiału dowodowego w śledztwie smoleńskim, jak Pan to
ocenia?
– Polski kodeks postępowania karnego nie przewiduje takiej możliwości, aby
materiały z akt śledztwa wyłączać, unieważniać albo uznać je za niedopuszczalne.
Chyba że wyraźnie złamano zakaz dowodowy. Natomiast wszelkie inne dowody
zgromadzone w danej sprawie nie mogą być usunięte i muszą być brane pod uwagę.
Prokuratura powołuje się na konwencję strasburską o pomocy prawnej. Czy są
tam podstawy do takiej decyzji…
– Moim zdaniem, takich podstaw nie było. Konwencja strasburska nie ma tutaj
zastosowania. Śledztwo w sprawie katastrofy prowadzi prokuratura rosyjska, ale
odrębne postępowanie na terenie Polski prowadzi także polska prokuratura
stosująca się do polskiego kodeksu postępowaniu karnego, który nie przewiduje
możliwości wyłączania akt. Uważam, że to jest jakiś kardynalny błąd prokuratury.
Prokurator Ireneusz Szeląg powiedział, że te protokoły przesłuchań pozostaną
w aktach, ale nie będą brane pod uwagę przy wnioskowaniu przez prokuratorów…
– To jest jakiś absurd – protokoły pozostaną w aktach, a nie będą brane pod
uwagę – albo coś jest w aktach, albo tego nie ma. Ten materiał jest w aktach
sprawy i musi być wzięty pod uwagę. Niech prokuratorzy go ocenią.
Czy adwokaci mogą domagać się jednak uwzględnienia tych pierwotnych zeznań
jako materiału dowodowego?
– Pełnomocnicy pokrzywdzonych powinni jak najbardziej protestować przeciwko
pomijaniu tego materiału dowodowego i oczywiście domagać się wzięcia tych
protokołów pod uwagę. Mają do tego podstawy, ponieważ – tak jak powiedziałem –
jakiekolwiek wyłącznie z akt sprawy, czy też pomijanie, niedokonywanie oceny
materiałów, które znajdują się w materiałach sprawy, jest nielegalne, sprzeczne
z kodeksem postępowania karnego i nie może mieć miejsca.
Pewne zamieszanie w związku z protokołami zeznań rosyjskich kontrolerów
następuje praktycznie od samego początku śledztwa. Czy nie ma Pan wrażenia, że
mamy tu do czynienia z pewną niedbałością lub wręcz niechlujstwem prokuratorów
rosyjskich, którzy przecież doskonale znają niuanse swojej procedury i wiedzą,
jak należy przesłuchiwać świadków…
– Nie chciałbym się wypowiadać na temat procedury rosyjskiej, w tym względzie
nie jestem specjalistą. Ale jedno wiem – jeżeli oni byli przesłuchani, a akta
zostały przekazane Polsce, to ich zawartość w całości musi być uwzględniana.
Jednak ma pan rację, to na pewno świadczy o jakimś niechlujstwie prokuratury
rosyjskiej, ale to nie jest, moim zdaniem, najważniejsze. Dla nas istotne jest,
że to, co znajduje się w aktach sprawy, musi być materiałem dowodowym.
Dziękuję za rozmowę.
