Protokół rozbieżności

W wersji stenogramu z rozmów w kokpicie prezydenckiego samolotu
opublikowanej przez "Gazetę Wyborczą" pojawiają się zapisane m.in.
kursywą informacje, których w ogóle nie ma w oryginalnej wersji dokumentu
przekazanego przez MSWiA. Co więcej, niektóre słowa zostały przypisane innym
osobom niż w oficjalnej wersji z logo rosyjskiego Międzypaństwowego Komitetu
Lotniczego.
Przykładowo Major Arkadiusz Protasiuk raz jest nazywany kapitanem, a raz
pierwszym pilotem. O godz. 10:11:34,7 inżynier pokładowy mówi: "Mogę
jeszcze ciśnienie i temperaturę?". Według "GW", słowa te
wypowiada nawigator. Z kolei o godz. 10:11:36,5 zdanie: "Skąd mam wiedzieć
(niezr.)?" mówi nawigator, a w publikacji organu Michnika – drugi pilot.
Podobnie o godz. 10:13:35,6 słowa stewardesy: "A nie mówiłam, że
ja?", w wersji "GW" przypisane są "mechanikowi" (czyli
inżynierowi pokładowemu), a wypowiedź jest zmieniona na rodzaj męski:
"A nie mówiłem, że ja".

Przy godzinie 10:10:10,6 i w kilku innych momentach podawane są dodatkowe, pełniące
funkcję komentarzy informacje, których nie ma w oryginalnej wersji stenogramu.
Na przykład, o godz. 10:11:19,2 II pilot mówi: "To co? Powoli się
szykujemy". A "GW" dopisuje: "Do lądowania", czego w
stenogramie nie ma. Przy takich dopiskach powinna się znaleźć adnotacja, że
to fragment pochodzący od redakcji. Czy nie mamy w tym przypadku do czynienia z
pewnym narzucaniem interpretacji? – Czytelnik zapewne uzna, że jest to
dokument, który pojawił się w oryginale i który przedrukowywany jest przez
wszystkich w jednakowym brzmieniu – zauważa dr Hanna Karp, medioznawca z Wyższej
Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.

PPT

drukuj