Prostowanie ścieżek historii
Przed kościołem św. Antoniego w Stambule, gdzie zgromadzili się ludzie, którzy nie zmieścili się w katedrze Świętego Ducha i na jej dziedzińcu, spotykamy Yigita Erkuna. Ten trudniący się na co dzień handlem młody człowiek sześć lat temu poznał Chrystusa: – Pracowałem wtedy nad Bosforem. Zobaczyłem, że pewien mężczyzna sprzedaje krzyże. Ten widok mnie uderzył. Chciałem kupić jeden krzyż, ale nie miałem przy sobie tylu pieniędzy. Poprosiłem tego człowieka, żeby go dla mnie zatrzymał i przyszedłem dwa dni później. Wziąłem ten krzyż i byłem wewnętrznie szczęśliwy – opowiada.
Kuzyn Yigita ofiarował mu Pismo Święte. Po czterech latach, w styczniu 2004 r., chłopak przyjął chrzest. – Wcześniej miałem inne wyobrażenia o chrześcijanach – przyznaje Yigit. Historia napięć między chrześcijaństwem i islamem jest długa, trudno pozbyć się uprzedzeń czy nazwać je po imieniu. – Kiedy wszedłem do wspólnoty przy jednym z kościołów, odkryłem, że to zupełnie inni ludzie niż mi się dotąd wydawało, bardzo ciepli – tłumaczy.
Na Mszę Świętą celebrowaną przez Papieża Benedykta XVI 1 grudnia, w ostatnim dniu jego czterodniowej pielgrzymki do Turcji, przyszedł dwie godziny wcześniej. – To bardzo ważne dni dla nas. Wizyta Benedykta XVI wnosi wiele dobra. Mam nadzieję, że to dobro będzie się rozszerzało po całym świecie – mówi Yigit, który na co dzień doświadcza trudności: jego rodzice są muzułmanami. – Modlę się za nich – podkreśla chłopak. – Ciągle mam problemy, bo nie jest łatwo być chrześcijaninem w kraju, gdzie zdecydowana większość to wyznawcy islamu, czasem są na nas wywierane pewne naciski – dodaje.
Pielgrzymka do Turcji miała trzy wymiary: umocnienie katolików, zacieśnianie więzi między chrześcijanami i dialog z islamem. Pracujący w katolickiej parafii Stambułu brat Atanazy Sulik zwraca uwagę na uczestnictwo katolików w liturgii – pełne skupienia, mimo że wielu nie zmieściło się w stambulskiej katedrze. Z jego doświadczeń wynika, że współpraca między katolikami a muzułmanami jest możliwa. – Muzułmanie do nas przychodzą – stwierdza. – Kto chce być tutaj chrześcijaninem, to może nim być i nikt nikomu w tym nie przeszkadza – podkreśla.
W papieskich celebracjach nie uczestniczyło tyle osób, co w Polsce, Niemczech czy Hiszpanii, w całej Turcji mieszka bowiem niewiele ponad sto tysięcy chrześcijan, w tym 32 tys. katolików. Ale media relacjonowały wszystkie punkty tej wizyty.
Jedno z miejsc, które Benedykt XVI odwiedził w Stambule, to dawna bazylika Mądrości Bożej, Hagia Sophia. Przez tysiąc lat świątynia ta służyła chrześcijanom, przez następne cztery wieki – muzułmanom. Obecnie znajduje się tu muzeum. To w tym miejscu – już po odlocie Papieża – spotykamy kilkunastoosobową grupę pielgrzymów z Turkmenistanu (Azja Środkowa). Prowadzi ją o. Andrzej Madej OMI, misjonarz. – Ojciec Święty przyjął nas wczoraj w zakrystii po Mszy Świętej – opowiada. – Podarował nam różańce, a my przywieźliśmy Papieżowi dywan z Aszchabadu – dodaje. – Moja córka jest w Łagiewnikach w Zgromadzeniu Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia – opowiada pani Raja, prosząc, aby wszystkich w Polsce pozdrowić.
Od „Papieżu, nie przyjeżdżaj” do „Zapraszamy ponownie”
– Wszyscy w Turcji wiedzą o tym, że Papież przyleciał – stwierdza recepcjonista jednego ze stambulskich hoteli. – Na tę okazję specjalnie przyjechał tu mój przyjaciel ksiądz z całą grupą. Chcieli zobaczyć Papieża i poznać to miasto – mówi. – Jak będziecie o nas pisać, to piszcie same dobre rzeczy – zachęca.
Nie ma powodów, by pisać inaczej. Mimo że ekstremiści islamscy zapowiadali milionowe protesty, skończyło się na jednym wiecu inspirowanym przez ultranacjonalistyczną Partię Szczęścia, wrogich transparentach, milczącej demonstracji dwustu muzułmanek i manifestacji kilkudziesięciu członków organizacji Szare Wilki, do której należał Ali Agca. Tureckie media, w których przed pielgrzymką Benedykta XVI wyrażano wiele wątpliwości, czy w ogóle ma on prawo tu przyjechać po – opacznie zrozumianym – wykładzie w Ratyzbonie, zdecydowanie zmieniły ton. Wizytę uznały za sukces. Jeden z zaproszonych do telewizji profesorów zastanawiał się wręcz, czy Papież po prostu nie wyraził się we wrześniu nieprecyzyjnie, skoro cała wizyta pokazuje jego przyjazne nastawienie do muzułmanów i otwartość na dialog bez najmniejszego śladu czy intencji obrażania kogokolwiek. – Wszyscy, chrześcijanie, żydzi i muzułmanie są dziećmi jednego Ojca i powinni jednoczyć się coraz bardziej w wierze Abrahamowej – zaznaczył Benedykt XVI w rozmowie z wielkim muftim Turcji, przewodniczącym Biura ds. Religijnych Ali Bardakoglu.
Bardzo dobrze przyjęte i życzliwie skomentowane przez wspólnotę muzułmańską zostały takie gesty, jak chwila osobistej medytacji w Błękitnym Meczecie (od razu uznana za wydarzenie historyczne), dokąd Papież udał się w towarzystwie muftiego Stambułu, czy spotkania z najwyższymi zwierzchnikami islamu, podczas których mieli oni okazję zadeklarować, że religii tej obca jest przemoc. A na tym bardzo Watykanowi zależało. Również dodana w ostatniej chwili do protokołu rozmowa z premierem była niespodzianką. Jak powiedział dziennikarzom Tayyip Recep Erdogan, Turcja uzyskała poparcie Papieża dla swoich zabiegów o wejście do Unii Europejskiej. Benedykt XVI złożył też kwiaty przy mauzoleum Kemala Atatürka, pierwszego prezydenta Republiki Tureckiej. Władze zaprosiły Ojca Świętego do ponownych odwiedzin tego kraju. Papież zapewnił, że zostawia w Stambule część swojego serca.
Wolność dla Kościoła
Kościół katolicki nie ma w Turcji osobowości prawnej, co rodzi wiele problemów praktycznych, takich jak formacja duchowieństwa. Papież widział potrzebę umocnienia w wierze tutejszych wiernych. Prowadząc dialog z islamem, Benedykt XVI kilkakrotnie – w Ankarze, Efezie i Stambule – upominał się o wolność religijną dla chrześcijan. Tłumaczył, że jest to fundamentalne prawo człowieka, pierwsza ze wszystkich wolności. W Efezie, podczas Mszy Świętej przy Domu Matki Bożej, przywołał postać ks. Andrei Santoro, duszpasterza zamordowanego w Turcji, po czym gorąco modlił się o pokój, zwłaszcza na nękanym konfliktami Bliskim Wschodzie.
Papież serdecznie pozdrowił młodych tureckich katolików, którzy zaśpiewali dla niego i przekazali list: „Ojcze Święty, jesteśmy szczęśliwi, że możemy powitać Cię na naszej ziemi, w Turcji, gdzie tak, jak nauczają nas Dzieje Apostolskie, nadano imię chrześcijan naśladowcom Chrystusa i gdzie w ciągu wieków swą krew przelewało w męczeństwie setki świętych i Ojców Kościoła. Utrwalając w naszej wierze i kulturze ich dziedzictwo duchowe i materialne w tym kraju o większości muzułmańskiej, staramy się trwać w życiu chrześcijańskim w tym czasie globalizacji, kiedy sztuczne szczęście, konsumizm i sekularyzacja coraz bardziej pociągają młodzież”.
Ku jedności braci
Trzeciego dnia pielgrzymki Benedykt XVI – w bardzo serdecznej atmosferze – podpisał z ekumenicznym patriarchą Konstantynopola Bartłomiejem I wspólną deklarację o zacieśnianiu współpracy na drodze ku pełnej jedności obu Kościołów, której wyrazem będzie wspólne sprawowanie Eucharystii. W dokumencie znajduje się m.in. zapowiedź zjednoczenia wysiłków na rzecz ochrony chrześcijańskich korzeni, tradycji i wartości Europy oraz kontynuacja dialogu na płaszczyźnie teologicznej. Papież był też obecny podczas Boskiej Liturgii w patriarchalnej katedrze św. Jerzego w dawnej greckiej dzielnicy Fanar, razem z patriarchą udzielił błogosławieństwa zgromadzonym wiernym. Dzień wcześniej, podczas nabożeństwa zwanego doksologią modlił się przy podarowanych przez Jana Pawła II relikwiach świętych – Grzegorza Teologa i Jana Chryzostoma. Odwiedził również patriarchę Ormian Mesroba II.
– Bilans przewyższa ewentualne oczekiwania, prawdopodobnie również samego Papieża i jego współpracowników – tak ocenił pielgrzymkę do Turcji szef watykańskiego biura prasowego ks. Federico Lombardi. Podczas spotkania z wiernymi na niedzielnej modlitwie „Anioł Pański” Benedykt XVI określił podróż apostolską jako „niezapomniane doświadczenie duchowe i duszpasterskie” i pozdrowił „zaprzyjaźniony naród turecki”.
