Problem nie w tym, czy ktoś jest „polityczny”

Z Wojciechem Reszczyńskim, wicedyrektorem Informacyjnej Agencji Radiowej, rozmawia Izabela Borańska

PO twierdzi, że nowelizacja ustawy medialnej jej autorstwa eliminuje wpływ partyjniactwa w mediach.

– Wręcz przeciwnie – wpływ ten zwiększa, a mówienie o odpolitycznieniu mediów jest z gruntu fałszywe i wprowadza opinię publiczną w błąd. Po pierwsze, projekt podporządkowuje media rządowi poprzez decydujący wpływ na obsadę stanowisk w mediach ministra Skarbu Państwa. Polityka i politycy są obecni w każdym przejawie naszego życia społecznego, gospodarczego, kulturalnego itd. Także w tzw. środowiskach twórczych, które według Platformy Obywatelskiej mają mieć decydujący wpływ na wybór ludzi mediów, najwięcej do powiedzenia mają osoby albo bezpośrednio powiązane z życiem politycznym, albo pozostające pod jego wpływem, albo sympatyzujące z konkretnymi partiami politycznymi. Chodzi o to, aby wpływy partii politycznych były harmonijnie budowane, były reprezentatywne i poddane społecznej, obywatelskiej kontroli.


Minister skarbu jest politykiem szczególnie dyspozycyjnym wobec premiera ze względu na swoją funkcję.


– I właśnie dlatego ta ustawa jest tak niekorzystna. To minister skarbu będzie miał wpływ na wybór ludzi, obsadzanie stanowisk. Problem nie leży w tym, czy ktoś jest „polityczny”, czy nie, tylko czy media będą konstytucyjnie oddzielone od władzy państwowej. Trzeba pamiętać, że Urban nie należał nigdy do żadnej partii, a stopień jego oddania komunie był wzorem dyspozycyjności, zaangażowania, wręcz osobistego poświęcenia. Uważam, że media będą jeszcze bardziej upolitycznione, jeśli ta ustawa medialna wejdzie w życie.


Co Platforma chce osiągnąć poprzez forsowanie tej ustawy?


– Wydaje mi się, że PO nie kocha własnego państwa, w którym media publiczne powinny odgrywać ważną kulturotwórczą rolę. Co najmniej taką, jaką odgrywają w innych krajach Unii Europejskiej. PO chce media publiczne osłabić, co równocześnie przekłada się na automatyczne wzmocnienie mediów prywatnych, które jednak nie mają nałożonych na siebie tzw. obowiązków misyjnych i lepiej by było, żeby takich obowiązków nie miały. To jest główny cel. Media publiczne wydają im się zbyt silne, choć nie są tak silne jak media publiczne w Niemczech, Francji czy Anglii. PO argumentuje, że chce oddać część tych mediów, czyli regionalne stacje radiowe i telewizyjne, samorządom. A jak partyjne są dziś samorządy, widzimy chociażby na przykładzie Olsztyna, gdzie całe środowiska artystyczne i intelektualne broniły jak niepodległości byłego cenzora PRL, prezydenta Małkowskiego. Kolejny przykład dzisiejszy to obrona przez samorządowców z PO oskarżonego o korupcję prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego. Więc co chce zrobić Platforma – osłabić państwo i oddać media regionalne miejscowym partyjnym klikom. I taki jest moim zdaniem cel tej ustawy – osłabienie państwa poprzez osłabienie mediów publicznych. To tak jak ze służbą zdrowia. Celem nie jest, jak mówią, prywatyzacja, tylko komercjalizacja. To jest zabawa w słowa. Mówią, że nie chcą sprywatyzować, tylko oddać samorządom, by te mogły szpitale komercjalizować. A co zrobią samorządy? Komercjalizację sprowadzą do prywatyzacji, czyli sprzedadzą szpitale czy grunty, na jakich stoją, ale za te decyzje rząd już nie będzie ponosił odpowiedzialności. Czyli taktyka i strategia PO to także ucieczka od odpowiedzialności za państwo i jego obywateli.


Jakie będą konsekwencje ewentualnego odrzucenia weta do ustawy medialnej?


– Brakuje mediów, które mogłyby przywoływać w przestrzeni publicznej polską historię, tradycję, które broniłyby godności Narodu Polskiego, które stałyby na straży polskiej racji stanu, które zgodnie z ustawą o radiu i telewizji byłyby zobowiązane do rzetelnego ukazywania złożonej przecież rzeczywistości. Społeczeństwo bez mediów publicznych zostałoby zatomizowane, poddane wielkim wpływom międzynarodowych koncernów z dominującym kapitałem niemieckim. Kolejne rządy nie miałyby żadnego wpływu na media. Wkrótce dowiemy się, dlaczego zrezygnował z inwestowania w telewizję w Polsce australijski magnat medialny Rupert Murdoch. Ciekawe, kto i co mu przeszkadzało, no bo chyba nie brak pieniędzy.


Dziękuję za rozmowę.

drukuj