Prawica z kompleksami
Jaka jest kondycja współczesnej prawicy hiszpańskiej? Niektórzy
uważają, że jest ona pogrążona w kryzysie i niezdolna do stawienia oporu
rządzącym socjalistom. Istnieje jednak szansa, że w obliczu kryzysu, w
jakim znajduje się obecnie Hiszpania – fatalna sytuacja gospodarcza czy
wysokie bezrobocie – Partia Ludowa zagospodaruje nasilające się nastroje
sprzeciwu wobec socjalistów i zamieni je na zwycięstwo w wyborach
parlamentarnych w 2012 roku. Umożliwi tym samym przeprowadzenie
gruntownych zmian w tym kraju.
Uważny obserwator życia
politycznego współczesnej Hiszpanii z pewnością zwrócił uwagę na
dokonujące się na tamtejszej scenie przemiany. Postępująca polaryzacja
społecznych nastrojów i reakcji, powodowana w dużej mierze radykalną i
konfrontacyjną polityką obecnego lewicowego rządu, nie do końca znajduje
ujście w obrębie głównych, dominujących środowisk i partii
politycznych. Znakomitym przykładem tego zjawiska były gigantyczne
manifestacje w obronie życia i rodziny, jakie w ostatnich latach i
miesiącach organizowano na ulicach hiszpańskich miast. Swoim zasięgiem,
skalą, ale i formułowanymi postulatami wykraczały one poza obszar
oddziaływania głównej siły hiszpańskiej centroprawicy, czyli Partii
Ludowej.
Kontekst historyczny
Aby zrozumieć
aktualną sytuację w Hiszpanii, warto poświęcić nieco miejsca na ukazanie
kontekstu historycznego, a przede wszystkim na prezentację głównych
nurtów hiszpańskiej prawicy.
System polityczny współczesnej
Hiszpanii stanowi konsekwencję wielu skomplikowanych procesów, których
początki sytuują się w różnych epokach historycznych. Szczególne
znaczenie miał tu oczywiście wiek XIX, kiedy to na Półwyspie Iberyjskim
kształtował się ustrój parlamentarny, powstawały nowoczesne ideologie,
ruchy i partie polityczne różnych orientacji. Pozbawiona wielkiego
imperium kolonialnego, zdegradowana do podrzędnej roli na arenie
międzynarodowej XIX-wieczna Hiszpania przeżywała burzliwy okres
wewnętrznych napięć, konfliktów ideologicznych, wojen domowych,
interwencji armii. Dochodziło do silnych napięć pomiędzy Kościołem a
państwem, swe żądania polityczne artykułowali Baskowie i Katalończycy.
Pierwsze dekady XX wieku przyniosły zaostrzenie sytuacji, a podejmowane
reformy zamiast budować podwaliny rozwoju, burzyły społeczny ład i
pogłębiały istniejące już podziały. Konsekwencją pogłębiającej się w
społeczeństwie hiszpańskim polaryzacji była krwawa i wyniszczająca wojna
domowa (1936-1939). Zwycięstwo generała Franco i wprowadzony przez
niego system rządów zatrzymał procesy właściwe dla ówczesnych demokracji
zachodnich, w tym tworzenie i rozwój nowych partii politycznych.
Spacyfikowane zostały ruchy o charakterze lewicowym, natomiast
działalność środowisk prawicowych została skanalizowana w ramach
struktur akceptowanych przez system.
Odrodzenie aktywności partyjnej
w Hiszpanii nastąpiło po śmierci generała Franco (1975 r.). Wówczas, w
okresie tzw. transformacji ustrojowej ukształtowały się główne siły
polityczne, które funkcjonują do dziś. Określony typ prawa wyborczego
oraz przepisy dotyczące finansowania partii spowodowały, że w Hiszpanii
uformował się system z dominacją dwóch ogólnokrajowych partii. Szeroko
rozumianą lewicę reprezentuje partia socjalistyczna (PSOE), obóz
prawicowy natomiast dzisiejsza Partia Ludowa (Partido Popular).
Pozostałością ruchu komunistycznego jest Zjednoczona Lewica (Izquierda
Unida). Swoje przedstawicielstwo na szczeblu centralnym mają również
partie reprezentujące niektóre wspólnoty autonomiczne (zwłaszcza
Katalonię i Kraj Basków). W ostatnich dekadach natomiast do parlamentu
nie zdołała dostać się żadna ogólnohiszpańska partia stojąca na prawo od
Partii Ludowej. Spróbujmy więc przybliżyć ugrupowanie, które
zdominowało prawą stronę sceny politycznej współczesnej Hiszpanii.
Partido Popular
Najlepszym
czasem dla Partido Popular były lata 1996-2004, kiedy partia ta
rządziła Hiszpanią przez dwie kolejne, pełne kadencje, a na jej czele
stał utalentowany polityk Jose Maria Aznar. Jeżeli jednak spojrzymy w
dłuższej perspektywie czasowej, a socjaliści dokończą obecną kadencję,
to okaże się, że w ciągu trzech dekad (1982-2012) prawica hiszpańska
sprawowała władzę jedynie przez 8 lat, a przez większość czasu była
partią opozycyjną. Nie ulega wątpliwości, że tego rodzaju sytuacja jest
mało komfortowa zarówno dla liderów, jak i szeregowych członków partii.
Wszak sprawowanie realnej władzy wykonawczej i ustawodawczej, zwłaszcza w
systemach demokratycznych, daje określone możliwości kreacji, promocji i
konsolidacji własnego obozu politycznego. Z kolei brak dostępu do
państwowych środków i struktur powoduje, że zróżnicowana wewnętrznie
partia (chadecy, konserwatyści, liberałowie) podlega mechanizmom, jeśli
nie dekompozycji, to przynajmniej erozji oraz naturalnemu zniechęceniu i
narastającej frustracji działaczy. W przypadku Partii Ludowej zjawisko
to nastąpiło zwłaszcza po 2004 r., a jej skalę spotęgował fakt, że
pożegnanie z władzą nastąpiło w okolicznościach zgoła niespodziewanych i
postrzeganych przez członków PP jako niesprawiedliwe. Przypomnijmy, że w
okresie ośmioletnich rządów Partido Popular Hiszpania przezwyciężyła
wewnętrzny kryzys spowodowany przez socjalistów. Premier Aznar
przeprowadził wiele reform wolnorynkowych, dzięki którym uzdrowił
kulejącą gospodarkę hiszpańską. Umocnił również pozycję swojego kraju na
arenie międzynarodowej, opierając politykę zagraniczną na ścisłej
współpracy ze Stanami Zjednoczonymi oraz ich sojusznikami w Europie i na
świecie. Dramatyczne wydarzenia z 11 marca 2004 r. (zamachy bombowe w
Madrycie), umiejętna propaganda lewicowa (oskarżenia o klerykalizm i
skłonności totalitarne) oraz pewne błędy popełnione przez ówczesnych
liderów Partido Popular sprawiły, że pewna zwycięstwa wyborczego partia
poniosła gorzką porażkę i musiała oddać władzę. Jak się wydaje, Partia
Ludowa nie najlepiej czuła się w roli opozycji parlamentarnej. Jej
polityczne przesłanie w latach 2004-2008 ograniczało się do hasła „Hay
futuro” („Istnieje przyszłość”), a aktywność koncentrowała się na próbie
dyskredytowania rządzącej PSOE i premiera José Luisa Rodrígueza
Zapatero. Podczas partyjnej konwencji w 2006 r. lider PP Mariano Rajoy
utrzymał co prawda swoje przywództwo, ale jego linia zwrotu ku centrum
poddana została krytyce przez konserwatywne środowisko skupione wokół
ekspremiera Aznara oraz założonej przez niego fundacji (FAES).
Wewnętrzne problemy pogłębiły się, gdy wiosną 2008 r. Partia Ludowa
przegrała kolejne wybory parlamentarne, i to w obliczu wyraźnych już
symptomów kryzysu gospodarczego w Hiszpanii oraz radykalnych posunięć
socjalistów w polityce wewnętrznej.
Kolejne niepowodzenia wyborcze
wzmagały krytykę pozbawionego charyzmy i powściągliwego („estilo
parsimonioso de hacer politica”) Rajoya. Do dymisji podał się Angel
Acebes, ówczesny sekretarz generalny PP, a w szeregach partii nasiliła
się walka o wpływy pomiędzy różnymi frakcjami. Swoich ambicji do
przywództwa nie ukrywają „żelazna dama” hiszpańskiej polityki Esperanza
Aguirre oraz Alberto Ruiz Gallardón.
Zamieszanie w szeregach PP, jej
inercja ideowa i polityczna zachęciły do zwiększonej aktywności
bardziej radykalne środowiska i ugrupowania.
Na prawo od PP
Czy
na hiszpańskiej scenie politycznej istnieje jakaś realna alternatywa
dla Partido Popular, ewentualnie czy jest miejsce na partię bliższą
prawicowemu wyborcy? Odpowiedź na tak postawione pytania rozpocznijmy od
krótkiego przeglądu partii, organizacji i środowisk, które w
terminologii hiszpańskiej określane są jako ultraderecha, extrema
derecha albo social patriotas. Zwracam przy tym uwagę, że ugrupowania
określane w Hiszpanii mianem radykalnej prawicy nie zawsze odpowiadają
kryteriom, jakie wiążemy z prawicowością w Polsce.
Według danych
Ministerstwa Spraw Wewnętrznych (Ministerio del Interior) w Hiszpanii
działa oficjalnie około dwudziestu partii politycznych, które określane
są jako skrajna prawica. Są to m.in.: Alianza Nacional, Alternativa
Espanola, Democracia Nacional, Espana 2000, Familia y Vida, Frente
Nacional, Movimiento Católico Espanol, Plataforma per Catalunya,
Progreso y Orden, Tercio Católico, oraz grupy wywodzące się z tradycji
falangistowskiej: Falange Espanola de las JONS, La Falange, Falange
Auténtica, Falange Independiente, Mesa Nacional Falangista.
Największym
poparciem (tak przynajmniej wynika z rezultatów wyborów parlamentarnych
2008 r.) cieszy się obecnie Democracia Nacional, na której czele stoi
Manuel Canduela, założyciel i były wokalista zespołu muzycznego División
250. Członkowie tego ugrupowania, traktowanego jako ultraprawicowe,
utrzymują, że państwo ma obowiązek zapewnienia pracy swoim obywatelom.
Opowiada się przeciwko „neoimperializmowi”, domaga się wycofania
Hiszpanii z NATO oraz likwidacji baz amerykańskich na Półwyspie
Iberyjskim.
Kolejne środowisko to Espaa 2000 (Hiszpania 2000),
której przewodzi José Luis Roberto. Formacja określająca się jako
„narodowo-populistyczna” opowiada się za powrotem do wartości kultury
hiszpańskiej, tradycji, narodowej tożsamości, przeciwstawia się procesom
globalizacji, dzikiemu liberalizmowi, przenoszeniu się przedsiębiorstw,
wędrówce kapitału i masowej imigracji, zwłaszcza muzułmańskiej. Jest
zdecydowanie antyamerykańska i antykapitalistyczna. Espaa 2000
utrzymuje bliskie kontakty z francuskim Frontem Narodowym.
W
październiku 2003 r. powstał w Madrycie projekt polityczny pod nazwą
Alternativa Espaola (Hiszpańska Alternatywa). W swoim manifeście
programowym jej założyciele określają się jako partia antysystemowa,
nastawiona krytycznie zarówno do PSOE, jak i PP. W dokumencie tym
czytamy m.in.: „Mężczyźni i kobiety przynależący do AES, jesteśmy w
życiu publicznym, aby zbudować projekt polityczny zdolny do obrony:
tożsamości, jedności, integralności i wspólnotowości Hiszpanii i
Hiszpanów; wartości i zasad wypływających z prawa naturalnego, z
obiektywnych zasad moralnych oraz bogatej katolickiej doktryny
społecznej; wartości moralnych opartych na normie; życia i rodziny;
humanizacji życia gospodarczego” (cytat za http. alternativaespanola.
com/programa).
Alternatywa opowiada się jednocześnie za „prywatną
inicjatywą, prywatną własnością i wolnym rynkiem”, z drugiej strony
natomiast akcentuje konieczność wprowadzania „sprawiedliwości
społecznej”. Występuje przeciwko aborcji i „małżeństwom” homoseksualnym,
broni integralności Hiszpanii.
Kolejna partia hiszpańskiej prawicy
to Frente Nacional (Front Narodowy). Jej liderem jest młody polityk José
Fernando Cantalapiedra. Członkowie Frontu rekrutują się w dużej mierze
spośród byłych sympatyków Falangi, z której szeregów odeszli, ponieważ
raził ich praktykowany tam kult przeszłości, dawnych symboli oraz
liderów. Celem ich działalności jest przede wszystkim obrona
hiszpańskiej jedności narodowej oraz przeciwstawianie się zagrożeniom
płynącym z narastającej imigracji. Zwracają oni również uwagę na
potrzebę przywrócenia państwu części uprawnień przekazanych Unii
Europejskiej w zakresie kontroli granic, polityki imigracyjnej czy
monetarnej. Frente Nacional współpracuje z podobnymi grupami w Europie:
niemiecką NPD, włoską Forza Nueva, rumuńską Noua Drepta czy grecką
Golden Dawn.
Najstarsza z formacji postrzeganych w obecnej Hiszpanii
jako ultraderecha to La Falange kierowana przez Manuela Andrina. Partia
ta mimo upływu czasu odwołuje się wciąż do mitów, symboli i rekwizytów
związanych z okresem założycielskim oraz swoją frankistowską
przeszłością (niebieskie koszule, jarzmo i strzały, pieśń „Twarzą ku
słońcu”). Falanga nawołuje do budowania Europy jako wspólnoty ojczyzn,
jest przeciwna globalizacji oraz masowym migracjom. Szczególną uwagę
zwraca na zagrożenie, jakim jest Turcja: „Nie możemy zrozumieć ani
zaakceptować” – pisze Andrino – „że w owej superstrukturze, jaką jest
Unia Europejska, dąży się do włączenia państw, które nigdy nie będą
stanowić części Europy ani zachodniej cywilizacji, jak to ma miejsce w
przypadku Turcji”.
W programach wymienionych ugrupowań, określanych
zwłaszcza przez lewicowe media jako ultraderecha, oprócz tez typowych
dla prawicy pojawiają się również inne akcenty, zwłaszcza socjalne oraz
zaczerpnięte z political correctness deklaracje o odrzuceniu wszelkich
form rasizmu i ksenofobii (np. w deklaracji AES). Różnią się one
zwłaszcza w zakresie podejścia do spraw gospodarczych (np. kwestia
wolnego rynku).
Poglądy pozaparlamentarnych środowisk i partii
prezentowane są przede wszystkim na forach internetowych, np. na portalu
Libertad Digital (http://www.libertaddigital.com), w formie książek,
broszur, czasopism. Duże znaczenie ma również rozgłośnia radiowa
esRadio, w której istotną rolę odgrywa Federico Jiménez Losanto
(http://www.esradio.com).
Nie wnikając w szczegóły wyborczej oferty
poszczególnych środowisk, warto zapytać, jaką siłę polityczną i zaplecze
społeczne reprezentują. Wymowne są wyniki, jakie osiągnęły one podczas
ostatnich wyborów parlamentarnych. Partie, które wystartowały w 2008 r.,
uzyskały łącznie 50 tys. (sic!), tj. zaledwie 0,25 proc. oddanych
głosów. Ich słabość jest szczególnie znacząca na tle europejskim.
Przypomnijmy, że ich odpowiednicy z Francji, Włoch, Austrii, Belgii,
Rumunii, Wielkiej Brytanii posiadają znaczącą grupę przedstawicieli w
Parlamencie Europejskim.
Przyczyny słabości hiszpańskiej prawicy
Problemy,
z jakimi boryka się współczesna hiszpańska prawica, mają różnorodną
genezę i objawiają się na wielu płaszczyznach. Część z nich wynika z
obiektywnych procesów zachodzących we współczesnym świecie, w Europie i w
samej Hiszpanii. Globalizacja, masowe migracje, gwałtowne
przyspieszenie technologiczne, komunikacyjne, zjawisko
wielokulturowości, relatywizacja wartości, kryzys instytucji,
autorytetów – to tylko niektóre z czynników wpływających na przemiany
społeczne i kulturowe w skali światowej. Zaburzają one tradycyjne
struktury, więzi, systemy wartości, na których opierała się polityczna
prawica.
W przypadku Hiszpanii, jak się wydaje, przełomowe znaczenie
w przemianie świadomości i postaw społeczeństwa miały lata 80. XX
wieku, a więc pierwszy okres rządów partii socjalistycznej. Doszło
wówczas do daleko idącego przeobrażenia dotychczasowego systemu
wartości, stylu życia, relacji społecznych. Politycy rządzącej partii
mówili wręcz o „przetrąceniu kręgosłupa” tradycyjnej, katolickiej
Hiszpanii. Zachodzące wtedy procesy spowodowały postępującą laicyzacją
społeczeństwa hiszpańskiego, które po latach chudych zachłysnęło się
konsumpcją dóbr doczesnych, odsuwając na dalszy plan duchowe rozterki
czy intelektualne niepokoje. Nie ulega wątpliwości, że Hiszpania końca
XX wieku osiągnęła znaczące sukcesy, zwłaszcza w sferze gospodarczej.
Jednak doszło tam, jak się wydaje, do charakterystycznego zjawiska
naruszenia równowagi pomiędzy rozwojem materialnym a duchowym. Hiszpanie
chcieli cieszyć się życiem doczesnym, konsumować, otwierać się na świat
i wszelkie odmienności, odsuwając na bok problemy, zagłuszając
wątpliwości moralne.
Nierozwiązywane na czas problemy, rzecz jasna,
nie znikają, ale skumulowane powracają ze zdwojoną siłą. I tak kryzys
rodziny (związki nieformalne, rozwody, podważanie autorytetów)
zaowocował pojawieniem się problemu określanego mianem „generación ni
ni”, czyli pokolenia wychowanej w dobrobycie, ale bez systemu wartości
młodzieży, której nie interesuje ani nauka (ni estudiar), ani praca (ni
trabajar). Kolejne groźne zjawisko stanowiące konsekwencję braku
szacunku dla życia i tolerowania aborcji to starzenie się społeczeństwa
hiszpańskiego. Zostało ono częściowo zatrzymane poprzez wspieraną przez
socjalistów emigrację i lansowanie modelu społeczeństwa otwartego i
wielokulturowego. Wspominam o tych wszystkich czynnikach, aby wskazać na
pewien kontekst społeczno-kulturowy. Ludzie i struktury tworzący
hiszpańską prawicę wyrastają (formują się) i działają w konkretnych
uwarunkowaniach. Hiszpanie kształtują się w określonym systemie
edukacji, poddani są takim, a nie innym oddziaływaniom formującym
osobowość. Mamy w tym modelu daleko posunięty relatywizm,
permisywistyczną tolerancję, często obojętność na sprawy publiczne.
Charakterystyczne są tu wyniki przeprowadzonych ostatnio badań, które
wskazują, że Hiszpanie to najmniej zainteresowane sprawami polityki
społeczeństwo w całej Unii Europejskiej.
W dyskusji, jaka toczy się
na temat przyczyn kryzysu hiszpańskiej prawicy, najczęściej pojawiają
się dwa argumenty: dekadencja intelektualna oraz moralny relatywizm.
Przyjrzyjmy się pierwszemu z nich. Jest oczywiste, że hiszpańska prawica
w XIX i XX w. miała intelektualne wsparcie tak wybitnych myślicieli,
jak: Martinez de la Rosa, Pastor Diaz, Canova del Castillo (nurt
konserwatywno-liberalny), Menendez Pelayo, Donoso Cortes, Balmes, Ortega
y Gasset, Ramiro de Maeztu, Francisco Elias de Tejada, Rafael Gambra,
Julian Marias (tradycjonaliści), Eugenio d’Ors (radykalna prawica),
Pedro Luis Entralgo, Dionisio Ridruejo, Jose Antonio Maravall, Francisco
Javier Conde, Antonio Tovar (intelektualne wsparcie frankizmu). W
okresie transformacji ustrojowej, na skutek niepisanej umowy, oddano
hiszpańskiej lewicy wpływ na edukację, uniwersytety, kulturę i media. Od
lat 70. XX wieku w debacie intelektualnej przewagę zyskała więc nowa
lewica kulturowa (José Luis López Aranguren, Ramón Tamames, Manuel Tuon
de Lara, Enrique Tierno). Od tego czasu środowiska lewicowe opanowały
dyskurs polityczny, narzucając zarówno dozwoloną tematykę publicznej
dyskusji, jak również jej interpretację. Przeciwników ideologicznych
niszczono poprzez zmasowaną krytykę, napiętnowanie poprzez wskazanie
etykiety (oskarżenia o związki z frankizmem, faszyzm). Pojęcia takie,
jak „prawica” czy „prawicowy” stały się w języku politycznym synonimem
czegoś negatywnego czy wręcz wstydliwego. Zabieg semantyczny polegający
na postawieniu znaku równości pomiędzy terminami „prawica” i „frankizm”
jest skuteczny do dziś. Jak pisze dr Margarita Martín Velasco: „Prawica
hiszpańska ma kompleks frankizmu, który lewica skutecznie wzmacnia w
świadomości społecznej”. Zaszufladkowana w ten sposób prawica stopniowo
porzucała front walki o kulturę, unikała sporów ideologicznych. Zjawisko
to dało się zauważyć już w programie Unii Centro-Demokratycznej,
partii, która odgrywała podstawową rolę w okresie transformacji. Od
tamtego czasu hiszpańska derecha chętnie ucieka na pozycje centrowe, a
nawet oportunistyczne, unikając wyraźnego określenia się w kwestiach
ideologicznych, moralnych czy historycznych, a stając się obozem
władzy/opozycji i elementem systemu. Sytuacja ta stała się szczególnie
widoczna, jak twierdzą krytycy, w latach 1996-2004, a więc w okresie,
kiedy prawica ponownie przejęła władzę w Hiszpanii. Premier Aznar nie
wykorzystał ośmiu lat rządów „dla przeprowadzenia rzeczywistej reformy
intelektualnej i moralnej, której społeczeństwo hiszpańskie potrzebowało
i potrzebuje”. Przeciwnie, to właśnie w tym okresie doszło w Kortezach
do potępienia reżimu generała Franco, a sam Aznar czynił ukłony w stronę
liberalnej lewicy. Przy poparciu PP przyznano również obywatelstwo
hiszpańskie żyjącym członkom Brygad Międzynarodowych.
Tym samym
jeszcze zanim socjaliści wprowadzili ustawę o pamięci historycznej,
hiszpańska prawica polityczna kapitulowała, dopuszczając do utrwalenia
manichejskiej interpretacji najnowszej historii kraju w kategoriach:
demokratyczna i obywatelska republika versus godna pożałowania,
zbrodnicza i groteskowa dyktatura Franco. Oczywiście, można zapytać, czy
taka interpretacja poczynań prawicy z lat 1996-2004 jest w pełni
uprawniona. Nie brakuje również głosów, że polityczny projekt PP
zakładał dłuższą perspektywę rządzenia. Pierwsze lata miały być
poświęcone na uzdrowienie sytuacji gospodarczej, a dopiero w następnej
kolejności na spokojne, ewolucyjne przemiany w obrębie kultury i
świadomości społecznej.
Warto jeszcze zapytać, czy obecne zaplecze
intelektualne hiszpańskiej prawicy jest w stanie walczyć o „rząd dusz”.
Mam tu na myśli takie postaci, jak np: Ricardo de la Cierva, Federico
Jiménez Losantos, Pío Moa czy César Vidal. Czy prawica zdoła odbudować
autentyczną elitę kulturalną? Opinie w tej sprawie są podzielone.
Drugi
z zarzutów, jaki jest formułowany pod adresem hiszpańskiej prawicy,
dotyczy kwestii kondycji moralnej tego środowiska. Wątpliwości tego
rodzaju pojawiają się między innymi w związku z nie zawsze klarowną
linią prezentowaną przez Partido Popular w takich kwestiach, jak:
aborcja, eutanazja, „małżeństwa” homoseksualne. Charakterystyczna jest
tu wypowiedź Pio Moi, który w jednej z deklaracji wyznał, że zagłosuje
raczej na Alternatywę Hiszpańską niż na PP, a to z powodu jej wyrazistej
postawy w sprawach podważania istoty rodziny, homoseksualizmu,
systematycznego ataku na Kościół oraz fałszowania historii.
Wskazane
tu przyczyny słabości głównego nurtu hiszpańskiej prawicy (dekadencja
intelektualna, relatywizm moralny, kryzys przywództwa, bagaż
przeszłości, kontrola edukacji i mediów przez lewicę) nie wyczerpują
oczywiście całości problemu, zwłaszcza w odniesieniu do grup bardziej
radykalnych. Wspomniany już Manuel Andrino tłumaczy słaby wynik wyborczy
późniejszym (w stosunku do innych państw europejskich) pojawianiem się
za Pirenejami problemu masowej imigracji i obaw artykułowanych przez
społeczeństwo hiszpańskie. Jest to z pewnością diagnoza istotna, ale nie
wyczerpująca. Najważniejsze źródła słabości hiszpańskiej ultraderecha
to – moim zdaniem – jej ogromne rozdrobnienie, personalne ambicje i
wzajemne animozje liderów oraz brak szerszego dostępu do mediów i
odpowiednich źródeł finansowania. Swoją działalność opierają one bowiem
na składkach członkowskich, darowiznach sympatyków, sprzedaży publikacji
książkowych, materiałów propagandowych, loteriach.
Światełka w tunelu
Czy
problemy, z jakimi boryka się hiszpańska prawica, oznaczają, że nie
będzie ona w stanie powrócić do władzy? W sytuacji kryzysu, w jakim
znajduje się obecnie Hiszpania (fatalna sytuacja gospodarcza, wysokie
bezrobocie, nasilające się separatyzmy – zakaz corridy w Katalonii),
możliwe są trzy scenariusze rozwoju wydarzeń:
– Partia Ludowa
zagospodaruje nasilające się nastroje sprzeciwu wobec socjalistów i
zamieni je na zwycięstwo w wyborach parlamentarnych w 2012 roku.
– W
obrębie Partido Popular dojdzie do przesilenia w związku z wewnętrznymi
tarciami na tle politycznym oraz sporami o przywództwo i wyłoni się z
niej nowa prawicowa siła.
– Większego znaczenia nabierze jedna z istniejących już partii radykalnej prawicy (np. AES).
Najbardziej
prawdopodobne wydaje się pierwsze rozwiązanie. Wybory do Parlamentu
Europejskiego w 2009 r. przyniosły zwycięstwo Partii Ludowej (42 proc.
głosów, podczas gdy PSOE uzyskała 39 procent). Tendencja ta potwierdziła
się również podczas regionalnych wyborów w Galicji. Nie ulega jednak
wątpliwości, że ugrupowanie to powinno dążyć do wyrazistrzego określenia
swoich pozycji w kwestiach podstawowych (życie, wolność, własność,
sprawiedliwość), odcięcia się od narzuconej wizji rzeczywistości i
przeszłości, odrzucenia dominującej retoryki.
Prof. Cezary Taracha
Prof.
dr hab. Cezary Taracha jest historykiem, pracownikiem naukowym
Instytutu Historii na Wydziale Nauk Humanistycznych Katolickiego
Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Specjalizuje się w historii
nowożytnej i hispanistyce.
