„Pozwólcie mi odejść”

Fragmenty książki "Pozwólcie mi odejść. Siła
w słabości Jana Pawła II" ("Lasciatemi
andare. La forza nella debolezza di Giovanni Paolo II"), autorstwa ks.
kard. Stanisława Dziwisza, ks. abp. Angelo Comastriego, o. Czesława Drążka
SJ i dr. Renato Buzzonettiego, która w ostatnich dniach ukazała się we Włoszech
nakładem Edizioni San Paolo.

Z części "Cierpienie w życiu i nauczaniu Jana Pawła II",
autorstwa ks. kard. Stanisława Dziwisza i o. Czesława Drążka SJ:

W ostatnim dniu swego życia – w sobotę 2 kwietnia – [Ojciec Święty – dop.
WL] pożegnał się z najbliższymi współpracownikami Kurii Rzymskiej. Leżąc w
łóżku, kontynuował modlitwę pomimo wysokiej gorączki i skrajnego wyczerpania.
Po południu w pewnym momencie powiedział: "Pozwólcie mi odejść do domu
Ojca". Około godz. 17.00 zostały odmówione pierwsze Nieszpory z drugiej
niedzieli wielkanocnej, czyli niedzieli Bożego Miłosierdzia. Czytania mówiły
o pustym grobie i o zmartwychwstaniu Chrystusa, powracało słowo "Alleluja".
Na zakończenie został odmówiony hymn "Magnificat" i "Salve Regina".
Wielokrotnie Ojciec Święty obejmował wzrokiem obecne osoby z najbliższego swego
otoczenia i lekarzy, którzy czuwali przy nim. Z placu św. Piotra, na którym
zgromadziły się tysiące wiernych, szczególnie młodzieży, dochodziły okrzyki: "Jan
Paweł II" oraz "Niech żyje Papież!". [Ojciec Święty – dop. WL]
słyszał te słowa. Na ścianie, naprzeciw łóżka Ojca Świętego, wisiał obraz "Ecce
Homo" przedstawiający cierpiącego Chrystusa skrępowanego powrozami, w
który Papież wpatrywał się ciągle podczas choroby. Gasnące oczy Papieża spoczywały
także na obrazie Madonny Częstochowskiej. Na stoliku znajdowało się zdjęcie
jego rodziców.
Około godz. 20.00 przy łóżku umierającego Papieża arcybiskup Stanisław Dziwisz
przewodniczył liturgii Mszy św. z niedzieli Bożego Miłosierdzia. Koncelebrowali
ją: kardynał Marian Jaworski, arcybiskup Stanisław Ryłko, ksiądz Mieczysław
Mokrzycki i ksiądz Tadeusz Styczeń. W Eucharystii uczestniczyli doktor Renato
Buzzonetti, jego współpracownicy i Siostry Służebniczki Najświętszego Serca
Jezusowego z apartamentu papieskiego.
Słowa Ewangelii św. Jana rozbrzmiały w sposób dogłębny: "(…) przyszedł
Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: 'Pokój wam!’", podobnie jak słowa
modlitwy powszechnej: "Panie Jezu, przyjdź, abyśmy mogli usłyszeć Twoją
obietnicę wypowiedzianą w Wieczerniku: 'Pokój wam’. W tej chwili tak bardzo
potrzebujemy Twojej obecności".
Przed ofertorium kardynał Marian Jaworski udzielił jeszcze raz Ojcu Świętemu
sakramentu Namaszczenia Chorych, a podczas Komunii arcybiskup Dziwisz podał
mu Najświętszą Krew jako Wiatyk, pomoc na drodze ku życiu wiecznemu. Po jakimś
czasie siły zaczęły opuszczać Ojca Świętego. Do ręki włożono mu zapaloną gromnicę.
O godzinie 21.37 Jan Paweł II opuścił tę ziemię. Osoby obecne przy śmierci
Papieża odśpiewały "Te Deum". Ze łzami w oczach dziękowały Bogu za
dar osoby Ojca Świętego i za jego wielki pontyfikat.

Z części "Dni cierpienia i nadziei", autorstwa
dr. Renato Buzzonettiego, osobistego lekarza Ojca Świętego:

Nowy atak, który ocierał się o asfiksję [zaburzenia w oddychaniu płucnym,
spowodowane zatkaniem dróg oddechowych – wyj. red.], nastąpił wieczorem 23
lutego: to były burzliwe godziny, podczas których kardynał Marian Jaworski
(…) udzielił sakramentu namaszczenia chorych swemu staremu przyjacielowi.
Sytuacja (…) nakazywała drugą hospitalizację w Poliklinice Gemelli, która
nastąpiła o godzinie 11.50 w czwartek, 24 lutego.
W tej sytuacji stawało się pilne przeprowadzenie zabiegu tracheotomii (…).
Zabieg udrożniłby oddychanie, ale prawdopodobnie pogorszyłby głos Papieża.
Wraz z profesorem Rodolfo Proiettim, ordynatorem oddziału reanimacji Polikliniki
Gemelli, wyjaśniłem Ojcu Świętemu istotne powody zabiegu, zmierzającego do
zapewnienia odpowiedniego oddychania i uniknięcia ataku duszności, z którym
Papież miał już do czynienia. Ojciec Święty wyraził zgodę, ale jednocześnie
zapytał z wzruszającą prostotą, czy będzie mógł doczekać wakacji.
W godzinach wieczornych tego samego dnia został przeprowadzony krótki zabieg
operacyjny przez profesora Gaetano Paludettiego, ordynatora Kliniki Stomatologicznej
Katolickiego Uniwersytetu Najświętszego Serca Pana Jezusa i doktora Angelo
Camaioniego. Profesor Proietti dokonał znieczulenia ogólnego.
Wraz ze mną był obecny profesor Enrico de Campora, ordynator Kliniki Laryngologicznej
Uniwersytetu Florenckiego i konsultant Dyrekcji Zdrowia i Higieny S.C.V.
Po zabiegu (…) Papież po powrocie do swego pokoju poprosił o kartkę papieru
i napisał własnoręcznie (…) w języku polskim takie słowa: "Co oni mi
zrobili! Ale… Totus Tuus!".
Był to wyraz osłupienia i niepokoju ze względu na nowy sposób funkcjonowania,
do którego – jak stwierdzał Papież – został on brutalnie zmuszony, lecz jednocześnie
uszlachetniony aktem zawierzenia Maryi. (…)
Podczas obydwu pobytów w szpitalu Ojciec Święty (…) nie zaniedbał ważnych
obowiązków swojego urzędu, słuchając czytań, podpisując dokumenty, dyktując
teksty i przyjmując współpracowników. (…)
6 marca Ojciec Święty (…) odprawił Mszę św. z czwartej niedzieli Wielkiego
Postu w niewielkiej kaplicy przylegającej do jego sali (…) i zdołał wypowiedzieć
formułę błogosławieństwa końcowego słabym głosem (…).
W niedzielę, 13 marca, Papież powrócił do Watykanu około godz. 18.40. (…)
Ale ciężki stan zdrowia spowodował konieczność zorganizowania bardziej złożonej
pomocy. Zapewniała ją nieustannie watykańska ekipa złożona ze specjalistów
z wielu dziedzin: (…) reanimatorów, kardiologów, (…) laryngologów, internistów,
radiologów (…) wspomaganych przez czterech zawodowych pielęgniarzy, pod moim
kierownictwem. (…)
Wszyscy (…) pomagaliśmy Papieżowi, naszemu biskupowi nieść jego krzyż aż
do końca. (…)
W niedzielę, 20 marca, i w środę, 23 marca, Ojciec Święty pojawił się w oknie
swojej biblioteki (…), ograniczając się do błogosławieństwa prostym gestem
prawej ręki.
W Wielkim Tygodniu Papież koncelebrował obrzędy Triduum Paschalnego w swojej
kaplicy i łączył się z Drogą Krzyżową w Koloseum poprzez długą i bolesną retransmisję
telewizyjną.
27 marca, w Wielkanoc, Papież zatrzymał się przez około trzynaście minut w
oknie wychodzącym na plac wypełniony wiernymi oczekującymi orędzia wielkanocnego.
Trzymał w ręce tekst, który (…) został odczytany przez kardynała Angelo Sodano,
sekretarza stanu, wzruszonym głosem.
Z godną podziwu dobrą wolą Papież próbował najpierw przeczytać tekst i wydawało
się, że mozolny wysiłek może zakończyć się powodzeniem. Ale na próżno próbował
wypowiadać słowa liturgii; z jękiem wyszeptał: "Nie mogę mówić" i
w ciszy, prawą ręką nakreślił szeroki znak krzyża nad miastem i nad światem:
to było jego ostatnie błogosławieństwo Urbi et Orbi. (…)
W środę, 30 marca, Ojciec Święty ponownie ukazał się w oknie i nic nie mówiąc,
pobłogosławił rzeszę wiernych napełnionych bólem, oczekujących go na placu
św. Piotra. To była ostatnia publiczna stacja jego drogi krzyżowej. Tego samego
dnia została podana informacja, że zastosowano wewnętrzne odżywianie za pomocą
sondy nosowo-żołądkowej, ponieważ podawanie pokarmów w zwykły sposób okazało
się niemożliwe.
W czwartek, 31 marca, krótko po godz. 11.00 Ojciec Święty udał się do kaplicy
w celu celebracji Mszy Świętej. Ogarnęły go silne dreszcze, po których nastąpił
gwałtowny wzrost temperatury ciała aż do 39,6 st. C. Nastąpił bardzo poważny
szok septyczny z zapaścią sercowo-naczyniową, wywołaną stwierdzoną infekcją
dróg moczowych. Natychmiast zostały zastosowane wszystkie niezbędne środki
terapeutyczne i wspomaganie serca oraz układu oddechowego.
Na wyraźną prośbę arcybiskupa Dziwisza Papież postanowił pozostać w domu, gdzie
zapewniono mu stałą i specjalistyczną pomoc.
Późnym popołudniem została odprawiona Msza św. przy łóżku Papieża. Ojciec Święty
koncelebrował ją z przymkniętymi oczami, w momencie konsekracji podniósł z
trudnością dwukrotnie prawą rękę nad Chlebem i Winem. Także wykonał gest uderzenia
się w piersi podczas odmawiania "Baranku Boży".
Kardynał Marian Jaworski udzielił Ojcu Świętemu sakramentu namaszczenia chorych.
O godz. 19.17 Papież przyjął Komunię Świętą. Na zakończenie Mszy św., po ucałowaniu
ręki Ojca Świętego przez księży sekretarzy, również siostry z apartamentu papieskiego
ucałowały rękę Ojca Świętego, który zwrócił się do każdej z nich po imieniu
i dodał: "Po raz ostatni". Także lekarze i pielęgniarze podeszli
wzruszeni do Papieża.
Ściskając mocno rękę Ojca Świętego, powiedziałem: "Kochamy Waszą Świątobliwość
i jesteśmy blisko Waszej Świątobliwości całym sercem".
Następnie Ojciec Święty poprosił o odprawienie nabożeństwa eucharystycznego
z medytacją i modlitwą, zakończonego śpiewem sióstr.
W piątek, 1 kwietnia, o godz. 6.00 rano Papież świadomy i pogodny, założywszy
stułę i krzyż na piersi, koncelebrował Mszę Świętą. Około godz. 7.15 towarzyszył
w skupieniu rozmyślaniom 14 stacji Drogi Krzyżowej, czynił znak krzyża przy
każdej z nich.
Następnie przyłączył się do odmawiania modlitwy brewiarzowej i słuchał fragmentów
Pisma Świętego, które odczytał ks. Tadeusz Styczeń, jego uczeń.
Odtąd stan zdrowia Ojca Świętego znacznie się pogorszył. Wystąpiły alarmujące
zaburzenia parametrów hematologicznych i metabolicznych w kontekście pogłębiającej
się niewydolności sercowo-naczyniowej, oddechowej i nerkowej.
Chory, który z wielką trudnością mógł wyszeptać jedynie kilka sylab, z intensywnym
skupieniem przyłączał się do nieustannej modlitwy tych, którzy mu towarzyszyli.
W sobotę rano, 2 kwietnia, o godz. 7.30 została odprawiona Msza św. w obecności
Ojca Świętego, który zaczynał wykazywać oznaki utraty świadomości.
Późnym rankiem odnotowano nagły wzrost temperatury. Około godz. 15.30, głosem
bardzo słabym i niewyraźnym, Ojciec Święty poprosił w języku polskim, "aby
mu pozwolono odejść do Pana".
(…) Lekarze zdawali sobie sprawę, że zbliża się koniec i że zastosowanie
jakiegokolwiek nowego agresywnego środka terapeutycznego byłoby niepotrzebne.
Krótko przed godz. 19.00 Ojciec Święty zapadł w śpiączkę. Monitor dokumentował
stopniowy zanik funkcji życiowych organizmu.
Zgodnie z polską tradycją mała zapalona świeca oświetlała półmrok pokoju, w
którym umierał Papież.
O godz. 20 rozpoczęła się celebracja Mszy św. z liturgii Święta Bożego Miłosierdzia
przy łóżku konającego Ojca Świętego.
Przewodniczył jej arcybiskup Stanisław Dziwisz, z udziałem kard. Mariana Jaworskiego,
ks. abp. Stanisława Ryłki i ks. Mieczysława Mokrzyckiego. Siostry z apartamentu
papieskiego, niektórzy kapłani i przyjaciele, lekarze i pielęgniarze otaczali
ołtarz. Polskie pieśni religijne towarzyszyły celebracji Mszy św. i łączyły
się ze śpiewem młodzieży i rzeszy wiernych zebranych na modlitwie na placu
św. Piotra.
O godz. 21.37 Ojciec Święty zasnął w Panu. Obecne przy nim osoby odśpiewały
hymn "Te Deum".
Hymn chwały i dziękczynienia łączył się z godną modlitwą, która od ludu chrześcijańskiego
zebranego na placu św. Piotra wznosiła się ku oknu papieskiego pokoju, nagle
oświetlonemu.
Zgon stwierdzony przeze mnie został także potwierdzony przez wykonanie elektrokardiogramu
przez 20 pierwszych minut, według norm watykańskich.
Dla Jana Pawła II wypełniła się błogosławiona nadzieja.

tłum. WL

drukuj