Potrzebujemy Waszego wsparcia

Z ks. abp. Louisem Sako, chaldejsko-katolickim arcybiskupem Kirkuku,
członkiem Papieskiej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego, rozmawia Maria
Popielewicz

Stale docierają do nas informacje o aktach przemocy wobec chrześcijan w
Iraku. Jakie nastroje panują obecnie wśród tamtejszych wspólnot?

– Chrześcijanie w Iraku są rozczarowani – mimo różnych obietnic, pomocy ze
strony tych, którzy powinni zapewnić nam bezpieczeństwo, wciąż nie widać
konkretnych działań w tym kierunku. Mieszają się w nich strach i nadzieja. Ponad
1500 rodzin opuściło Bagdad i Mosul i uciekło na północ kraju, część z nich
wyemigrowała do Syrii, Libanu i Jordanii. Nasza przyszłość jest niepewna, mamy
wiele powodów do niepokoju i zmartwień. W dodatku bardzo przeżyliśmy atak na
lekarza w jego klinice w Mosulu, do którego doszło w połowie stycznia.

Kilka dni temu iracki premier powiedział, że zależy mu na obecności
chrześcijan w Iraku. Czy robi coś, by wyznawcom Chrystusa zapewnić
bezpieczeństwo? Czy mimo tych zapowiedzi obawiacie się kolejnych ataków?

– Tak, strach wśród ludzi jest ciągle ogromny. Podejmowane środki bezpieczeństwa
nie zapewniają ludziom spokoju, są zbyt słabe. Z drugiej strony ludzie wiedzą,
że nie można ufać jedynie pięknym słowom i chcą zobaczyć działania mające na
celu poprawę bezpieczeństwa wszystkich mieszkańców Iraku. Oczywiście irackie
autorytety chcą, by chrześcijanie pozostali w Iraku ze względu na ich
kwalifikacje i otwarty umysł, ale za jaką cenę! Żyjemy w Iraku, doświadczając
cierpień, których kulminacją była masakra w kościele Matki Bożej Zbawienia w
Mosulu. To wstrząsnęło nie tylko chrześcijan, ale i muzułmanów. Jednak mimo
wszystko jesteśmy zdeterminowani, by wytrzymać tę próbę. Nie poddamy się pokusie
i frustracji, ponieważ życie jest darem Boga i jest cenniejsze niż ręce zła,
które mogą to życie zniszczyć. Dla nas, chrześcijan w Iraku, męczeństwo jest
charyzmatem Kościoła w jego dwutysiącletniej historii. Jako mniejszość
nieustannie stajemy twarzą w twarz z trudnościami i koniecznością poświęceń, ale
zdajemy sobie sprawę, że bycie świadkiem Chrystusa może oznaczać męczeństwo. Tak
było zawsze.

Jakie znaczenie ma dla Was świadomość, że ktoś na świecie interesuje się
Waszym losem?

– Przyjaźń, solidarność i wsparcie naszych braci i sióstr z Zachodu daje nam
odwagę do pozostania na naszej ziemi i w naszych wspólnotach, do kontynuowania
naszego chrześcijańskiego świadectwa. Nadzieja na poprawę sytuacji – choć krucha
– to mimo wszystko jest! Chrześcijanie w Europie i w krajach takich, jak Polska
są dla nas symbolem bezpieczeństwa, wolności i poszanowania życia i osoby
ludzkiej. Byłem w Polsce i mam nadzieję, że zachowa ona swoje chrześcijańskie
wartości, bo to jest gwarancją życia w pokoju i stabilności.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj