Potrzeba ambitnej dyplomacji

Po wyborach parlamentarnych i utworzeniu nowego rządu przed polską
dyplomacją staną poważne zadania. Warto wskazać więc na kilka istotnych kwestii,
którymi będzie musiał zająć się nowy minister spraw zagranicznych.

Powrót do podmiotowej pozycji w UEi NATO
To główne wyzwanie polskiej polityki zagranicznej, które powinno się realizować
zwłaszcza przez nasze współuczestnictwo w kształtowaniu polityki wschodniej UEi
NATO. W państwach posowieckich rozpościera się strefa deficytu demokracji,
niestabilna i nieprzewidywalna. Stamtąd mogą płynąć zagrożenia, również o
charakterze militarnym.
Wzmocnienie pozycji Polski może się dokonać dzięki odzyskaniu roli rzecznika
interesów państw naszego regionu, przez odbudowę intensywnej współpracy z
państwami nordyckimi, bałtyckimi, Grupą Wyszehradzką oraz Rumunią; przez powrót
do roli wiarygodnego promotora europejskich ambicji państw bałkańskich i
wschodnio-europejskich; przez powrót do polityczno-wojskowej i gospodarczej
współpracy z USA, szczególnie w dziedzinie energetyki; przez powrót do naszej
obecności na Bliskim Wschodzie, ważnym regionie sąsiadującym z Europą.
Powrót do pozycji podmiotowej wymaga zatem odzyskania atutów i instrumentów,
które straciliśmy w czasach rządów koalicji PO – PSL. Nasza rola w Unii i NATO
wzrośnie też, jeśli zdołamy ulokować na stanowiskach decyzyjnych większą grupę
naszych ekspertów z różnych dziedzin.
Odzyskanie podmiotowej pozycji w Unii pozwoli nam zadbać również o nasze
interesy gospodarcze, właściwy udział w budżecie oraz bezpieczeństwo
energetyczne. W tym kontekście ważnym wyzwaniem będzie powstrzymanie
niekorzystnych dla Polski zapisów pakietu klimatycznego i zapobieżenie
ewentualnym ograniczeniom eksploatacji gazu łupkowego.
Ubiegając się o stosowny udział w przyszłym budżecie unijnym, nie powinniśmy
jedynie koncentrować się na funduszach infrastrukturalnych (polityce spójności),
ale zabiegać też o uwzględnienie Polski w funduszach innowacyjnych. Ważnym
elementem polityki gospodarczej powinny być również zabiegi o wyrównanie dopłat
dla naszych rolników.
Powinniśmy też pamiętać, iż tak jak Polska nie stawia barier, tak i pozostałe
państwa członkowskie nie powinny dyskryminować działalności ekonomicznej naszych
obywateli i podmiotów gospodarczych.
W debatach na temat kwestii finansowych Unii pojawiają się zastrzeżenia, czy w
imię solidarności Polska nie powinna zostać płatnikiem netto, gdyby członkami UE
miały zostać Turcja czy Ukraina? Nie wydaje się, aby istniała taka potrzeba.
Wspomniane państwa są zasobnymi krajami. Mają potencjał (szczególnie Turcja),
aby w niedalekiej przyszłości, przy dobrze i konsekwentnie wprowadzonych
reformach, stać się członkami Unii bez potrzeby uzyskiwania wielkich subwencji
europejskich.
Można jednak zakładać pewną pomoc Ukrainie. Członkostwo tego państwa w Unii
łączy się z profitami gospodarczymi dla Polski oraz jest korzystne dla naszego
kraju w zakresie bezpieczeństwa. Możemy zatem stanąć przed takim dylematem.
Ukraina to dla nas potencjalny partner do stworzenia silnego subregionu
karpackiego w Unii. Nie możemy zatem ustawać w wysiłkach promujących ten kraj w
instytucjach euroatlantyckich. Doskonałym instrumentem tej polityki mógł być
program budowy sieci transportowej na Euro 2012. Szkoda, że polski rząd nie
zrealizuje tych ambitnych założeń.

Relacje z Rosją i demokratyzacja państw posowieckich
Demokratyczne zmiany w byłych państwach Związku Sowieckiego korzystne dla
polskich interesów powinny stać się priorytetem unijnej polityki. Jednak
Partnerstwo Wschodnie, niedające perspektywy członkostwa, bez właściwego
finansowania i wypchnięte instytucjonalnie poza domenę głównej dyplomacji
unijnej, nie spełnia naszych oczekiwań oraz oczekiwań naszych partnerów
aspirujących do Europy.
Odrębnym wyzwaniem jest Białoruś. To jedno z ostatnich niedemokratycznych państw
regionu. Wobec antydemokratycznego reżimu stosować należy sprawdzoną metodę kija
i marchewki. Powinniśmy nagradzać współpracę i respektowanie praw obywatelskich,
ganić zaś i piętnować represje. W ostatnich latach naszemu rządowi brakowało
konsekwencji i determinacji w stosowaniu tej metody.
Trudnym wyzwaniem pozostaje Rosja, partner nieprzewidywalny, państwo zmierzające
raczej do odbudowania swojej pozycji imperialnej niż do przyjęcia zachodnich
standardów demokratycznych i dołączenia do euroatlantyckich instytucji.
Powinniśmy przypominać o tym naszym sojusznikom. Powinniśmy nakłaniać ich, aby w
relacjach z Rosją starali się przyjmować postawę solidarną z Polską, biorąc pod
uwagę nasze obawy, by w razie potrzeby umieli postawić Rosji warunki. Choć w
wielu kwestiach jesteśmy na kursie kolizyjnym z Moskwą, to nie możemy tracić
wiary, że kiedyś, dzięki wspólnym wysiłkom europejskim, kraj ten może podążyć
ścieżką demokratycznej transformacji podobną do przemian w Europie Środkowej.
Zapowiedź powrotu Władimira Putina na fotel prezydenta osłabia tę wiarę i może
na długie lata odsunąć Rosję od demokratycznych przemian.
Powinniśmy jednak zabiegać o partnerskie relacje z Moskwą. Stojąc mocno na
gruncie prawa międzynarodowego, należy dążyć do uczciwego dialogu. Należy odejść
od koncepcji "pragmatycznych" stosunków, czyli poszukiwania złudnych profitów
kosztem zawieszenia naszej aktywności, zarówno wobec zaszłości historycznych,
katastrofy smoleńskiej, jak i osłabienia naszego wsparcia europejskich ambicji
państw postsowieckich. Taka polityka doprowadziła jedynie do asymetrii i
jednostronnych ustępstw z naszej strony, które nie zostały zrekompensowane
żadnymi korzyściami politycznymi czy ekonomicznymi ze strony Rosji.

Wzmocnienie bezpieczeństwa
Mizeria współpracy regionalnej oraz atrofia naszych relacji z USA to poważne
zaniedbania dyplomacji rządu PO – PSL. Nie powinniśmy przestawać w
poszukiwaniach wzmocnienia naszego bezpieczeństwa przez dodatkowe porozumienia o
wojskowej współpracy bilateralnej. Takie porozumienia powinny uzupełniać
gwarancje NATO, ale ich nie zastępować. Najbardziej wiarygodnym partnerem w
dziedzinie bezpieczeństwa spoza naszego regionu były do niedawna Stany
Zjednoczone. Powinniśmy podjąć wysiłki na rzecz powrotu do rozwoju współpracy
wojskowej z USA. Przypominać im, że projekt wolnej i zjednoczonej Europy nie
został jeszcze zakończony.
Stany Zjednoczone są niezbędnym członkiem Sojuszu Północnoatlantyckiego. Nie
powinniśmy ustawać w wysiłkach na rzecz umacniania tych więzi. NATO jest i
powinno też pozostać głównym europejskim sojuszem obronnym, gdyż należy do niego
ponad 20 państw Europy. Nie powinniśmy zatem brnąć w projekty, które dublują lub
wręcz rywalizują z wysiłkami obronnymi Sojuszu. Jeden z priorytetów naszej
prezydencji w Unii został źle dobrany w tym kontekście. W Europie nie ma woli
ani środków na tworzenie europejskiej obrony.
Istotną szansą na odbudowę relacji z USA może być współpraca energetyczna w
dziedzinie gazu łupkowego. Warto też powrócić do wspólnego zainteresowania
projektem rurociągu gazowego z Morza Kaspijskiego do Europy Środkowej. Jego
powstanie przy zaangażowaniu Amerykanów byłoby rzeczywistym spoiwem projektu
Partnerstwa Wschodniego.

Misje na Bliskim Wschodzie
Obszarem współpracy z Waszyngtonem może być również region Bliskiego Wschodu. To
ważny dla Europy obszar współpracy gospodarczej, kooperacji w procesie
demokratyzacji, ale i przeciwdziałania wszelkim zagrożeniom płynącym z tego
regionu.
Jak wynika z powyższego, Polska nie powinna ograniczać się jedynie do aktywności
w Europie Środkowej. Wpływ na współdecydowanie o polityce UE, NATO czy OECD na
wschodzie możemy uzyskać, postępując solidarnie w obliczu problemów
międzynarodowych, przez uczestnictwo w rozwiązywaniu nawet odległych konfliktów.
Jednak nie wszystkie misje NATO, Unii czy ONZ wymagają naszego udziału, aby
udowadniać, że jesteśmy "dostarczycielem bezpieczeństwa", a nie jedynie jego
konsumentem. Musimy dokonywać kompromisowych kalkulacji. Nasz udział w odległych
ekspedycjach powinien wspierać wysiłki naszych sojuszników, ale równocześnie
musi służyć naszym interesom. Udział w przyszłych misjach musi być traktowany
jak instrument naszej polityki bezpieczeństwa lub realizowania innych celów
polityczno-ekonomicznych.
Decyzja rządu PO – PSL o rozszerzeniu naszego udziału w misji afgańskiej w 2008
roku stanowi przykład bezmyślności w zakresie polityki międzynarodowej.
Sojusznicza solidarność nie wymagała od nas tak intensywnego zaangażowania. Nie
mieliśmy sił i środków do wykonania zadania opanowania niebezpiecznej prowincji
afgańskiej. Nie mamy też istotnych interesów w tym regionie.
Powinniśmy zatem rozpocząć proces wycofywania się z misji, ale we współpracy z
sojusznikami NATO. Należy unikać sytuacji, jak ta z 2008 roku, kiedy to w sposób
bezmyślny i jednostronny porzuciliśmy koalicję z USA w Iraku.
Wspomniany powyżej katalog spraw nie rości sobie pretensji do bycia kompleksowym
programem działania przyszłej dyplomacji. To raczej zestawienie problemów do
podjęcia w pierwszych miesiącach sprawowania urzędu przez nowego ministra spraw
zagranicznych.

 

Dr Witold Waszczykowski
ekspert Instytutu Sobieskiego w dziedzinie bezpieczeństwa międzynarodowego
 

drukuj